A dzisiaj zdarzyły mi się dwa komentarze, które mile pogłaskały moją duszę. Pierwszy, Kasik, Twój. Bo ja niby dla siebie piszę, ale jednak miło, że komuś tam chce się czytać moją pisaninę i że mu na dodatek pomaga. A drugi, cioci Basi (pozdrawiam ciepło), co to telefonicznie powiedziała mężowi memu, że ładnie piszę. Że talent mam literacki? (może mój mąż tam trochę podkoloryzował bo on tak lubi). Bardzo miło pogładziło to moją próżną duszę. Tym bardziej, że ja tu staram się pisać prosto, bez żadnych chwytów literackich. Nie chcę czarować Czytelnika bo temat wydaje mi się zbyt osobisty, zbyt ważny by z tego robić literaturę. Nie mówiąc już o tym, że nie czuję się zdolna do tworzenia literatury.
Poza tym dostałam wspaniałego maila od Mai z jej osobistą historią podnoszącą mnie mocno na duchu. Maya, Ty to powinnaś udostępniać innym autystycznym mamom. Ku pokrzepieniu serc i nie traceniu nadziei!
H.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Kolejny ciężki rok za nami
Ostatnio pisałam ponad rok temu. Kronikarska potrzeba motywuje mnie do streszczenia tego, co się wydarzyło przez ten rok i w jakim s...
-
Koniec roku skłania do podsumowań, więc opowiem, co u nas. W lipcu Jędrek skończył 20 lat. Tamten rok szkolny był największym koszmarem w n...
-
To będzie bardzo trudna notatka. Notatka podsumowująco-rozliczająca naszą dotychczasową terapię. Czuję się w obowiązku o tym napisać bo wiem...
-
Ostatnio pisałam ponad rok temu. Kronikarska potrzeba motywuje mnie do streszczenia tego, co się wydarzyło przez ten rok i w jakim s...
Dziękuję za komentarz :) Cieszę się, że mój blog pomaga Pani zrozumieć własnego syna :) Jak poczuję się trochę lepiej, przeczytam Pani bloga :) z tego, co zauważyłam po kilku wpisach, jest bardzo interesujący :)
OdpowiedzUsuńNo więc nic nie podkoloryzował!Piszesz Haniu pięknie,czytam na bieżąco,z przyjemnością i wzruszeniem,jak powieść.
OdpowiedzUsuńJa też pozdrawiam Was wszystkich.