wtorek, 27 października 2009

Białystok-Warszawa-Kraków


Jesteśmy zmęczeni. Chyba za dużo tego wszystkiego. Wygląda na to,
że najlepiej to tempo życia znosi... Jędrek. Mnie dziś bolała
głowa, czułam się fatalnie. I byłam tak zmęczona, że nie byłam
w stanie nawet ani zasnąć ani odpocząć (mimo, że teoretycznie
mogłam i próbowałam). I cały czas świadomość, że tyle jeszcze
muszę zrobić, że przydałoby się to i tamto. Powiedziałam sobie:
STOP. Trudno, nie zrobisz, musisz wyluzować, odpocząć. No i jak
tak sobie postanowiłam przebimbać wieczór bo stan mój fizyczny na
to mi tylko pozwalał, to wstałam i … zrobiłam parę rzeczy. Min.
przygotowałam trochę materiałów na piątkowe zajęcia Jędrka.



Jest
tyle drobnych rzeczy, które zajmują tyle czasu.



Dobra,
krótka relacja z ostatnich dni i idę spać.



W
piątek na zajęciach w Warszawie Jędrek doskonalił powtarzanie
zdań po sylabach. Bardzo dobrze mu szło, trochę ponagrywaliśmy
(może Andrzej coś zamieści). Tyle, że nie wiem, czemu znów
Jędrek zaczął protestować. Mam wrażenie, że on coś nam chce powiedzieć
swoim protestem, tylko my go nie rozumiemy. W sobotę ćwiczyliśmy
powtarzanie nowych trudniejszych sylab, typu: AK, AT, UF, PTA, STO
itp. Na początku to była masakra, Jędrek się wściekał, ale jak
się przełamał poszło pięknie. Siedziałam, słuchałam i się
uśmiechałam (o tym, że się popłakałam na początku zajęć,
chyba nie warto wspominać;)



Po
zajęciach poszliśmy do kina (ciocia Asia fundowała:). Jędruś z
tatą na „Odlot”. Bardzo się chłopakom podobało. Byliśmy też
oczywiście w McDonaldzie. Generalnie było to w centrum handlowym.
Nasz autystyczny syn bardzo lubi takie miejsca. Dość nietypowe to
jak na autystyka. Ja dostaję tam kota i mam ochotę zwiewać (ten
hałas, tłok mnie dobija), Jędrek jest cały w skowronkach. W ogóle
Jędrek lubi chodzić w miejsca publiczne i w gości. W ten weekend
miał okazję odwiedzić trochę rodziny w Warszawie i na Śląsku i
wszędzie mu dobrze było. I ładnie się zachowywał. W zasadzie to
on bardzo często się ładnie, niekłopotliwie zachowuje. Chyba, że
coś mu nie pasuje (w domach nie lubi tłoku).



Wczoraj
mieliśmy zajęcia u pani Eli Wianeckiej w Krakowie. Jeździmy do
niej co jakieś 3 miesiące. Pani Ela kontroluje postępy, wyznacza
drogę. Tak naprawdę to dopiero od poprzedniego wyjazdu, zaczęliśmy
być „na dobrej drodze”
(http://deszczowy-chlopiec.blog.pl/archiwum/index.php?nid=14434973).
Tym razem mieliśmy dwa zajęcia. Oczywiście, to co Jędrek już
osiągnął, pani Ela przyjęła za rzecz normalną i przeszła do
kolejnego etapu. Stwierdziła, że skoro powtarza, mając wzorzec
słuchowy, to teraz ma czytać samodzielnie głośno, mając zapis na
kartce + podpowiedzi słowne, typu dzióbek, dmuchaj itd. (lub
odpowiednie gesty do spółgłosek). No i zaczęła to z nim robić.
Na początku był protest. Wiadomo, coś nowego. Zresztą jak
patrzyłam na to, co ona od niego chce, to się zastanawiałam, czy
sama bym wiedziała, ale pani Ela twierdziła, że dzieci to wiedzą.
I albo to prawda, albo nasz super inteligentny syn szybko się
nauczył nowych gestów -oznaczeń spółgłosek. Na drugich
zajęciach to już tak pięknie pracował i to spokojnie, bez
protestów, że miło było patrzeć.



Generalnie
pani Ela pochwaliła Jędrka, nas i naszą terapeutkę Asię, że
kawał dobrej roboty zrobiliśmy. Uwierzyła też mi w Jędrkowy
francuski, w ogóle mam wrażenie, że teraz już mi wierzy, jak coś
mówię. I powiedziała jedno zdanie o Jędrku, które mi się bardzo
spodobało: „Dobrze, że on jest taki mądry od środka”.
Powiedziała też, a ona skora do pochwał nie jest, że Jędrek jej
się podobał (na zajęciach). Mnie też się nasz synek podoba i
jestem z niego dumna, że jest mądry od środka:)



Tak że
wróciliśmy do domu po 8 godzinach jazdy umęczeni, ale zadowoleni.
Dziś rano po Jędrku zmęczenia żadnego nie było widać. Radośnie
poszedł do przedszkola. Ja powlokłam się do pracy i dawno już nie
czułam się tam tak fatalnie, a Andrzej zrobił kolejne 200 km
odwożąc tatę ze szpitala do domu. Po czym wrócił i pojechał z
Jędrkiem na zajęcia do KTA z SI (integracji sensorycznej). Bardzo
dzielny ten mój mąż. I mój synek. Tylko ja jakiś zdechlak.
Dobranoc.

1 komentarz:

  1. podziwiam Was, naprawdę, podziwiam Was. za upór, konsekwencję w dążeniu do celu... nie wiem czy tak bym potrafiła, czy znalazłabym siły na to wszystko...
    miłego odpoczynku;)

    OdpowiedzUsuń

Na skraju... niestety nie lasu

Strasznie dawno tu nie pisałam. Prawie już zapomniałam jak to robić.  Trudny to rok.  Od ubiegłego roku szkolnego Jędrek ma nową panią terap...