wtorek, 1 września 2009

Dziś


Dziś:




  • W przedszkolu było
    dobrze. Odprowadziliśmy Jędrka całą rodziną. Nie wiem, czy to
    miało dla niego znaczenie, ale staram robić różne rzeczy nie
    zważając na to, że często nie mamy odzewu. To, że on nie
    reaguje nie znaczy, że nie czuje, że mu wszystko jedno. Robimy
    więc tak jak nam się wydaje, ze mogłoby mu się podobać. Szedł
    w każdym bądź razie chętnie i wszystko było ok. Pani Agnieszka
    była nawet zdziwiona, że nie było żadnych problemów ani ze
    zmianą sali,ani szafki itd.





  • Basenu dziś jednak nie
    było.





  • Gdy zaprosiłam Jędrka
    do pracy sam podbiegł i usiadł na krzesełko przy stole, mimo, ze
    mnie tam jeszcze nie było. Ładnie wpinał pineski, powtarzał
    sylaby, pisał. Tylko przy dmuchaniu się denerwował , nie chciał,
    nawet na mnie. Chyba go zniechęciłam tym dmuchaniem świeczek. No
    i tradycyjnego zadania- podpisywania obrazków napisami nie chciał
    zbytnio robić, ale zrobił.





  • Na podwórku miał
    swoje koncepcje, gdzie idziemy i nie chciał wracać do domu. nawet
    się na mnie rozżalił, że go nie słucham i ciągnę na siłę.
    Ale gdy mu wytłumaczyłam, że nie na niego się gniewam, tylko
    denerwują mnie okoliczne pijaki, wszczynający burdę, najwyraźniej
    zrozumiał i się uspokoił.





  • W kąpieli narozlewali
    z Piotrkiem strasznie dużo wody w łazience. Powiedziałam, że
    będą zlizywać jęzorami i kazałam wypiąć języki. Obaj
    wypieli! :) A ile ja się namęczyłam jakiś czas temu, gdy
    prosiłam Jędrka by wypiął język.



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Na skraju... niestety nie lasu

Strasznie dawno tu nie pisałam. Prawie już zapomniałam jak to robić.  Trudny to rok.  Od ubiegłego roku szkolnego Jędrek ma nową panią terap...