niedziela, 27 grudnia 2009

Siódma notatka musi być

No sorry, ale MUSI. Bo nasz syn sprawił nam wielką radość. Dziś wieczorem był taki komunikatywniejszy, bardziej obecny. Po myciu bez najmniejszych problemów obcięłam mu paznokcie. Ale to jeszcze nic, w końcu paznokcie daje sobie obcinać bez problemów od dawna. Ale potem, gdy myliśmy zęby i to nową pastą, ja nie licząc na zbyt wiele zaproponowałam, żeby wypłukać zęby wodą. Nie połknąć wodę, napić się, jak to Jędrek ma w zwyczaju, tylko nabrać do ust i wypluć. Pokazałam to Jędrkowi, dałam mu trochę wody do ust i ... WYPLUŁ. Proszę Państwa - tam tadam. WYPLUŁ wodę. Kilkakrotnie. Prawdopodobnie nastąpił efekt nauk basenowych, gdzie tata już od jakiegoś czasu próbuje namawiać Jędrka by wypluwał wodę, a nie ją pił. Ale też obserwuję pewną poprawę w naśladownictwie. Gdy się go poprosi o naśladowanie - powtórzenie czegoś sensownego (nie klepania po brzuchu), to Jędrek próbuje! A przecież z naśladownictwem zawsze miał ogromny problem. Terapeuci mówili, że nie będzie mówił, jak nie będzie naśladował. Andrzej twierdzi, że Jędrek jest racjonalny i nie widzi sensu w powtarzaniu głupot (klepanie się po głowie, brzuchu itd), za to do mówienia ma motywację.
Jeju, jak ja sie cieszę, że on PLUJE. MÓJ SYN PLUJE. Teraz to już z niego prawdziwy łobuz:) Muszę mu to powiedzieć. Ucieszy się, lubi słowo łobuz:) (aha! zgadłam! aż mu się buzia roześmiała i chętnie powtórzył:" ja łobuz")
I jak pięknie dziś wieczorem powtarzał PIO-T-(R). Nikt mi nie wmówi, że Jędrek nas nie zauważa, że nas traktuje przedmiotowo, że jesteśmy mu potrzebni tylko do spełniania jego potrzeb. On nas lubi i cieszy mnie bo widzę, wyraźnie, że Piotrka też. Momentami widzę fajną więź między chłopakami. Gdy Piotrek prowadzi Jędrka po schodach, gdy nurkuje pod łóżko po jego klocki, gdy Jędrek się do niego uśmiecha z wdzięcznością, gdy daje mu buziaka (no nie spontanicznie, ale chętnie), gdy gałaganią i Jędrek się zaśmiewa patrząc szczęśliwy Piotrkowi prosto w oczy. Ech, idę to uczcić lampką wina! :)

3 komentarze:

  1. Urocza wiadomosc! Niby male a jak cieszy:))) I na tym to polega zeby cieszyc sie kazda taka chwila bo ona daja nam energie.
    Nie przeyczytalam jeszcze Haniu licznych twoich swiateznych postow, ale napewno przeczytam. Chce tylko dodac maly komentarz do braku nasladownictwa Jedrka i komentarz Andrzeja ze glupot nie bedzie powtarzal:))) Usmialam sie bo to mi przypomnialo mojego 4 letniego Piotrka ( to starszy , dzisiaj juz 20 letni jak pamietasz), ktory byl zawsze podrecznikowow rozwijajacym sie dzieckiem, ale jak poszedl do przedszkola pierwszy raz, obserwowalismy go i uderzylo mnie ze on nic nie robi tak ja dzieci..dzieci skacza, machaja raczkami itd a on stoi i sie gapi jakby nigdy nic. Zaniepokoilo mnie to, i od razu po zajeciach spytalam dlaczego nie robil tak jak dzieci, a on na to "ze przeciez pani wie jak skacza zajaczki" albo "jak ptaszki machaja skrzydlami" to po co takie glupie pytania zadaje...no i nietety tak juz mu zostalo :)))
    Takze kto wie, moze Andzrej ma troche racji:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też wierzę w racjonalność postępowania Jędrka:) Być może jest racjonalny aż do bólu. Z drugiej strony wchodzi w pewne zabawy zmyślanki. Typu, że jego pupa jest naszą najlepszą podusią:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wielkie brawa dla Jędrka i dla mamy...
    wielki sukces, ze potrafi wypluć to co niedobre i niezdrowe

    OdpowiedzUsuń

Na skraju... niestety nie lasu

Strasznie dawno tu nie pisałam. Prawie już zapomniałam jak to robić.  Trudny to rok.  Od ubiegłego roku szkolnego Jędrek ma nową panią terap...