niedziela, 27 grudnia 2009

Rodzicu, nie porównuj!


Inna ciężka sprawa w życiu rodzica małego autika. PORÓWNYWANIE.
Oczywiście rozsądek mówi, nie porównuj. Nigdy nie porównuj ani
siebie ani swoich dzieci bo zawsze będzie ktoś lepszy, mądrzejszy,
bogatszy itd. I o ile, jakoś nie czuję potrzeby porównywania
mojego starszego do innych i dobrze mi z tym, o tyle z Jędrkiem jest
trudniej. Bo jest mocna tendencja do porównywania i do zdrowych
dzieci i do innych autystów.



Ze zdrowymi, wiadomo, nie ma co porównywać. A jednak, gdy widzę moje
dziecko wśród innych zdrowych dzieci, które się bawią,
rozrabiają, zaczepiają, opowiadają itd, a mój Jędruś tkwi
samotnie w kącie, ewentualnie podskakuje i macha rączkami, to
trudno wtedy powstrzymać swój żal i ból. Naprawdę trudno się
nie rozpłakać.



Kolejne porównywanie, to porównywanie wśród autystów. Czy mój bardziej
zaburzony, czy ten drugi. Ciężko, gdy się widzi, że coś, co
mojemu sprawia ogromny problem, inny autik robi bez wysiłku. Gdy
widzimy, że inny już coś robi, a mój nie. I oczywiście cieszymy
się z osiągnięć i zdolności innych małych autików, a
jednocześnie dołujemy tym, że nasz tego nie potrafi.



Albo porównywanie do starszych autików. Jeśli funkcjonują obecnie nie
najlepiej przeraża nas to, gdy widzimy podobieństwa, jak się
zachowywali w dzieciństwie do zachowań naszego małego autika.
Jeśli funkcjonują w miarę dobrze, to też porównujemy i boimy
się, że to inny rodzaj autysty. Do tego stopnia, że nawet się
martwimy, że nasz mały autik nie ma pewnych negatywnych zachowań,
które miał tamten. Czysta paranoja. Jakby tu nie porównywać i
widzieć tylko dzień dzisiejszy, ewentualnie pozytywne zmiany, które
nastąpiły w naszym autiku?

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Na skraju... niestety nie lasu

Strasznie dawno tu nie pisałam. Prawie już zapomniałam jak to robić.  Trudny to rok.  Od ubiegłego roku szkolnego Jędrek ma nową panią terap...