niedziela, 19 stycznia 2014

Hokus pokus - rękawiczki.

Od zawsze rękawiczki stanowiły problem. Nawet w trzaskający mróz Jędrek ich nie akceptował. Z zimna mógł płakać, ale rękawiczki zawsze były bee. Zdarzało się, że mu zakładaliśmy na siłę, a on z nami walczył (a ludzie wokół patrzyli na wyrodnych rodziców, co to zapewne katują swoje dziecko bo inaczej by przecież tak się nie wyrywało i darło). Od jakiegoś już czasu nie mieliśmy siły na te walki. Chodził więc Jędrek bez rękawiczek.
Ostatnio ćwiczyli zakładanie rękawiczek w Ośrodku. Pan Łukasz pochwalił się nawet, że mają już pewne sukcesy. Że Jędrek po początkowej fazie buntu, akceptuje to to na swoich dłoniach.
Potwierdzam. Jest sukces. Dziś wychodząc na spacer, ni z gruszki ni z pietruszki, zaproponowałam Jędrkowi rękawiczki. I to palczatki, bo takie akurat miałam. Wyciągnął łapkę, dał sobie założyć na każdy palec osobno (trochę zabawy z tym było), potem na drugą. I ani się skrzywił. Na spacerze parę razy sztuczkę powtarzaliśmy bo się coś tam ześlizgnęło. Normalnie byłam pod wrażeniem. Najwyraźniej Jędrek przekonał się, że rękawiczki nie gryzą albo oswoił dzikie zwierzę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Żeby nie było za dobrze

Kłopoty ze skórą Jędrka trwają. Mimo diety raz jest lepiej raz gorzej. Dziś otrzymaliśmy wyniki badań. Wyszło, że Jędrek ma helikobakter, ch...