środa, 8 lipca 2009

Dać szansę


Dziś mieliśmy ostatnie zajęcia w wakacje w „Dać
szansę”, tym razem z naszą panią pedagog Asią. Bardzo miła
pani. Nasza pierwsza terapeutka. Spotykamy się z nią już prawie 2
lata, tyle, że rzadko- raz w miesiącu a czasem i na dwa-trzy (taka
jest częstotliwość zajęć w ośrodku finansowanym przez NFZ). To
są bardzo fajne zajęcia, tylko szkoda, że mało intensywne.
Zamiast godziny jest zazwyczaj pół godziny pracy. Wystarczy, że
Jędrek trochę pogrymasi i mu się odpuszcza. Dziś Jędrek był (o
dziwo bo po ciężkiej nocy) w całkiem dobrej formie. Stwierdziliśmy
z Piotrkiem, że pracował na 4 (niektóre zadania robił na 6, np.
dokładanie figurek różnych zwierzątek do drewnianej układanki,
inne na 2 lub jak litościwie ocenił Piotrek na 3 z minusem -
dokładanie do siebie takich samych lub bardzo podobnych obrazków;
banalne zadanie, ale się „zaciął”, jak to Jędrek potrafi). W
sumie zadania są banalne, ale niebanalne jest to by nakłonić
Jędrka by je zrobił. Poza tym niektóre rzeczy mu sprawiają
naprawdę problem, np. łowienie na wędkę obrazków (na magnesy).



Po zajęciach wróciliśmy do domu autobusem,
zaszliśmy do sklepu z ciuchami, do biblioteki i moi synkowie byli
cały czas bardzo grzeczni i cierpliwi. Powinnam to doceniać, bo nie
z każdym autystykiem tak się da.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Na skraju... niestety nie lasu

Strasznie dawno tu nie pisałam. Prawie już zapomniałam jak to robić.  Trudny to rok.  Od ubiegłego roku szkolnego Jędrek ma nową panią terap...