środa, 28 września 2011

Rodzina Adamsów

Jest lepiej. W domu zdecydowanie lepiej, aczkolwiek zdarza się Jędrkowi wyszczerzyć zęby i próbować załatwiać sprawy agresją. W szkole, z tego, co słyszę, też jest lepiej. Pani Agnieszka i pani Ania sobie z Jędrkiem radzą. Wygląda na to, że pani Agnieszka przekona Jędrka, że to ona tam rządzi (piszę w czasie przyszłym coby nie chwalić dnia przed zachodem słońca). Na Jędrka rzucanie się z pazurami wynalazła sposób następujący: zakładanie rękawiczek (żeby bronić się przed podrapaniem), co ostudziło Jędrkowi zapał do drapanek. A więc jest lepiej. Jędrek w szkole pracuje! I tak ma być. Oczywiście różowo i łatwo nie jest. Zdarzają się wciąż ataki agresji i bunty. Na zajęciach dodatkowych w szkole, których Jędrek też ma sporo, bywa różnie. Ale jest chyba i tak lepiej, jak myślałam i się spodziewałam (po pierwszych informacjach na ten temat). Jędrek raz współpracuje, raz nie, ale mam nadzieję, że powoli panie znajdą każda swoją dróżkę do Jędrka.
Zajęć po szkolnych mamy niewiele. Zapowiadało się pracowicie, a wyszło jak wyszło. Projekt AUTI upadł, nie dostaliśmy się na żadne zajęcia  grupowe w KTA, na turnusach miejsca dla nas nie ma. Mamy więc tylko raz w tygodniu zajęcia z pedagogiem w KTA  (z panią Kasią, z którą spotykamy się od roku i którą Jędrek ostatnio też chciał podrapać, ale metoda krzesełka zadziałała) i raz z SI (z nowym terapeutą, panem Kamilem). Poza tym basen kilka razy w tygodniu. W niedzielę koniki, póki pogoda sprzyja. No i zaczniemy w tym tygodniu po wakacyjnej przerwie zajęcia z dogoterapii. I umówiłam się z nową panią logopedą. Na razie tyle, ale wciąż szukamy, jakby tu Jędrkowi urozmaicić życie, przy okazji go rozwijając (albo odwrotnie;)
Ostatnio mamy złe doświadczenia z niektórymi terapeutami i ośrodkami. Czujemy się odrzuceni. Jędrek jest za duży i za słabo funkcjonuje, więc go nie chcą. Tak my to odbieramy. Mamy w sobie dużą dawkę frustracji i... złości. Że wszędzie się trzeba napraszać. To tak bardzo boli, gdy się słyszy koleje  "nie" i gdy jeszcze przy tym odbiera się "focha" terapeuty (napraszają się, przeszkadzają mi). Niedługo chyba zacznę gryźć. A poza tym to postanowiłam być dzielna jak Roman Bratny (muszę w końcu coś przeczytać tego pana, ktoś poleca? ;)
Co jeszcze u nas? Są i dobre rzeczy:)
Na konikach w niedzielę, Jędrek sam bez przypominania mu (czyli nie na zasadzie powtarzania), powiedział do konika: WIO!
A na basenie ostatnio przepłynął pięknie swobodnie i z wdziękiem pół basenu na plecach.

Poza tym polubił bardzo czekoladę, więc mam teraz w  domu ostrą konkurencję do mojej ulubionej potrawy;)
A jeszcze zaczęliśmy chodzić na msze wspólnoty (nazwę oczywiście zapomniałam), która zrzesza osoby niepełnosprawne, ich rodziny i przyjaciół. Msza ma miejsce  w kaplicy przy zakonie na Stołecznej, jest bardzo kameralna i moim chłopakom się tam spodobało (Piotrkowi też!). Na ostatniej mszy Jędruś był nawet bardzo grzeczny, na poprzedniej trochę tańcował. Zamierzamy chodzić tam dalej, a może nawet zaprzyjaźnić się z ludźmi ze wspólnoty (mam tam znajomą, sama bym nigdy się nie odważyła).
I to by było tyle na dziś. Jakby ktoś chciał, żebym go pogryzła, to zapraszam. Jędrek na dokładkę podrapie.
PS. Nie zdążyłam wypełnić kupon w totolotku i 50 milionów smyrgnęło nam koło nosa. A to pech ;)

