niedziela, 27 grudnia 2009

Nie lubię Świąt


W Święta Jędruś nie zasiadł z nami do stołu ani razu. Nawet przy
Wigilii. Nie chciał podzielić się opłatkiem. W Zambrowie, u moich
rodziców i u mojego brata, najwyraźniej za dużo było mu ludzi (no
7 dzieci + kilkoro dorosłych to już tłum). Zachowywał się
spokojnie, nie było najmniejszego płaczu, czy protestu, ale mnie
ciężko było patrzeć na wesołą gromadkę dzieciaków i naszego
wycofanego Jędrka. Kompletnie z boku, obok. Chociaż, gdy odwiedził
nas Mikołaj, Jędrek z naszą lekką pomocą odebrał od niego
paczki (ale już nie był zainteresowany otwieraniem ich) i nawet sam
usiadł sobie obok Mikołaja. A potem z moją pomocą powtórzył
cichutko Mi-ko-ła-j. Powinnam się cieszyć, że nie krzyczał, nie
płakał, a nie porównywać go do zdrowych dzieci.



U teściów, gdzie jest mniej osób, Jędrek się trochę rozkręcił.
Tu jest więcej miejsca, żeby sobie pohasać, gdzieś się zaszyć w
drugim pokoju, na piętrze. I tu z dzieci jest tylko Piotrek (a do
Piotrka nie porównuję). Gdy Jędrek odczuwa potrzebę kontaktu,
przychodzi do mnie, do Piotrka i gałganimy. Wczoraj mnie chłopcy
mało nie zajeździli, we dwóch pakowali mi się na barana. Jędrek
dał się nawet przekonać, by najpierw wsiadał Piotrek, a potem on
na Piotrka, a nie bezpośrednio na mnie. No i mamy sposób na
rozbawienie Jędrka - łaskotkowy atak brzucha. I tak miło jest
wtedy patrzeć na roześmianą buzię Jędrka, jak się zaśmiewa i
patrzy nam prosto w oczy.



A w kościele Jędrek chwali Pana Boga na swój sposób, czyli tańczy
w kółeczko. Trochę może i głupio, ale trudno. Trzeba się
przyzwyczaić, że im będzie starszy, tym jego inność będzie
bardziej rzucać się w oczy. A my możemy się tylko uśmiechać :)



PS. Mam dosyć świąt. Chcę do domu! Pod tym względem jestem
zdecydowanie bardziej autystyczna od Jędrka. Bo co prawda do stołu
razem siadam, opłatkiem się dzielę, ale ... zazdroszczę Jędrkowi,
że on nie musi ;)

1 komentarz:

  1. Nie chcę się wtrącać w nie swoje sprawy, ale może, może - za rok - zrobić Święta u siebie i zaprosić Babcię i Dziadka? Jędruś też będzie inaczej się czuł, może bardziej poczuje magię Świąt nie będąc pod presją? Może tak byłyby dla Was spokojniejsze?

    OdpowiedzUsuń

Na skraju... niestety nie lasu

Strasznie dawno tu nie pisałam. Prawie już zapomniałam jak to robić.  Trudny to rok.  Od ubiegłego roku szkolnego Jędrek ma nową panią terap...