A może by tak dla odmiany napisać o Jędrku? ;) W końcu to o nim blog.
Dziś będzie o tym, ja to Jędrek wracał ze szkoły. Samochodem, z tatą i naszą koleżanką, co mieszka na naszym osiedlu, a ma też małego autystę + starszego syna (lat ok. 8). Otóż ten chłopiec, jako, że ma młodszego brata, to do autystów przyzwyczajony i potrafi z nimi postępować. Siedział dziś między chłopakami i w pewnym momencie zagaił do Jędrka, który bawił się swoimi szczoteczkami. "Jędrek, a po co Ci te szczoteczki?". Na co Jędrek raz dwa schował swoje szczoteczki do kieszeni w drzwiach samochodu. Rozbawiło to starszych bardzo. Pytanie, zawstydził się pytaniem G. czy nie chciał się podzielić zabawką? ;)
Potem G. z bratem rysowali sobie na oknach buźki, słoneczka i G. stwierdził, że może Jędrek też by chciał. Jędrek takich rzeczy sam absolutnie nie jest w stanie zrobić, wiec Andrzej zachęcił G. by mu pomógł. Ten delikatnie wziął rękę Jędrka, narysował nią buźkę i bił Jędrkowi brawo. A Jędrek cały był zadowolony. On lubi być razem, robić, to co inne dzieci. O ile to go nie przerasta i nie narusza jego poczucia wolności. A dla nas taki widok zadowolonego Jędrka - Jędrka który jest razem, a nie obok - to coś pięknego.
czwartek, 31 stycznia 2013
O akcji reklamowo-propagandowej słów kilka
Myślałam, że to już będzie ostatnia notatka na temat konkursu na Bloga Roku. Ale muszę jeszcze coś dopisać. Obiecywałam sobie, że w tym roku nie dam się wkręcić, zakręcić, zaangażować. Bo to duże emocje są. Przejdziemy, nie przejdziemy, raz w górę, raz w dół itd. Moje serce nie wytrzymuje takich zmian ciśnienia ;) Ale jednak się wkręciłam. Machina reklamy ruszyła. Piękne było to, że nie ja jedna się zaangażowałam. Że mieliśmy taki piękny odzew. Tyle maili, sms'ów, wpisów na FB od znajomych i nieznajomych. Jakże cieszyły wpisy zachęcające do głosowania na nas, które widzieliśmy na FB i na blogach. O wielu nawet nie wiemy. Za każdy bardzo dziękuję.
A dwoma się chciałam podzielić - pochwalić bo to taki lep na moją duszę.
Otóż jedna autystyczna mama (i znowu, wcale nie jakaś moja serdeczna psiapsiółka), którą ja szalenie szanuję, napisała o nas na blogu notatkę, a w tej notatce są min. takie słowa o naszym blogu: "Pozytywnie zaangażowany, konkretny, pisany bez patosu. Aż chce się uściskać Jędrka i jego rodziców." A że ja Dorotę bardzo szanuję bo jest szalenie dzielną, pozytywną i konkretną osobą, samotnie wychowującą prawie już dorosłego autystę, autystę z głębokim autyzmem, a nie takim co to ja się zastanawiam, czy to oby na pewno autyzm (proszę rodziców takich dobrze funkcjonujących autystów, by nie czuli się urażeni moimi słowami, tylko żeby się cieszyli:) i jak widzę, jak sobie dzielnie radzą, i jakie postępy robi Piotr, to jestem pełna podziwu i opinia Doroty to jest dla mnie coś.
Drugi wpis, który szczególnie mnie ucieszył, to wpis na FB mojej koleżanki (korespondencyjnej! jeszcze z lat podstawówki) Ewy. Napisała o nas tak:
"Mam koleżankę Hankę.
Może macie też koleżanki, ale raczej nie Hankę, a ta jest wyjątkowa.
Otóż Hanka pisze bardzo ciekawego bloga o swoim synu i hmm, o życiu, które Ci dmie w oczy. Zapraszam zarówno do lektury jak i do wysłania smsa na ten blog w konkursie na Bloga Roku (ja już oczywiście wysłałam, ale z jednego numeru jeden sms). Pieniądze idą na cel szczytny, a Hanka... no cóż, tylko grafomani piszą dla przyjemności, jak mówiła Pawlikowska-Jasnorzewska, a Hanka pisze dla Sprawy."
