środa, 2 grudnia 2009

Przeprosiny


Doszłam do wniosku, że powinnam przeprosić Państwo Polskie i moje
Miasto. Poważnie, bez kpiny. Bo ja tu narzekam, jak niewielką pomoc
otrzymujemy, a tymczasem wcale taka niewielka ona nie jest.
Oczywiście jak się porówna do potrzeb chorego dziecka, to 
niewielka, ale jak się porówna do niczego, to jednak wielka. A
nasze Państwo bogate nie jest. Taka Kanada, czy Szkocja dużo
zasobniejsze, a z tego, co piszą Maya i Agnieszka (w Księdze
Gości), to tam jest gorzej, jak u nas. Od Państwa i Miasta mamy:




  • nauczyciela
    wspomagającego w zwykłym przedszkolu (luksus nie do przecenienia)





  • 8
    godzin w m-cu wczesnego wspomagania




I sporadycznie zajęcia w Dać szansę (mieliśmy bo, czy mieć będziemy
dalej, to wątpliwe).



Aaa, i
jeszcze z pomocy społecznej sfinansowali nam obiady dla dzieci przez
4 miesiące.



A i
możliwość zbierania 1 % na terapię Jędrka !



Postanowiłam
docenić i już więcej nie marudzić, a przynajmniej nie narzekać
na Państwo - Miasto.



Aczkolwiek
nie mam jeszcze pomysłu na kogo teraz „zwalę winę”. Bo to jest
tak. Gdy ponad 2 lata temu dowiedzieliśmy się o chorobie Jędrka,
świat się nam zawalił, uważałam, że przytrafiło nam się coś
strasznego, że jestem w wyjątkowo trudnej sytuacji. Szybko doszłam
do wniosku, że moje nieszczęście jest moim nieszczęściem i od
innych mogę oczekiwać najwyżej współczucia, ale radzić sobie
muszę sama. Jednakże, mimo że żyję w tym kraju lat prawie 40 i
wiem, jak tu jest, uważałam, że obowiązkiem Państwa, Miasta jest
leczenie, rehabilitacja chorych dzieci (i ogólnie ludzi). Wiadomo,
urodziłam się i żyłam w czasach darmowej służby zdrowia,
edukacji itd. Wszystko nam się należy. A już nam, rodzinom
niepełnosprawnych, szczególnie. Rzeczywistość jest jaka jest. I
do kogo mam mieć pretensję? Do Pana Boga, że nas obdarzył
autyzmem? Do siebie, że nie jestem na tyle zdolna i zaradna by
zarabiać miesięcznie dodatkowo 3 tysiące na terapię i nie wyciągać
do nikogo ręki o pomoc? Najłatwiej mieć pretensję do Państwa, do
polityków, do urzędników. Ale koniec, postaram się nie kwękać.
Najwyżej streszczać problem, hehe.

3 komentarze:

  1. http://aspi.blox.pl/html

    Zamecze Cie tymi postami, ale to dlatego ze odkrywam nowe "polskie" blogi. Na gorze jest address do "londynskiego" blogu polskiej mamy (byc moze dobrze ci znanego)...Wlos mi sie zjezyl na glowie Z ZAZDROSCI, po przeczytaniu pazdziernikowej notki o szkole! Ja tez tak chce!!!!
    Juz wiem ze wysle to (przetlumanczone) do kuratorium (tutaj w Kanadzie!)
    a moze sie zagalopowalam, moze Michal chodzi do prywatnej szkoly??? A to zupelnie zmienia postac rzeczy.
    Just relax! (to do siebie samej)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uff! Pare oddechow i wreszcie moge skonczyc mysl.
    Chcialam tylko powiedziec, ze moze nie powinnac przekreslac wyjazdu za granice, Jak widac sa miejsca gdzie wszystko funkcjonuje tak jak powinno.
    A z drugiej strony, wszedzie dobrze gdzie nas nie ma.
    Teraz juz koncze naprawde.

    OdpowiedzUsuń
  3. Maya, dzięki za linka.
    Ja dziś czytałam inny blog, dorosłego Aspergera:
    http://aspie.blox.pl/html
    Bardzo ciekawy, szkoda tylko, ze przestal tu pisac.

    Co do wyjazdu za granice, to nie dla mnie. Nie chce.

    OdpowiedzUsuń

Na skraju... niestety nie lasu

Strasznie dawno tu nie pisałam. Prawie już zapomniałam jak to robić.  Trudny to rok.  Od ubiegłego roku szkolnego Jędrek ma nową panią terap...