Planować można, a życie i tak pisze swoje scenariusze. Dziś mieliśmy pojechać na basen, ale Jędrek się trochę rozchorował. Niby niewielki katarek, kaszel sporadyczny, ale ja go już znam na tyle, że widzę, że coś go bierze (ciałko za ciepłe). Więc postanowiłam go oszczędzać, przetrzymać w domku. Pospał sobie smyk w dzień, co mu się normalnie nie zdarza. Z drugiej strony, jak się wstaje o 3 rano, to może i nic dziwnego. Cieszyłam się tylko, że mimo, że buszował od tak wczesnej pory, to nie płakał, nie złościł się, ani nic z tych rzeczy. Oj, jaka to ulga po tym, co było kiedyś (i co niewiadomo, czy już się skończyło na dobre).
Generalnie Jędruś jest wesolutki. I ładnie popracował ze mną nad artykulacją. A teraz idę go połaskotać bo jeszcze nie śpi, tylko ogląda Krecika, którego bardzo lubi.
poniedziałek, 16 listopada 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Masz prawo do szczęścia.
Mam wrażenie, że w mojej poprzedniej notatce nie zawarłam tego, co chciałam. Ledwo musnęłam temat. Nie chciałam by była to notatka-reklama ...
-
Cytat: mama_blanki w Dzisiaj o 12:56:29 nie wiem, skąd takie niedowierzanie w niektórych wypowiedziach, [...] tylko trzeba z dzieckiem s...
-
Kłopoty ze skórą Jędrka trwają. Mimo diety raz jest lepiej raz gorzej. Dziś otrzymaliśmy wyniki badań. Wyszło, że Jędrek ma helikobakter, ch...
-
To będzie bardzo trudna notatka. Notatka podsumowująco-rozliczająca naszą dotychczasową terapię. Czuję się w obowiązku o tym napisać bo wiem...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz