środa, 1 września 2010

Terapie Jędrka

Aktualne terapie Jędrka:

- Metoda Krakowska, MTG

- SI

- logopeda

- psycholog

- pedagog

- zajęcia grupowe metodą Weroniki Sherborne

- zajęcia grupowe ruchowo-plastyczno-muzyczne

- basen

- dogoterapia

- hipoterapia

- fizjoterapia

- biofeedback

Do tego dorzucamy:

- przedszkole

- stymulacje typu: kino, teatr, filharmonia, centrum zabaw, pikniki, choinki itd

- praca w domu z mamą


Nasze dawne terapie - chwilowo (?) nierealizowane:

- terapia komunikacji obrazkowej i wspomaganej

- Knill

- sesje stymulacji sensorycznych

- dieta sensoryczna – szczotkowanie – metoda Wilbarger


Terapie, które chcielibyśmy dołączyć, a które nie są na razie nam dostępne:

- delfinoterapia

- muzykoterapia

- Tomatis

- może RDI ?


Krótki opis aktualnych terapii:
- Metoda Krakowska i MTG (Manualne Torowanie Głosek) – od X 2007 - 3 lata regularnej pracy, 3 lata
regularnych co tygodniowych wyjazdów do Warszawy (200 km w jedną
stronę), w pierwszym roku średnio raz na 2 tygodnie, przez kolejne
2 lata co tydzień; od lipca 2010 realizowane w formie 1- lub 2-tygodniowych (w każdym miesiącu) turnusów edukacyjno-
rehabilitacyjnych organizowanych przez „Pierwsze słowo” +
wyjazdy do Krakowa na zajęcia u pani Eli 3 - 4 razy w roku (od 2008)

- SI – od IX 2009 – 1 lub 2 razy tygodniowo

- logopeda w Białymstoku – od IX 2009 - 3 razy w miesiącu (+ 10 spotkań w 2008/2009)

- zajęcia grupowe metodą Weroniki Sherborne – od jesieni 2008 – raz w tygodniu

- zajęcia grupowe ruchowo-plastyczno-muzyczne – od III do XI 2010 (z wakacyjną przerwą) – raz w tygodniu

- dogoterapia – regularnie od II 2010 – raz na tydzień lub dwa (wcześniej nieregularnie przez jakiś czas)

- basen – regularnie od IX 2009 (średnio 4 razy tygodniowo); wcześniej w 2008/2009 średnio raz w miesiącu

- hipoterapia – od VI 2009, w sezonie letnim 30 zajęć na sezon

- pedagog - nieregularnie od początku terapii IX 2007, czasami były to spotkania raz w miesiącu, czasami, tak jak obecnie bloki kilkunastu spotkań

- psycholog – badania psychologiczne co roku od 2008; zajęcia z psychologiem regularnie od IX 2009,
średnio 2 zajęcia w miesiącu

- fizjoterapia od VII 2010 podczas turnusów rehabilitacyjnych

- biofeedback od VIII do XII 2010 – 45 spotkań

- przedszkole – od IX 2007 (4-6 godzin dziennie)

- praca w domu – głównie Metodą Krakowską - regularnie od X 2007 (przez pierwsze 2 lata niemalże
codziennie; w trzecim roku z powodu natłoku zajęć rzadziej -
średnio 10-15 dni w miesiącu)

- stymulacje typu kino, teatr, centra zabaw itd. - w ostatnim roku średnio 2-3 razy w miesiącu, wcześniej rzadziej


Terapie już niestosowane:

- terapia komunikacji obrazkowej i wspomaganej – realizowana głównie w KTA przez pierwsze 2 lata
terapii (40 zajęć przez 2 lata) + pewne próby stosowane obecnie w domu od lata 2010

- Knill – realizowane w domu w pierwszym roku terapii przez jakiś 2-3 miesiące prawie codziennie

- sesje stymulacji sensorycznych – realizowane w domu przez 2-3 miesiące regularnie 3 razy dziennie sesje 20-30 min.

- dieta sensoryczna – szczotkowanie – metoda Wilbarger – w I roku terapii dwutygodniowe szczotkowanie realizowane w domu - regularnie 6 razy dziennie

2 komentarze:

  1. a gdzie czas na sen i jedzenie choćby kanapek z majonezem?!
    szok;)))))

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow, podziwiam, ze tyle robicie. Podziwiam przede wszystkim Jedrka, ze to wytrzymuje. Moj 6-latek jak musi chodzic do szkoly (do tej pory grupa przedszkolna 4-6-latkow) na dluzej niz 4 godziny dziennie, to do niczego juz sie tego dnia nie nadaje, tak jest wykonczony. Dotychczas sam mial tylko 45 min SI w tygodniu (dojazd w sumie godzina), teraz mam nadzieje, ze w szkole dostanie wolne popoludnia, dzieki czemu uda sie go w koncu nauczyc plywac (30-45 min. tygodniowo) i na 1,5-2- godzinna sesje uda sie go wcisnac do osrodka z konmi, zajecia zamiast szkoly, nie tylko na koniu, ale indywidualnie. Masz niesamowite dziecko. Mimo, ze wiele terapii to czesto fajna zabawa, ale mimo wszystko jest to ogromne obciazenie. Przynajmniej ani ja ani mlody dlugo takiego rytmu bysmy nie wytrzymali. Ale my to spiochy straszne;)

    OdpowiedzUsuń

Na skraju... niestety nie lasu

Strasznie dawno tu nie pisałam. Prawie już zapomniałam jak to robić.  Trudny to rok.  Od ubiegłego roku szkolnego Jędrek ma nową panią terap...