Ja oczywiście wiem, ze to są wpisy reklamowe, a reklama rządzi się swoimi prawami, ale co mi szkodzi pogrzać się tymi słowami? :)
A tak na koniec powiem Wam jeszcze, że zdobyliśmy 445 głosów. Dla porównania - w tamtym roku na tej samej pozycji wystarczyło nam 361. Jak widzicie w tym roku walka była ostrzejsza. Poza tym jak przejrzałam ilość zdobytych głosów w pozostałych 9 kategoriach, to okazuje się, że jeszcze tylko w jednej było tak ciężko, zaś w pozostałych z naszą ilością głosów bylibyśmy w samej czołówce. Cóż, w naszej kategorii połowa to blogi rodziców z dziećmi z problemami :( Jakby nas taki wykopał z pierwszej dziesiątki, to żałować nie byłoby czego. Ale fajnie, że się załapaliśmy. Raz jeszcze dzięki!
A dwoma się chciałam podzielić - pochwalić bo to taki lep na moją duszę.
Otóż jedna autystyczna mama (i znowu, wcale nie jakaś moja serdeczna psiapsiółka), którą ja szalenie szanuję, napisała o nas na blogu notatkę, a w tej notatce są min. takie słowa o naszym blogu: "Pozytywnie zaangażowany, konkretny, pisany bez patosu. Aż chce się uściskać Jędrka i jego rodziców." A że ja Dorotę bardzo szanuję bo jest szalenie dzielną, pozytywną i konkretną osobą, samotnie wychowującą prawie już dorosłego autystę, autystę z głębokim autyzmem, a nie takim co to ja się zastanawiam, czy to oby na pewno autyzm (proszę rodziców takich dobrze funkcjonujących autystów, by nie czuli się urażeni moimi słowami, tylko żeby się cieszyli:) i jak widzę, jak sobie dzielnie radzą, i jakie postępy robi Piotr, to jestem pełna podziwu i opinia Doroty to jest dla mnie coś.
Drugi wpis, który szczególnie mnie ucieszył, to wpis na FB mojej koleżanki (korespondencyjnej! jeszcze z lat podstawówki) Ewy. Napisała o nas tak:
"Mam koleżankę Hankę.
Może macie też koleżanki, ale raczej nie Hankę, a ta jest wyjątkowa.
Otóż Hanka pisze bardzo ciekawego bloga o swoim synu i hmm, o życiu, które Ci dmie w oczy. Zapraszam zarówno do lektury jak i do wysłania smsa na ten blog w konkursie na Bloga Roku (ja już oczywiście wysłałam, ale z jednego numeru jeden sms). Pieniądze idą na cel szczytny, a Hanka... no cóż, tylko grafomani piszą dla przyjemności, jak mówiła Pawlikowska-Jasnorzewska, a Hanka pisze dla Sprawy."
Ja oczywiście wiem, ze to są wpisy reklamowe, a reklama rządzi się swoimi prawami, ale co mi szkodzi pogrzać się tymi słowami? :)
A tak na koniec powiem Wam jeszcze, że zdobyliśmy 445 głosów. Dla porównania - w tamtym roku na tej samej pozycji wystarczyło nam 361. Jak widzicie w tym roku walka była ostrzejsza. Poza tym jak przejrzałam ilość zdobytych głosów w pozostałych 9 kategoriach, to okazuje się, że jeszcze tylko w jednej było tak ciężko, zaś w pozostałych z naszą ilością głosów bylibyśmy w samej czołówce. Cóż, w naszej kategorii połowa to blogi rodziców z dziećmi z problemami :( Jakby nas taki wykopał z pierwszej dziesiątki, to żałować nie byłoby czego. Ale fajnie, że się załapaliśmy. Raz jeszcze dzięki!
Szczęśliwa siódemka
Koniec głosowania. Tak jak w tamtym roku i dwa lata temu jesteśmy w pierwszej 10-tce w naszej kategorii na 7 miejscu. Uff, walka była zaciekła. Ale udało się dzięki WAM. Wielkie dzięki za każdego SMS'a.
Jeszcze większe za zaangażowanie, akcje promocyjne i sympatię. Daliście nam znacznie więcej jak SMS-y. Jesteście KOCHANI :)
PS. W następnym roku już się nie odważę. Zresztą, Andrzej się śmieje, że w następnym roku powinni nam dać 7 miejsce już bez głosowania ;)
Jeszcze większe za zaangażowanie, akcje promocyjne i sympatię. Daliście nam znacznie więcej jak SMS-y. Jesteście KOCHANI :)
PS. W następnym roku już się nie odważę. Zresztą, Andrzej się śmieje, że w następnym roku powinni nam dać 7 miejsce już bez głosowania ;)
Buty
Różne są definicje sukcesu. Czasem jest nim lądowanie na Księżycu, czasem samodzielne przejście na drugą stronę ulicy. Nam się dziś też taki malutki "kwiatek" trafił.
