piątek, 6 lutego 2015

1 %

Kochani nasi Czytelnicy, wierni i przypadkowi!

Jeśli ktoś z Was może pomóc Jędrkowi łapać promyki, przekazując 1 % na jego rehabilitację, to bardzo prosimy

KRS: 0000037904
Cel szczegółowy: 7375 Szumowski Jędrzej

IMAG0553

czwartek, 5 lutego 2015

Hej kolęda, kolęda

Odwiedził dziś nas ksiądz, w ramach corocznej duszpasterskiej kolędy. Jędrek najwyraźniej był z lekka poruszony wizytą. Pozytywnie. Gdy ksiądz wszedł do pokoju, Jędrek podszedł do niego bardzo blisko, bliżej niż jest to normalnie przyjęte, i przyglądał się. Potem grzecznie ze mną się przeżegnał, usiadł do stołu, uśmiechał się, gdy ksiądz zadawał mu pytania. Był bardzo grzeczny. Szkoda, że u nas księża nie mają w zwyczaju rozdawania dzieciom cukierków ;-)

Piotrkowi się przypomniało, że w tamtym roku, jak przyszedł ksiądz, to Jędrek zabunkrował się w łazience. A jeszcze ze 2 lata temu, to te wszystkie kolędowe akcesoria to kładłam na stole, dopiero, gdy wchodził ksiądz bo nie sposób było upilnować Jędrka, by tego nie ruszał. Oj, zrobił Jędruś postępy.

Może kiedyś przestanie też tak masakrować sobie ręce? Strasznie sobie je rozdrapuje. A to zrywa skórki obok paznokci, a to coś sobie rozdrapie. Nie sposób tego wyleczyć. Ostatnio jeszcze ... liże ręce. Ma ciągłe rany. Cóż zrobić :-(

wtorek, 20 stycznia 2015

Radośnie mi

Nasze słonko robi postępy. W piątek przyniósł z Ośrodka w zeszycie wpis o tym, jak dobrze pracował i się zachowywał. Że był bardzo chętny i zaangażowany, że nauczył się kilku nowych rzeczy. Pan Łukasz był z niego tak zadowolony, że postawił mu "5".  Kurcze, pierwsza piątka Jędrka :-) Ale się ucieszyliśmy.

Wczoraj z kolei w Ośrodku była filharmonia z muzyką meksykańską. Bardzo się Jędrkowi podobało. Tańczył zachwycony. Hmm, że też nie ma jakiś muzyczno-tanecznych wieczorków dla Jędrków. To byłoby coś cudownego.

Dziś rano z zachwytem patrzyłam jak Jędrek się całkowicie sam ubiera. Potrzebuje jeszcze tylko by co jakiś czas go słownie popchnąć do działania :-)

sobota, 10 stycznia 2015

Postępy

Jako, że na basen chodzimy regularnie od paru lat, to znają nas tam i panie w szatni, i ratownicy i stali bywalcy. Dziś usłyszałam refleksję, że Jędrek się zmienił, wyciszył, że już tak nie biega, nie hałasuje. To prawda.

A z Ośrodka przyszła wieść, że Jędrek się samodzielnie ubiera i zapina sam zamek błyskawiczny. To, że pięknie nasuwa sam skarpety i je podciąga, jak mu się zaczepią zauważyłam już kilka dni temu. Z zamkiem nie przyszło mi do głowy próbować. Sprawdziłam. Zamek od bluzy - idealnie sam. Od kurtki trzeba mu troszkę pomóc, ale jest znaczny postęp.

Jest też postęp w samodzielnym korzystaniu z toalety w miejscu publicznym. Wychodzi z niej ubrany ;-)

A na basenie pobił dziś chyba swój rekord (tak twierdzi jego trener, Piotr). 31 basenów = 775 metrów.

czwartek, 8 stycznia 2015

Nasze zezowate szczęście

Byliśmy z Jędrkiem u okulisty. Po raz drugi w życiu. Ten pierwszy był z 8 lat temu, jak nie mieliśmy jeszcze zielonego pojęcia, że Jędrek ma autyzm. Miał za to widocznego zeza, więc poszliśmy. Niestety Jędrek za bardzo zbadać się nie dał, pani zaleciła nam robić jakieś tam ćwiczenia na tego zeza (co by się koncentrował na naszych palcach). Oczywiście on miał te ćwiczenia w głębokim poważaniu, więc problem został przez nas porzucony. Aż stwierdziliśmy, że może by warto spróbować znowu. I poszliśmy. Pani doktor okazała się mieć wyjątkowo dobre podejście do dzieci z problemami. Nie zaaplikowała mu kropli, co by go nie zniechęcić, była bardzo cierpliwa, tłumaczyła, zachęcała i choć Jędrek miny zachwyconej nie miał, to usiadł do aparatów i dał się zbadać. Nie było to co prawda pełne, dogłębne badanie bo aż tak to nie współpracował, ale coś się zbadać dało. I na razie wygląda na to, że nie ma nic niepokojącego. Zezik co prawda jest, ale ani operacyjny, ani do ćwiczeń. No to niech sobie będzie :-)

sobota, 27 grudnia 2014

Święta

Krawatów jednak Jędrkowi nie kupiłam. Nie było. No to mu kupiłam pas do karate. Też się dobrze macha. Ale w zasadzie nie o tym chciałam napisać. Chciałam zanotować, że Jędrek nas zadziwił w te święta swoją grzecznością. Naprawdę był złoty dzieciak. Grzecznie siadł do stołu do Wigilii, przełamał się opłatkiem i zjadł dwa pierogi (to i tak sukces bo on tych wigilijnych potraw nie uznaje jeszcze). Również w kościele w I i II dzień świąt. Za drugim razem dzielnie wystał prawie całą mszę, w tłumie, w mało sobie znanym kościele w Zambrowie. Nic nie dziwaczył. Pięknie klękał (szkoła Piotrka). I na dodatek miałam wrażenie, że to wszystko chętnie, że był zadowolony. I tylko kwiatki babciom poskubał, no ale jakieś straty zawsze muszą być ;-)

niedziela, 21 grudnia 2014

Co na prezent?

Święta już za chwilę, a ja wciąż nie mam prezentu dla Jędrka. Bo co mu kupić, żeby to była dla niego jakaś przyjemność? Trochę słodyczy i co? Kolejnego misia? Postanowiłam, że pójdę jutro do sklepu z używanymi ubraniami i kupię mu kilka krawatów. Będzie miał czym machać. Cóż, nietypowe dziecko - nietypowy prezent :-)

Kolejny ciężki rok za nami

Ostatnio pisałam ponad rok temu. Kronikarska potrzeba motywuje mnie do streszczenia tego, co się wydarzyło przez ten rok i w jakim s...