niedziela, 13 września 2009

Po leniwej sobocie


Wczoraj chłopcy moi trzej z
rana pojechali na basen i świetnie się tam bawili. Naprawdę miło
posłuchać o postępach Jędrka w pływaniu i o tym, jak Piotrek
bawi się z Jędrkiem na basenie.



Potem Andrzej musiał jechać
do pracy a ja zostałam z urwisami. I generalnie chłopcy byli ok,
rozumiejąc sytuację, ale Jędrek wykręcił nam jeden numer, za
który dostał w dupę. Tak. Proszę teraz odebrać mi prawa
rodzicielskie bo dałam dziecku w dupę. Otóż poszedł do łazienki
i nie zdążył do klozetu, nasikał na podłogę w łazience i co
gorsza na wykładzinę w przedpokoju. Oczywiście to żaden powód,
by bić dziecko, ale gdy zobaczyłam, że nie zdążył, bo musiał
wcześniej wyrzucić basenowe klapki z łazienki, to się wkurzyłam.
Powiedziałam mu, że tak nie wolno, że trzeba siadać na klozet, a
nie zajmować się najpierw głupotami. Nie chcę by jego autystyczne
widzimisie uniemożliwiało mu pewne normalne zachowania (typu
sikanie do klozetu). Byłam zła i Jędrek to widział, że to nie
przelewki. Nawet nie muknął za klapa, za to później przyszedł i
koniecznie chciał mi dać buziaka w usta (mimo, że ze względu na
chorobę namawiał go by mnie pocałował raczej w policzek czy
czoło). Pewnie chciał mnie przeprosić. Nie jestem zwolenniczką
bicia dzieci, ale uważam, ze czasami dobry klap jest skuteczną
metodą perswazji. Kiedyś niektórzy nasi terapeuci się dziwili, że
udało nam się stosunkowo wcześnie nauczyć Jędrka sikania do
nocnika. Niepełnosprawne dzieci mają z tym zazwyczaj duży problem.
Myślę, że to jest w dużym stopniu zależne od danego dziecka, ale
gdy uczyłam tego Jędrka, nie wiedziałam jeszcze o jego autyźmie i
byłam wymagająca i stanowcza. I choć mówiono mi, że to trzeba
łagodnie itd. ja tak nie potrafiłam. Jędrek najwyraźniej widział,
że w tym temacie nie ma taryfy ulgowej i szybciej się przełamał.
Teraz wpadki zdarzają się bardzo rzadko i często nie z winy
Jędrka, wiadomo, że on możliwość komunikacji ma ograniczoną.
Ale np. w piątek w przerwie między zajęciami zachwycił Andrzeja
bo pociągnął go w krzaki i ... zrobił kupę. Niełatwa sprawa na
podwórku, z dzieckiem słabo komunikującym się, słabo
współpracującym w nowych sytuacjach. A tu proszę dogadali się.
Jestem z nich obu dumna!:)



A poza tym to wczoraj się
biedaczek trochę nudził. Bo normalnie ostatnio ma tyle różnych
zajęć i atrakcji, a tu wczoraj po basenie nic.



Wieczorem grzecznie poszedł
spać. Zasnął sam, w pokoju chłopców. Naprawdę to jest coś! I
spał grzecznie do wczesnego rana (no niestety jakiejś 5.00). Ale
nie awanturował się potem (oj, niedługo zapomnę o nocnych i
porannych awanturach), tylko buszował po domu. Przeglądał szafki w
kuchni, w poszukiwaniu czegoś dobrego. Dorwał się do torebki z
cukrem i zrobił sajgon. No niby zganiłam go za to i za karę dostał
herbatę bez cukru (bo cały cukier w koszu na śmieci wylądował),
ale też nie bardzo się na to gniewam. Cieszę się, że szuka, że
szpera bo to nie jest dla niego takie naturalne i oczywiste. On
bardzo długo był bierny i dopiero stosunkowo niedawno (no może nie
aż tak bardzo ale raczej w tym roku) zaczął grzebać po szafkach.
A taka umiejętność w życiu też jest potrzebna :)



 


Mama

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Prośba o 1 %

Kochani Gdybyście, Ci co chcą i mogą, o nas pamiętali wypełniając swoje roczne PIT'y i decydując na co przekazać 1 % swojego podatku,...