wtorek, 8 września 2009

Cieszę się


Wczoraj Jędrek dzielnie
pracował na zajęciach w Warszawie. Mieliśmy mieć dwa zajęcia po
1,5 h, ale drugie przedłużyliśmy o pół godziny bo tak mu dobrze
szło, że szkoda było przerywać. Tym razem mówił (powtarzał)
samodzielnie 2 sylabowe wyrazy z JA i LA + te sylaby co poprzednio.
Oczywiście była to ciężka praca, ale był efekt. Byłam z niego
bardzo dumna i widziałam, że lepiej mu idzie jak na poprzednich
zajęciach. Tak naprawdę Jędrkowi przydałyby się takie zajęcia
codziennie (niekoniecznie zaraz po 3 godziny), niestety jest to
niemożliwe. We wrześniu jesteśmy umówieni 2 razy w tygodniu po 2
zajęcia (w sumie 6 h w tygodniu) i tak byśmy chcieli i dalej. Co
prawda dwa wyjazdy w tygodniu do Warszawy (po 5-6 godzin w
samochodzie za każdym razem) to katorga, ale z drugiej strony
uważamy, że warto. Niestety nie jest to takie proste. Bo jak nawet
wyłączymy czynnik finansowy (skąd wziąć po 2 tys miesięcznie na
terapię?) to okazuje się, że terapeutka nie może , nie ma wolnych
godzin itd. Życie rodzica w terapii łatwe nie jest:( Ale nie będę
płakać, może jakoś się to wszystko ułoży. Na subkonto Jędrka
w fundacji przyjdą wielkie pieniądze, a terapeutka znajdzie jednak
czas. A Jędrek zacznie mówić... Taaa.. Jak słyszę o dzieciach
(autystycznych, żeby nie było, że marzę wysoko), które
powtarzają, naśladują, bawią się, mówią, to mi smutno, że
przed Jędrkiem ten świat jest jeszcze zamknięty.



No tak, ale miałam nie
smucić, tylko cieszyć się z tego, co jest. No to się cieszę, że:




  • Jędruś fajnie się
    bawił wczoraj na tym super placu przed i między zajęciami





  • W przedszkolu wszystko
    w porządku. Pani mówi, że Jędrek jest bardziej otwarty,
    spokojny, komunikatywny. I okazuje się, że nawet czasem przytula
    się do niektórych dzieci. Jestem w szoku (bo Jędrek owszem
    przytula się do mnie, do męża, ale nawet już do brata nie za
    bardzo). Musi chyba bardzo je lubić. Cieszę się, że Jędrek
    chodzi do tego przedszkola.





  • Na basenie dziś było
    fajnie. Od męża wiem, że dobrze się bawili. Jestem z moich
    chłopaków dumna. Jeszcze trochę i mąż wytrenuje mistrza w
    pływaniu (no tego na F...;) A zupełnie poważnie, to naprawdę
    jestem dumna z moich chłopaków. Andrzej jest nieoceniony w
    zajęciach ruchowych z Jędrkiem (basen, koniki, Weronika itd.).
    Gdyby nie on, Jędrek z wielu aktywności by zrezygnował, nie
    podjął się ich. Andrzej umie go zachęcić, przełamać, jeśli
    trzeba. Wiem, że ja bym nie miała do tego tyle siły i energii
    (nie ma co ukrywać, jestem ruchowym leniem).





  • Bardzo dobrze było też
    na pierwszych zajęciach z SI (integracji sensorycznej), które
    dostaliśmy w ramach wczesnego wspomagania. Jędrkowi się podobało,
    mężowi też. O walcowanie po sobie Jędrek wręcz panią prosił:)
    Miał dobrą zabawę.





  • Jędrek pięknie śpi w
    nocy w pokoju z Piotrkiem. Nawet jak się budzi, to najwyżej coś
    tam pomruczy, ale nie awanturuje się (naprawdę bardzo mi to życie
    ułatwia).



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Kilka słów wyjaśnienia

 Kochani Dziękuję za wszystkie słowa wsparcia i próby pomocy - rady itd.  Wiem, że KAŻDY piszący pomyślał o nas ciepło i chciał, jak najlepi...