Jędrula od jakiegoś czasu w miarę samodzielnie ściąga kurtkę i buty w ośrodku. Ubiera się też z coraz mniejszą pomocą. A że tam czasem rzepy w butach trochę krzywo pozapinane to jest pikuś. Najważniejsze, że sam. Ten jednak, kto zna trochę Jędrka wie też, że jego poziom ignorancji w postrzeganiu najbliższego otoczenia potrafi być czasem wielki jak Kilimandżaro. I tak np. potrafi wyjść na deszcz w kapciach lub też założyć koszulkę tyłem na przód bądź na lewą stronę. A może to nie ignorancja tylko inny rodzaj percepcji? Przy czym, jeśli chodzi o dostrzeżenie cukierka w nadstandardowo zagraconym pokoju, to pod stosem kartek i zabawek, percepcja działa mu wręcz bezbłędnie. Chyba, że to jakiś selektywny, sokoli wzrok, lub węch psa myśliwskiego.
Wracając do tematu. Dziś Jędrek grzebał się trochę w szatni, tak, że zanim się rozebrał z kurtki, to kolega, który wszedł ze swoim synem po nas zdążył już "rozpłaszczyć" swoje dziecko, dziecko w pośpiechu wybiegło z szatni (taka jego uroda) i po Kubie zostały tylko porzucone na środku buty. Jędrek ze stoickim spokojem, przy którym temperament Tadeusza Mazowieckiego określić można jako choleryczny, pozapinał rzepki w swych butach, ładnie ustawił je w jednej linii w swej szafce po czym rozejrzał się (sic!) po szatni, podszedł do butów kolegi i ładnie je odstawił na właściwą półkę, której to ja wcześniej nawet nie byłem pewien czy oby to ta bo nigdy wcześniej nie zwracałem na to aż takiej uwagi. No szok po prostu, szok...
Jędrula od jakiegoś czasu w miarę samodzielnie ściąga kurtkę i buty w ośrodku. Ubiera się też z coraz mniejszą pomocą. A że tam czasem rzepy w butach trochę krzywo pozapinane to jest pikuś. Najważniejsze, że sam. Ten jednak, kto zna trochę Jędrka wie też, że jego poziom ignorancji w postrzeganiu najbliższego otoczenia potrafi być czasem wielki jak Kilimandżaro. I tak np. potrafi wyjść na deszcz w kapciach lub też założyć koszulkę tyłem na przód bądź na lewą stronę. A może to nie ignorancja tylko inny rodzaj percepcji? Przy czym, jeśli chodzi o dostrzeżenie cukierka w nadstandardowo zagraconym pokoju, to pod stosem kartek i zabawek, percepcja działa mu wręcz bezbłędnie. Chyba, że to jakiś selektywny, sokoli wzrok, lub węch psa myśliwskiego.
Wracając do tematu. Dziś Jędrek grzebał się trochę w szatni, tak, że zanim się rozebrał z kurtki, to kolega, który wszedł ze swoim synem po nas zdążył już "rozpłaszczyć" swoje dziecko, dziecko w pośpiechu wybiegło z szatni (taka jego uroda) i po Kubie zostały tylko porzucone na środku buty. Jędrek ze stoickim spokojem, przy którym temperament Tadeusza Mazowieckiego określić można jako choleryczny, pozapinał rzepki w swych butach, ładnie ustawił je w jednej linii w swej szafce po czym rozejrzał się (sic!) po szatni, podszedł do butów kolegi i ładnie je odstawił na właściwą półkę, której to ja wcześniej nawet nie byłem pewien czy oby to ta bo nigdy wcześniej nie zwracałem na to aż takiej uwagi. No szok po prostu, szok...
Spojrzał na mnie ;)
Czasem Jędrula tak jakoś na mnie patrzy normalnie, jak by mu nic nie było. Tak głęboko, a nie za głęboko. Bez poślizgu w bok, bez inności. Zagaduje przy tym niby po swojemu a jakoś normalniej. Trudno to złapać, a co dopiero opisać. To są krótkie chwile. I wyprowadzają mnie z mojej względnej równowagi bo pokazują co mogłoby być, gdyby nie autyzm. Czy dają nadzieję na "przebudzenie"? Nie, ja się już tego nie chwytam. Chcę zaakceptować Jędrka takim jaki jest z jego autyzmem i innością - dziwacznością. Nie chcę już go przerabiać na nasze kopyto. Pod wpływem ostatnich wydarzeń w kraju, wydaje mi się, że to jakbym próbowała z homoseksualisty zrobić hetero. Dla jego dobra. Bez sensu. Jest jaki jest, ma prawo taki być. Ani on gorszy, ani lepszy. Po prostu inny.