niedziela, 18 września 2011

Pamięć ulotna

To nie był dobry tydzień, zwłaszcza w karierze szkolnej Jędrka. Niby Jędrek szedł w podskokach do szkoły (dalej twierdzi, pokazując na karteczkę, gdy go o to pytam, że lubi szkołę), niemniej złościł się tam tak bardzo, ze któregoś dnia pani nawet zadzwoniła do mnie z pytaniem, czy mam jakieś sposoby by go uspokoić. A że on ostatnio dał nam niezłą próbkę tego, jak potrafi się złościć, więc naprawdę mam świadomość, że mogło być fatalnie. Boję się, czym to się skończy. Z jednej strony go rozumiem bo wiem, że pani Agnieszka nie odpuszcza i że to jest jędrkowa walka, ale z drugiej strony wiem, że przeciwnik (Jędrek) nie jest łatwy. Czy pani się uda go sobie podporządkować? Napawa mnie to dużym smutkiem i lękiem.
Z drugiej strony zajrzałam w nasze archiwum i zeszłoroczne notatki przypomniały mi, że ubiegła jesień też łatwa nie była. Że Jędrek początkowo chętnie wrócił do przedszkola, a potem zaczął się okres buntu. Czyżby jesień tak na niego działała? Może jeszcze wszystko się ułoży? Może Jędrek się przyzwyczai do nowych reguł? Oby...

środa, 14 września 2011

Ciesz się powoli

Nie jest dobrze. Jędrek zaczął się złościć w szkole. Robi tam awantury, jest agresywny. Gdy się coś od niego chce. Ale przecież po to tam chodzi. Sprawia wrażenie nic nie rozumiejącego, nie chce robić prostych zadań. Boję się, że większość nauczycieli przyjmie to za pewnik i niczego nie będzie od niego wymagała. Nie wiem też, na ile uda się pani Agnieszce do niego dotrzeć, na ile się przed nią przełamie.
Oj, nie jest on łatwy:( Mam doła.

niedziela, 11 września 2011

Pierwszoklasista

Pierwszy pełny tydzień szkolny za nami. Nie było źle. W naszym odczuciu było dobrze. Jędrek szedł do szkoły chętnie, w podskokach. Ładnie tam wszystko zjadał (obiad i kanapki). Siadał do stolika, kiedy było trzeba, nawet coś tam robił ;) Porządnie zezłościł się raz, w piątek już po lekcjach kiedy miał problem łazienkowy (nic to, to się dogra, pani Ania musi Jędrka lepiej poznać by wiedzieć jak mu pomóc).
Jestem też po pierwszej wywiadówce (w przedszkolu nie chodziłam, zawsze chodził Andrzej; mnie by to kosztowało za dużo emocjonalnie). A tu przeżyłam i nawet miło było. Trafiła się Jędrkowi super wychowawczyni. Wygląda na to, że będziemy mogły współpracować (z doświadczenia wiem, że nie zawsze to jest możliwe; nauczyłam się, że czasem muszę odpuścić terapeucie, oni robią swoje, ja się nie wtrącam, bo nasze wizje się mijają i nie widzę możliwości ścisłej współpracy, ale tu wydaje mi się, że będzie inaczej). We wtorek mamy się spotkać we troje (pani Agnieszka, Jędrek i ja). Pani Agnieszka chce bym pokazała jak pracuję z Jędrkiem, jak osiągnąć to by lepiej współpracował, jak mu pomóc), ja chętnie zobaczę, jak Jędrek teraz pracuje z panią Agnieszką, może ustalimy, co mam robić w domu (oprócz wycinanek, które mam zlecone :)

Uczciwie jednak wyznaję, że w tym tygodniu nie pracowałam z Jędrkiem wcale. Za dużo miałam na głowie różnych spraw. Jędrek miał więc "lajcik". Tylko szkoła i codziennie (oprócz poniedziałku) basen. Teraz zaś pojechał z tatą na koniki.
Następny tydzień będzie już dużo obfitszy. W szkole dochodzą dodatkowe zajęcia - rewalidacja itd. W sumie ma średnio 6 lekcji dziennie. Jak to zobaczyłam, to zaczęłam się zastanawiać, czy go zapisywać jeszcze na coś innego oprócz basenu. No, ale... skoro załapaliśmy się na zajęcia w KTA (z pedagogiem i SI) i w AUTI (z pedagogiem, logopedą i Weronikę), to żal by było nie skorzystać. I znowu wchodzimy w kierat typu: teraz mamy dużo zajęć, odpoczniemy, jak to się skończy. Teoretycznie do końca roku kalendarzowego. W tamtym roku też tak miało być, a wyszło jak wyszło, że tyraliśmy cały rok. Ale z drugiej strony Jędrek jak wraca do domu o 15.oo i nie ma nic, to się nudzi, nie ma co ze sobą zrobić. A nuda to rzecz straszna. Trzeba mu więc jakoś organizować czas.

