czwartek, 7 grudnia 2017

Zęby

Pół roku czekaliśmy, by móc poleczyć Jędrkowi zęby. Pod znieczuleniem ogólnym bo inaczej się nie da. Wcześniej miał leczone zęby w ten sposób w szpitalu 2 razy, ostatnio jakieś 5-6 lat temu. Potem chodził ze szkoły do dentysty na przeglądy, ale jak się okazuje bardziej to było oswajanie się z gabinetem, niż rzeczywiście przegląd bo dopiero latem znajoma dentystka powiedziała nam, że stan jego zębów już wymaga leczenia. Udało nam się wtedy nawet zrobić zdjęcie. No i czekaliśmy cierpliwie w kolejce. W końcu się zniecierpliwiliśmy, znaleźliśmy inny gabinet i dziś Jędrek miał leczenie w Dentalblue na Pułaskiego. Z czystym sercem polecam. Bardzo przyjaźnie i profesjonalnie. Jędrek zachwycił nas swoim spokojem, był super współpracujący i grzeczny. Dał się wkłuć w żyłę bez problemu, z lekko tylko skwaszoną miną. To co nas zmartwiło, to to, że okazało się, że stan zębów Jędrka był dużo gorszy niż się wydawało. 11 zębów trzeba było leczyć, w tym jeden kanałowo. Ale obsługa i pacjent na szóstkę. I taka mnie refleksja naszła, że przy różnych niedoskonałościach naszej służby zdrowia, mamy jednak możliwość poleczyć Jędrkowi zęby na NFZ kompleksowo, pod znieczuleniem ogólnym i w godnych warunkach. Bardzo to doceniam.

niedziela, 26 listopada 2017

Podziękowanie

Chciałam w imieniu całej naszej rodziny bardzo podziękować wszystkim, którzy w tym roku przekazali swój 1% dla Jędrka. Dziękujemy wszystkim, którzy pamiętali, którzy sami się przypominali, którzy chcieli nam pomóc. Nie lubię wielkich słów, ale wysyłam Wam telepatycznie całą moją wdzięczność i radość.

Augustów, Białystok, Bielsk Podlaski, Busko-Zdrój, Bydgoszcz, Chrzanów, Gdańsk, Gliwice, Goleniów,  Grajewo, Gryfino, Hajnówka, Kętrzyn, Kielce, Kościerzyna, Kraków, Legionowo, Lublin, Łomża, Łódź, Malbork, Mikołów, Mysłowice, Olsztyn, Ostrołęka, Ostrów Mazowiecka, Piaseczno, Poznań, Rzeszów, Sochaczew, Sokółka, Szczecin, Tomaszów Mazowiecki, Toruń, Trzebnica, Warszawa, Wejherowo, Wołomin, Wrocław, Wysokie Mazowieckie, Zambrów, Zielona Góra

Aktualności

To jeszcze parę aktualności.

W tym roku szkolnym terapeutką Jędrka jest pani Agnieszka, z którą nie tylko Jędrek się świetnie dogaduje, ale i my :-)

Odchudziliśmy syna. Jest teraz szczupły.

Jest bardzo pogodny, radosny. Wiele osób to zauważa.

Dziwaczy z chodzeniem. Też to niektórzy zauważają ;-)

Jest dobrze.

Rok szkolny 2015/2016 i 2016/2017

Staram się raz w roku zrobić krótkie podsumowanie tego, co najważniejsze się wydarzyło. Niestety od 2 lat "zalegam" z podsumowaniem, a że skleroza u mnie już spora, więc może być ciężko i dziurawo. Niemniej spróbuję.

To były oczywiście dwa kolejne lata w Ośrodku KTA. W roku szkolnym 2015/2016 Jędrek był w klasie IV, a w 2016/17 w kl. V. Nie ma to większego znaczenia bo system u nich jest taki, że każde dziecko ma swój indywidualny program nauczania i robi to, na co mu jego możliwości pozwalają. W Jędrka sali jest 5 dzieci, każdy ma swojego terapeutę, z którym pracuje indywidualnie przez 3 godziny rano. Potem terapeutów jest mniej i pracują grupowo. A praca u Jędrka to oznacza również przygotowywanie posiłków, zajęcia sportowe, wycieczki itd. W kl. IV Jędrka terapeutką była pani Justyna, bardzo się lubili (Jędrek lubi ludzi, to i ludzie go lubią). Jędrek robił prawie codziennie sałatki i je zjadał. Pracował też na tablecie. No i biegali. To był dobry, spokojny rok. Ubiegły rok był niestety bardziej burzliwy, co było związane ze zmianami w Ośrodku (nowa dyrekcja, nowi terapeuci), które zaszły niestety w połowie roku. Najpierw Jędrek miał bardzo dobrą doświadczoną terapeutkę panią Kasię (z którą był na swojej pierwszej wycieczce z noclegiem, bez rodziców), a w drugim semestrze panią Anię, z którą dużo biegał i która starała się wychodzić poza schematy ośrodkowe (oni tam czasem bywają bardziej autystyczni, jak nasze dzieci - żarcik :-) Trochę za dużo zmian jak na jeden rok, ale byliśmy zadowoleni, że wyglądało na to, że Jędrek zniósł to wszystko dzielnie, nie odreagowywał, odnajdywał się w tym bez problemu. Rok szkolny co prawda zakończył brakiem promocji do klasy VI, z czego jednakże jesteśmy bardzo zadowoleni i czego chcieliśmy (wspaniała reforma oświaty zabrała Jędrkowi 1 rok nauki, więc jakoś to trzeba wyrównać).

