czwartek, 28 czerwca 2012

A on taki miły

Jędruś ma się dobrze. Ostatnio jest bardzo milutki i od kilku dni nawet pozwala mi znowu rano spać (wcześniej, jak się obudził, kazał mi wstawać, nie pozwalał mi się położyć nawet na chwilę). Aż się zbuntowałam któregoś ranka. A może posłuchał moje rozmowy w Magdą i do niego dotarło? Czasem tak ma.
Jutro ostatni dzień Jędrka w szkole nr 11. Po wakacjach - zmiana. Wierzę, że na lepsze.

czwartek, 21 czerwca 2012

Cisza

Mogłabym pisać o Jędrku różne fajne rzeczy bo one są i trochę mi szkoda, że przelatują bez odnotowania, ale nie mam siły. Mogłabym pisać te niefajne bo też są, ale często nie przechodzą przez gardło.
Wszystko zapisuje się gdzieś w mojej duszy i tylko pytanie, czemu rylec złego taki mocny a dobrego to takie muskające ledwo piórko. Nawet nie załaskocze na tyle mocno by się roześmiać. Dziwna ta moja dusza, mało mi przyjazna.

sobota, 16 czerwca 2012

Huśtawka

Jędrek nauczył się sam bujać na huśtawce. Hurrra :)
Choć mimo wszystko wciaż z lenistwa woli wysługiwać się tatą.
Ale będę twardy i może w końcu go przekonam, że huśtać się można samemu.

piątek, 15 czerwca 2012

A delfiny

A delfiny były - minęły. I choć w czasie pobytu w Turcji przeżyłam wiele ciężkich chwil, to jakoś we wspomnieniach pozostały głównie te lepsze. Okazuje się, że wspomnienia bywają lepsze jak rzeczywistość.
Czy delfinoterapia miała jakiś wpływ na Jędrka, czy coś zmieniła w jego funkcjonowaniu. Nie wiem. W szkole, na niektórych zajęciach po szkole mówią nam, że Jędrek jest spokojniejszy. Ale czy to efekt delfinoterapii, czy zmian w szkole, gdzie Jędrek ma od końca kwietnia zajęcia indywidualne z panią, która lepiej się z nim dogaduje, nie walczy z nim, bardziej za nim podaża niż wymusza, by się stosował do jej koncepcji?
Nie wiem, bo czynników zawsze jest wiele.
Wiem zaś to, że Jędrek od jakiegoś czasu upodobał sobie ręcznik z delfinami. Mamy ten ręcznik od zawsze, ale on od niedawna go wyciąga, rozpościera, przygląda się, nosi. Przecież to nie przypadek, że akurat ten ręcznik (mamy w domu kilka innych kolorowych ręczników z obrazkami). Chyba naprawdę polubił delfiny :) Szkoda tylko, że te wyjazdy są takie pieruńsko drogie.

Tabletki antydepresyjne.

Dwie moje ostatnie notatki, to rozmarzenie się nad wizją posiedzenia sobie w miłej kawiarni, gdy tymczasem ktoś się zajmuje moim dzieckiem, albo te mrzonki o dodatkowej parze rodziców dla Jędrka, to jest takie moje wołanie o pomoc, wysyłane w kosmos. Daj mi Boże, jeszcze trochę sił, gdzieś tam zagrzebanych w kosmosie.
A tu na ziemi może też coś mogę zrobić, żeby te siły znaleźć? Coraz poważniej zastanawiam się nad wizyta u psychiatry w celu uzyskania recepty na jakieś wspomagacze życiowe. Mam już nawet namiar na panią psychiatrę. Hmm. To może jeszcze dobrze by było widzieć, o co prosić. Możecie się choćby anonimowo podzielić, co kto poleca? Tylko żeby mnie głowa po tym nie bolała. Bardzo proszę wpisywać - przecież może się przydać komuś.
No chyba, że ktoś ma inne sposoby na znalezienie spokoju i pogody ducha oraz sił życiowych, to też poproszę.

Dwie pary rodziców

W ubiegłym roku, gdy rezygnowałam z jakiś zajęć (bo Jędrek miał np. gorączkę), to miałam wyrzuty sumienia, że może za łatwo nas rozgrzeszam. Aktualnie zdarza mi się raz po raz rezygnować z jakiś zajęć, a to tymczasowo, a to na stałe i wyrzutów nie mam. Doszłam bowiem do momentu, gdy wydaje mi się, ze kolejne jakieś zajęcia nic nie wnoszą w nasze życie, więc wolę zadbać bardziej o komfort naszego życia. Ten komfort to w zasadzie jest ... przetrwanie. Tak to dziś, mój mąż słusznie nazwał. My walczymy o przetrwanie, żeby dać radę jakoś dociągnąć do wakacji.
Wakacje dadzą nam luksus odjęcia wielu obowiązków, ale z drugiej strony pozostawią nas sam na sam z Jędrkiem przez 24 godziny (nie no jakieś 17 bo z 7 śpi na dobę). I ten czas trzeba będzie jakoś zagospodarować. Bo Jędrek się nudzi i wtedy albo się wścieka, albo wpada na różne niekoniecznie fajne pomysły. Jak pomysł polega np. na porwaniu czegoś, to jeszcze, ale jak polega na otworzeniu okna i wyglądaniu, gdy obok nie ma rodziców ...?
Przydałyby się Jędrkowi co najmniej 2 pary rodziców. Co najmniej.

Kaffka Art Cafe w Białymstoku na ulicy Wesołej 17

Jest taka fajna kafejka na ulicy Wesołej 17 Kaffka Art Cafe w Białymstoku. Kawiarenka artystyczna, klimat krakowski (podobno, Aneta, potwierdzisz, jak przyjedziesz;) W tą niedzielę o 11 moja koleżanka skrzypaczka (a co! ma się te koleżanki:) będzie tam ... czytać bajki dla dzieci. Wstęp darmowy. Ja się wybieram, choć nie wiem na jak długo. Na ile Jędrek pozwoli. Ale podobno jest ogródek przy kawiarence.
Koleżanka ma taki fajny pomysł, by napisać projekt przez jakieś stowarzyszenie, zdobyć fundusze i organizować w kawiarence spotkania grupy wsparcia dla rodziców dzieci autystycznych (a może w ogóle niepełnosprawnych, po co się tak zamykać) a w pobliskim przedszkolu w tym czasie organizować zajęcia relaksacyjne dla naszych dzieci. Oj, jakby było pięknie. Tylko kto się tym zajmie? :( Obawiam się, że to pozostanie w sferze naszych marzń.

Kolejny ciężki rok za nami

Ostatnio pisałam ponad rok temu. Kronikarska potrzeba motywuje mnie do streszczenia tego, co się wydarzyło przez ten rok i w jakim s...