niedziela, 18 października 2009

Kosmita

Rano Jędrek znowu się złościł:( I nabił sobie guza w nocy, wiercąc się po łóżku:(

Mam już kolejne 80 zdań do artykulacji, ale wciąż liczę na Wasze pomysły. Dziś powtarzałam z Jędrkiem słowa. Zależalo mi by powtarzał dwusylabowe słowa sam. I w wielu wypadkach mu to wychodziło. Z przerwą małą między sylabami, ale ważne że sam. Nawet K i G bywały dziś samodzielne całkowicie.
I co ważniejsze Jedrek, gdy coś ode mnie chciał mówił : JA CHCĘ (chcę nie do końca czyste, ale dało się zrozumieć). Bez powtarzania. Z intencją komunikacyjną:)
Bawię się też z nim w sterowaną przeze mnie komunikację. Np. pytam Kto kocha mamę, a on odpowiada JA. Albo Kto kocha synusia? Prawidłowa odpowiedź : MAMA. Ile masz lat: TYLE i pokazanie dłoni. Jak się nazywasz? JE-DU-Ś. Tak mu uprościłam imię.  Odpowiedzi mu na razie czasem podpowiadam. Ważne, że się dobrze bawimy, Jędrkowi się podoba. Mnie też:)

Przeczytałam książkę "Kosmita", którą dostaliśmy w KTA. Historia autystycznego chłopca, napisana w formie przystępnej dla dzieci, w zasadzie pewnie dla rodzeństwa, by łatwiej im było się pogodzić, że mają brata-siostrę "kosmitę". Bardzo fajny pomysł, fajnie napisane. Cieszę się, że Jędrek nie ma aż takich zaburzeń sensorycznych. Owszem złości się, owszem czasem "wyje", ale generalnie zachowuje się w porządku, nie jest kłopotliwy w miejscach publicznych. I w ogóle słodziak z niego:)

Skończyliśmy z Andrzejem sortować naszą porcję nazwisk do Fundacji. Uff, miałam już dość. Ale to taki ogrom pracy jeszcze, że cienko to widzę, kiedy te pieniądze pojawią się na subkontach dzieci.

H.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Na skraju... niestety nie lasu

Strasznie dawno tu nie pisałam. Prawie już zapomniałam jak to robić.  Trudny to rok.  Od ubiegłego roku szkolnego Jędrek ma nową panią terap...