Po szkole mąż woził Jędrka na zajęcia dodatkowe organizowane przez START (basen - 1 w tygodniu oraz raz do roku bodajże - cykl 10 masaży u p. Huberta) oraz przez Fundację Rozwoju, Sportu i Rehabilitacji - zajęcia grupowe TUS oraz na zmianę (cyklicznie) - logopeda, SI, biofeedback oraz czaszkowo-krzyżowa (kilka zajęć tygodniowo; 3 razy w tygodniu). Mąż twierdzi, że Jędrek lubi te zajęcia, chętnie na nie chodzi i współpracuje, w miarę swoich możliwości.

Poza tym mieliśmy wspaniałe wakacje. I w jedne i w drugie byliśmy tradycyjnie w Kopanicy nad jeziorem. Mniej tradycyjnie, ale byliśmy też rodzinnie na turnusach nad morzem w Ustroniu Morskim. W ostatnie wakacje byłam też z Jędrkiem na bardzo udanym turnusie w Polanice koło Kielc.

Z ważniejszych rzeczy z tych ostatnich 2 lat - chłopaki zaczęli biegać. Biegają co prawda sezonowo, głównie, jak ich zmotywuje bieg miejski. W ciągu tych 2 lat było ich 6 - 6 biegów na 5 km, które Jędrek przebiegł śpiewająco.

Pewnie pozapominałam wiele ważnych spraw. To co najważniejsze, jaki jest stan na dziś, to to, że Jędrek wygląda na spokojnego, szczęśliwego nastolatka. Oczywiście ma swoje dziwactwa (dziwaczy ze sposobem chodzenia), ale z tym da się żyć.

Diagnoza SI

Już trzeci rok Jędrek uczestniczy w zajęciach organizowanych przez Fundację Rozwoju i Sportu (czy jakoś tak) na ul. Wrocławskiej. Są to na zmianę zajęcia z SI, biofeedback, czaszkowo-krzyżowa, logopeda i zawsze grupowe TUS. Andrzej wozi go tam po zajęciach w Ośrodku 2-3 razy w tygodniu. Ja co prawda uważałam, że to może już za dużo, że niepotrzebnie itd, ale mój mąż ma taki zapał i chęć, więc wozi. Gdy Jędrek był mały, to przeważnie ja wyszukiwałam różne zajęcia, organizowałam, pilnowałam, często woziłam autobusem itd (choć maż mi oczywiście bardzo pomagał!). Od kilku lat, w zasadzie odkąd Jędrek poszedł do szkoły OSTO, robi to prawie wyłącznie mój mąż. Ja mówię: dość, wystarczy basen, siłownia by się ewentualnie przydała, ale Andrzejowi ciągle szkoda zrezygnować z tych dodatkowych zajęć. Mówi, że Jędrkowi się to podoba, że jest zadowolony na zajęciach. Skoro tak, to czemu nie.

Wczoraj w ramach właśnie tych zajęć umówiliśmy się na diagnozę SI. Poprzednią miał robioną 2 lata temu u tej samej pani. Diagnoza jak diagnoza, pewnie na nas większego wrażenia nie zrobi. W końcu znamy Jędrka dość długo, ale fajnie było popatrzeć na niego, jak reaguje, jak się zachowuje, co potrafi, co nie. Wnioski nasze były takie:

1/ Ale on duży! :-) I niby codziennie na niego patrzymy, ale jak zobaczyliśmy jak się wyciągnął na materacu, to hoho.

2/ Ale fajnie, że tak chętnie uczestniczy w zajęciach. Stara się słucha. Z praktycznie nieznaną mu osobą (widział ją raz, 2 lata temu). Kiedyś Jędrek długo oswajał się z nowymi terapeutami. Teraz wygląda na to, że jest w stanie pracować i czuć się dobrze z nową, nieznaną mu osobą.

3/ Bardzo dużo rzeczy sprawia Jędrkowi problemu, ale się chłopak stara. Chce. I to nas cieszy.

Pani terapeutka zauważyła, że Jędrek bardzo wyszczuplał. I że jest bardzo pogodnym , szczęśliwym nastolatkiem :-) A na jej pytanie, jak Jędrek przechodzi okres dojrzewania, mąż odpowiedział: "Dobrze. Nie pyskuje :-) "

niedziela, 17 września 2017

Biegiem po medal

Wczoraj późnym wieczorem Jędrek z tatą wziął udział po raz kolejny (siódmy) już w biegu miejskim na 5 km. Pierwszy raz pobiegli  2 lata temu. Jędrek poczynił znaczne postępy. Wtedy był w końcówce biegaczy. Teraz zrobił swoją życiówkę - 31.05. Był 715 na ponad 922 biegaczy. Byłam z niego (z nich) bardzo dumna. Dziś kibicowaliśmy z Jędrkiem tacie, który biegł po raz pierwszy w biegu na 10km.

Bardzo się cieszę, że chłopaki biegają. Zwłaszcza, gdy trenują regularnie bo to mi się wydaje najcenniejsze. Bo już sam bieg w tłumie, hałas, medale - zdecydowanie nie są mi bliskie. Ale moich chłopaków (tak, Jędrka też) to kręci. Więc kibicuję im dzielnie.

A zdjęcia na FB.

I minął kolejny rok

 Koniec roku skłania do podsumowań, więc opowiem, co u nas. W lipcu Jędrek skończył 20 lat. Tamten rok szkolny był największym koszmarem w n...