piątek, 4 grudnia 2009

Będzie dobrze - innej opcji nie ma

A dzisiaj zdarzyły mi się dwa komentarze, które mile pogłaskały moją duszę. Pierwszy, Kasik, Twój. Bo ja niby dla siebie piszę, ale jednak miło, że komuś tam chce się czytać moją pisaninę i że mu na dodatek pomaga. A drugi, cioci Basi (pozdrawiam ciepło), co to telefonicznie powiedziała mężowi memu, że ładnie piszę. Że talent mam literacki? (może mój mąż tam trochę podkoloryzował bo on tak lubi). Bardzo miło pogładziło to moją próżną duszę. Tym bardziej, że ja tu staram się pisać prosto, bez żadnych chwytów literackich. Nie chcę czarować Czytelnika bo temat wydaje mi się zbyt osobisty, zbyt ważny by z tego robić literaturę. Nie mówiąc już o tym, że nie czuję się zdolna do tworzenia literatury.
Poza tym dostałam wspaniałego maila od Mai z jej osobistą historią podnoszącą mnie mocno na duchu. Maya, Ty to powinnaś udostępniać innym autystycznym mamom. Ku pokrzepieniu serc i nie traceniu nadziei!
H.

2 komentarze:

  1. Dziękuję za komentarz :) Cieszę się, że mój blog pomaga Pani zrozumieć własnego syna :) Jak poczuję się trochę lepiej, przeczytam Pani bloga :) z tego, co zauważyłam po kilku wpisach, jest bardzo interesujący :)

    OdpowiedzUsuń
  2. No więc nic nie podkoloryzował!Piszesz Haniu pięknie,czytam na bieżąco,z przyjemnością i wzruszeniem,jak powieść.
    Ja też pozdrawiam Was wszystkich.

    OdpowiedzUsuń

Na skraju... niestety nie lasu

Strasznie dawno tu nie pisałam. Prawie już zapomniałam jak to robić.  Trudny to rok.  Od ubiegłego roku szkolnego Jędrek ma nową panią terap...