środa, 30 stycznia 2013
Ogłoszenia parafialne
Dostałam info od koleżanki o dofinansowywanej terapii ciekawej i różnorodnej (SI, muzykoterapia, dogoterapia, pedagog, logopeda itd) dla dzieci z okolic Białegostoku. Nie samego Białegostoku tylko gmin ościennych. O tyle ciekawe, że przeważnie jest odwrotnie (miasto jak daje kasę, to chce dawać tylko na swoich). Może ktoś z Was skorzysta. Szczegóły tu:
http://www.si-mis.pl/index.php/aktualnosci
http://www.si-mis.pl/index.php/aktualnosci
wtorek, 29 stycznia 2013
Kocham ludzi bo
Dziś dostałam następującego maila od koleżanki (bynajmniej nie jakiejś mojej wielkiej psiapsiółki, więc tym bardziej jestem pokrzepiona ludzką sympatią, bezinteresownością i solidarnością):
Cześć Haniu,
Cieszę się, że tak fajnie Wam idzie. Trzymamy kciuki.
Zosia {córka} umieściła post z prośbą do znajomych.
Ja ruszyłam wszystkich, którzy mogliby pomóc. (I pomogli !!!)
Krzysiek {mój dopisek: Krzysiek jest nauczycielem} zwolnił z odpowiedzi po feriach wszystkich, którzy wyślą smsa.
Łapiemy się wszystkich wariantów. Mam nadzieję, że nas nie posadzą.
hihihi
Jesteśmy z Wami. Buziaki dla Jędrka.
Imiona zostały zmienione w trosce o bezpieczeństwo moich przyjaciół. Co by ich nikt nie posadził ;) I żadne kuratorium, ani CBA ze mnie nie wyrwie tajemnicy, kto oni zacz.
Zastanawia mnie tylko jak Krzysiek będzie sprawdzał, kto wysłał SMS. Potwierdzenie każe sobie pokazywać, czy na słowo? ;)
Ludzie są kochani. Jesteśmy już na czwartym miejscu. Tak wysoko chyba nie byliśmy nigdy, nawet przez chwilę. Mam na myśli ubiegłe dwie edycje bo w tej na pewno nie byliśmy.
Cześć Haniu,
Cieszę się, że tak fajnie Wam idzie. Trzymamy kciuki.
Zosia {córka} umieściła post z prośbą do znajomych.
Ja ruszyłam wszystkich, którzy mogliby pomóc. (I pomogli !!!)
Krzysiek {mój dopisek: Krzysiek jest nauczycielem} zwolnił z odpowiedzi po feriach wszystkich, którzy wyślą smsa.
Łapiemy się wszystkich wariantów. Mam nadzieję, że nas nie posadzą.
hihihi
Jesteśmy z Wami. Buziaki dla Jędrka.
Imiona zostały zmienione w trosce o bezpieczeństwo moich przyjaciół. Co by ich nikt nie posadził ;) I żadne kuratorium, ani CBA ze mnie nie wyrwie tajemnicy, kto oni zacz.
Zastanawia mnie tylko jak Krzysiek będzie sprawdzał, kto wysłał SMS. Potwierdzenie każe sobie pokazywać, czy na słowo? ;)
Ludzie są kochani. Jesteśmy już na czwartym miejscu. Tak wysoko chyba nie byliśmy nigdy, nawet przez chwilę. Mam na myśli ubiegłe dwie edycje bo w tej na pewno nie byliśmy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
I minął kolejny rok
Koniec roku skłania do podsumowań, więc opowiem, co u nas. W lipcu Jędrek skończył 20 lat. Tamten rok szkolny był największym koszmarem w n...

-
Koniec roku skłania do podsumowań, więc opowiem, co u nas. W lipcu Jędrek skończył 20 lat. Tamten rok szkolny był największym koszmarem w n...
-
Gdy Jędrek był mały, byliśmy na pokazie zorganizowanym przez KTA - francuskiego filmu dokumentalnego "Mam na imię Sabine" nakręc...
-
Kochani Dziękuję za wszystkie słowa wsparcia i próby pomocy - rady itd. Wiem, że KAŻDY piszący pomyślał o nas ciepło i chciał, jak najlepi...