Podsumowanie zajęć Jędrka w roku szkolnym 2010/2011 w liczbach

Nasz czwarty rok terapii.

W roku szkolnym 20010/2011 (bo lata terapii pokrywają nam się z rokiem szkolnym) spędziliśmy 15 tygodni (ponad 1/4 roku!) na
turnusach edukacyjno-rehabiltacyjnych w Czarnym Lesie. W pozostałym czasie intensywnie pracowaliśmy w Białymstoku.


W sumie mieliśmy:


  • 148 wyjść na basen:

    - 91 ze START'u

    - 34 z TWzK

    - 22 w Grodzisku na turnusie

    - 1 w Augustowie (w czasie wakacji)

    porównując do poprzedniego roku: o 12 zajęć mniej, czyli porównywalnie (mniej ze START'u ale więcej z TWzK i na turnusach)


  • 144 zajęć Metodą Krakowską i Manualnego Torowania Głosek:

    - 141 zajęć z Asią Masłowską na turnusach w Czarnym Lesie

    - 3 zajęcia z Iwoną

    porównując do poprzedniego roku: liczba zajęć porównywalna do ubiegłorocznej, z tym, że nie byliśmy ani razu u pani Eli Wianeckiej


  • 142 zajęcia z fizjoterapeutą na turnusach

    porównując do poprzedniego roku: o ponad 100 więcej!


  • 96 zajęć (192 x 25 minut) z Anetą na turnusach (zajęcia plastyczne, ruchowe, z psem, pisanie, słuchanie itd)


  • 48 zajęć (po 30 min) z hipoterapii:

    - 21 z TWzK

    - 21 na turnusach

    - 6 w Edu-Horse

    porównując do poprzedniego roku: o kilka zajęć więcej, głównie za sprawą hipoterapii na turnusach


  • 45 zajęć metodą Tomatisa + 2 badania


      porównując do poprzedniego roku: całkiem coś nowego

  • 39 zajęć (po 45 min) z biofeedbacku + 1 badanie z FNiSz


      porównując do poprzedniego roku: o ponad 30 zajęć więcej

  • 38 zajęć z pedagogiem:

    - 26 zajęć w KTA

    - 9 zajęć z wczesnego wspomagania

    - 5 zajęć (45 min) z FNiSz

    porównując do poprzedniego roku: o 30 zajęć więcej, głównie za sprawą KTA


  • 30 zajęć z SI z wczesnego wspomagania


      porównując do poprzedniego roku: czyli prawie o połowę mniej jak w zeszłym roku, ponieważ nie mieliśmy zajęć w KTA

  • 29 zajęć (po 45min) z logopedą z wczesnego wspomagania


  • 28 zajęć metodą Weroniki Sherborne (tylko na turnusach)


  • 28 zajęć z psychologiem z wczesnego wspomagania


  • 25 zajęć (po 45 min) z art-terapii (24 w KTA + 1 nieudana próba w poradni) 


      porównując do poprzedniego roku: prawie dwa razy tyle

  • 17 zajęć (po 1h) z dogoterapii


  • 11 zajęć relaksacyjnych na turnusach


  • 9 koncertów na turnusach


  • 6 zajęć z muzykoterapii z wczesnego wspomagania

    porównując do poprzedniego roku: całkiem coś nowego


  • 1 badanie logopedyczne i 1 psychologiczne z FNiSz


  • 29 różnego rodzaju wyjść i imprez:

    - 7 choinka, piknik, kulig

    - 7 zajęcia otwarte, imprezy w przedszkolu, wizyty w przyszłej szkole

    - 5 większych imprez rodzinnych, typu chrzciny, komunia itd.

    - 5 filharmonia (z przedszkolem)

    - 3 centrum zabaw, ścianka

    - 2 cyrk

    porównując do poprzedniego roku: w tym roku nie byliśmy ani razu w kinie ani w teatrze! :(


W sumie: 907 różnych zajęć, średnio 75 miesięcznie, czyli 2-3 zajęcia dziennie (dla
porównania w zeszłym roku były to liczby: 567 rocznie, średnio 47
miesięcznie). Nie licząc przedszkola (które Jędrek opuszczał
tylko jak jeździł na turnusy), korekcyjnej w przedszkolu (2 razy w
tygodniu po 30 min). Tylko pracy w domu było znacznie mniej bo nie
starczało już czasu i sił.

Nasza praca patrząc na liczby
to było głównie: basen i praca na turnusach (Metodą Krakowską,
z fizjoterapeutą, z Anetą). Przeszliśmy też dość intensywną
terapię metodą Tomatisa i biofeedback. Myślę, że inne formy
terapii nie były też bez znaczenia (hipoterapia, SI, pedagodzy,
psycholog, logopeda, dogoterapia, art-terapia, zajęcia grupowe
metodą Weroniki Sherborne, muzykoterapia itd).

Jędrek pracował z kilkunastoma terapeutami, w różnych ośrodkach, przede
wszystkim:


  • "Pierwsze słowo" Asi Masłowskiej –
    470 zajęć w ciągu 15 tygodni na turnusach w Czarnym Lesie (w
    tamtym roku było 157 zajeć, czyli 3 razy mniej): 142 zajęć z
    fizjoterapii z Szymonem, 141 zajęć pedagogiczno-logopedyczne
    z Asią, 96 zajęć pedagogicznych z Anetą, 28 Weronika, 22
    basen, 21 hipoterapia, 11 zajęć relaksacyjnych, 9 koncertów





  • wczesne wspomaganie na Rzemieślniczej – 102
    zajęcia (o ponad 20 więcej jak w ubiegłym roku): 30 z SI (z
    panią Gosią), 29 z logopedą (panią Beatą), 28 z psychologiem (z
    panią Izą), 9 z pedagogiem (panią Martą), 6 z muzykoterapii (z
    panią Anią)





  • START – 91 zajęć na basenie (o ponad 40
    mniej jak w ubiegłym roku)





  • Towarzystwo Walki z Kalectwem - 55 zajęć (o
    kilkanaście więcej): 34 basen, 21 hipoterapia,





  • KTA - 50 zajęć (tylko o kilka mniej jak w
    zeszłym roku): 26 z pedagogiem (z panią Kasią), 24 z art-terapii





  • Fundacja Nadzieja i Szansa – 45 zajęcia (dwa
    razy tyle co w biegłym roku): 39 z biofeedbacku, 5 z pedagogiem (z
    panią Asią), 1 zajęcia z hipoterapii (z panią Agnieszką) + 3
    badania (logopedyczne, psychologiczne, do biofeedbacku)





  • Impuls – 45 zajęć metodą Tomatisa





  • Fundacja Psi Uśmiech - 17 zajęć z dogoterapii z terapeutką Zosią i jej labladorami





  • Edu Horse – 5 zajęć z hipoterapii (z panią
    Agnieszką)




Nie mieliśmy żadnych zajęc w "Dać szansę",
które z nas zrezygnowało.




PS. A w wakacje byliśmy oczywiście tydzień
nad jeziorami i tydzień nad morzem. I było super.

niedziela, 4 września 2011

Jesce

Wieczorkiem byłam z Jędrkiem na podwórku. Huśtałam go na huśtawce sznurkowej, dość wysoko stojąc przed nim i odpychając go naciskiem na kolana lub nogi (oj, prosta czynność a taka trudna do opisania). W pewnym momencie, gdy akurat go nie odepchnęłam (huśtał się dość wysoko, nie było w zasadzie potrzeby odpychać go za każdym razem) Jędrek sam z siebie bez żadnych moich próśb powiedział do mnie: JESCE (=jeszcze). I robił to potem za każdym razem gdy go nie odepchnęłam. Wow! Wyraził swoją potrzebę mową, tak jak trzeba, bez mojego nagabywania, pytań w stylu: Co chcesz? Ale fajnie. Powiem tak: Jędrku, ja poproszę JESCE.

Czekolada

Jędrek polubił czekoladę. Do tej pory mieliśmy nietypowe dziecko, które czekolady nie jadło. Aż tu nagle wcina czekoladę aż mu się uszy trzęsą. Dziś włamał się do pokoju Andrzeja, wyszperał czekoladę na wyższej półce i całą wciął. A orzechy wrzucił mi do szuflady (orzechy mu nie pasują). Rozwija się chłopak. Robi nam takie porządki, że wysiadam. Nie można go niemal z oka spuścić. Coś jak dziecko w wieku około roku, tyle że przed rocznym wystarczy opróżnić najniższą półkę, a tu musiałabym podwiesić wszystko pod sufitem. Najgorsze, że zaczął przekładać moje książki i rzeczy z moich szuflad. Próbuję być stanowcza, ale nie wiem czy to coś da. No i trzeba go non stop pilnować. Wyrzuca zabawki przez balkon. Chwila moment i misiek jest na podwórku. Wydałam mu więc zakaz wychodzenia na balkon z zabawkami, tyle, że zakaz zakazem, ale dopilnować to muszę sama.
Ale na basenie było dziś rano cudnie. Poza tam humor jakby u Jędrka lepszy, złości się zdecydowanie mniej. Ostatnia wielka awantura była wczoraj rano. Teraz nawet przychodzi, zagląda w oczy, daje buziaki - fajny jest. Ciekawe jak będzie w szkole w pierwszym pełnym tygodniu. Oczywiście mam pietra.

piątek, 2 września 2011

Skąd on to wie?

Pracowałam z Jędrkiem w domu sporo ostatnio. I czasami Jędrek mnie zadziwiał. Skąd on to wie? Czy on to wie, czy czyta w moich myślach? Czy też ja moim bardzo lekkim dotykiem potrafię go tak nakierowywać? Wydaje mi się to niemożliwe. Obejrzyjcie sami.






Początek roku szkolnego

Jędrek rozpoczął naukę w klasie I. Nowa szkoła, nowa klasa, nowe panie, nowe dzieci (2 kolegów, jest ich 3 autystów razem). Ponieważ ostatnie dni są u nas straszne (ja mam bardzo stresującą sytuację w pracy, a Jędrek złości się nieziemsko, tak jak naprawdę rzadko kiedy), więc byliśmy pełni obaw, jak będzie wyglądał nasz początek roku. A tymczasem nie było źle. Wczoraj na rozpoczęciu Jędrek był grzeczny (no ale to było w zasadzie tylko takie informacyjne godzinne spotkanie), więc prawdziwym sprawdzianem był dzisiejszy dzień. Jędrek miał 3 lekcje ze swoją panią, plus angielski. Do szkoły szedł uśmiechnięty, w podskokach. Po lekcjach nie wytrzymałam, zadzwoniłam do pani. Było dobrze! Jędrek raz się zezłościł, ale szybko się uspokoił. I z pomocą pani robił co trzeba. Nawet nie pracowali na tabliczkach z nagrodami, tylko po prostu na zasadzie zadanie-przerwa (co wczoraj pani sugerowałam i co na razie zadziałało). I na angielskim też było dobrze. Chyba głównie co prawda na nim siedział obok i się bawił, ale cóż, pani musi się nauczyć Jędrka, a Jędrek musi pokazać, że rozumie znacznie więcej, jak się pani wydaje. Do domu wrócił zadowolony.
Cudnie:) Takie wieści chciałabym pisać codziennie.

PS. Poszliśmy do fotografa zrobić zdjęcie do legitymacji. Ja pełna obaw tłumaczę pani, że nie wiadomo czy się uda bo to i tamto, a Jędrek siada na fotel, jakby codziennie odbywał sesję zdjęciową i siedzi grzecznie jak trzeba. No i zdjęcie będzie piękne, choć bardzo poważne, trochę smutnawe. Nie chciał się uśmiechnąć. W końcu - poważny dokument ma być. Uczeń klasy I D.


Pierwszy dzień w szkole:


Gdy rodzice omawiali szczegóły pobytu dzieci w szkole...

pierwszy dzień w szkole

a koledzy zajęli się zabawą w pomieszczeniu obok...

pierwszy dzień w szkole

Jędrek zajął się robieniem porządków na półkach...

pierwszy dzień w szkole

W końcu musi być wszystko wg planu ;)

pierwszy dzień w szkole

...i dopiero można sobie spokojnie odpocząć.

pierwszy dzień w szkole


A to już 2 IX. Radośnie z plecakiem do szkoły. Oby tak zawsze.

Drugi dzień w szkole

Plan zajęć Jędrka w sierpniu 2011

Wypadałoby "rozliczyć" sierpień.
To był nasz najbardziej wypoczynkowy, wolny miesiąc od ponad roku. Mieliśmy być na 2 tygodniowym turnusie, ale nic z tego nie wyszło. Pojechaliśmy i musieliśmy po 2 zajęciach wracać. Więc Jędruś miał:
- 1 zajęcia po 50 minut z fizjoterapeutą na turnusie rehabilitacyjnym

- 2 zajęcia po 25 minut z Anetą na turnusie
- 11 zajęć z hipoterapii (w Kresie)
- 8 zajęć z pedagogiem (KTA)
- 2 wyjścia na basen (z TWzK)

czyli głównie koniki i zajęcia z panią Kasią. Plus pracy w domu było znacznie więcej jak ostatnimi czasy.
No i byliśmy ponad tydzień nad morzem:)

Kilka słów wyjaśnienia

 Kochani Dziękuję za wszystkie słowa wsparcia i próby pomocy - rady itd.  Wiem, że KAŻDY piszący pomyślał o nas ciepło i chciał, jak najlepi...