piątek, 1 stycznia 2010

Sylwester

Wieczorem po uczcie (na którą się składała pizza i Jędrek nawet usiadł do stołu z nami i skubnął), nagle i niespodziewanie przyszło nam do głowy, by pojechać do kina. Planowałam jutro, ale okazało się, że dziś ostatni raz grają „Rewers”. Za 15 minut. Nagła decyzja - Andrzej wiezie mnie do kina, chłopaki czekają w domu (zostają już czasem sami, rzadko i na krótko, ale jednak). Potem Andrzej wrócił po chłopców i pojechali na „Artura i zemstę Maltazara”. Tak właśnie robimy odkąd chodzimy z chłopakami do kina. Andrzej chodzi z chłopcami na filmy dla dzieci, a ja w tym samym mniej więcej czasie na coś, co mi bardziej odpowiada. Przyznaję, nie jest to sprawiedliwe bo w drugą stronę to nie działa. Chciałam więc publicznie podziękować mojemu mężowi, że nie dopomina się swojej kolejki i wyrazić mu głęboką wdzięczność. Na swoje usprawiedliwienie mam tylko to, że a) piekielnie się nudzę na filmach dla dzieci b) Andrzej je toleruje, czasem nawet się dobrze bawi, a tym samym te wyjścia nie są dla niego karą za grzechy, jakby to było w moim przypadku. „Artura” wybraliśmy dlatego, że nic innego akurat nie było, a mnie zależało na „Rewersie”. Obawialiśmy się, że dla Jędrka film może być za trudny, że może zbyt straszny, słowem - niekoniecznie film dla niego. A tymczasem okazało się, że Jędrek siedział jak zaczarowany, cały czas patrząc się w ekran. Zazwyczaj trochę się kręci, to sobie bokiem posiedzi, to poskacze trochę, a tu siedział i oglądał. Najwyraźniej film mu się spodobał. Może on lubi ambitne kino? W końcu Luc Besson to nie byle jaki reżyser. W ogóle Jędrek lubi być w kinie. A przy okazji chłopcy mi trochę Jędrka podpaśli chemią (mamba, żelki)... Trudno, straty muszą czasem być. A jeszcze Andrzej mówił, że Jędrek śmiał się razem z nimi w śmiesznych momentach. No i pytanie, czy go to też śmieszyło, czy śmiał się bo inni się śmieli (aczkolwiek Andrzejowi się wydaje, że nie miał opóźnień w tym śmianiu się - reagowaniu na scenę). Tak czy siak - dobrze bo albo rozumiał i ma poczucie humoru, albo naśladuje czy też odbiera nastroje innych. Każda opcja dobra, bo niby ze wszystkim tym autyści mają problemy.
A sztucznych ogni Jędrek za bardzo nie lubi. Szczerze mówiąc mnie też to nie kręci.
I na koniec roku, jeszcze raz chciałam napisać, ku mej pamięci, że cieszę się patrząc na coraz bliższe relacje między chłopcami. Piotrek coraz częściej bawi się z Jędrkiem ku obopólnej ich radości. Jędrek musi wysoko to cenić, bo przychodzi do mnie i ciągnie mnie do Piotrka, żebym ja go poprosiła by się z nim pobawił. Pytanie, czy robi to na tej samej zasadzie co pokazywanie czegoś moją ręką (bo swoją trudniej), czy kombinuje, że jak mama poprosi, to Piotrek raczej nie odmówi?

3 komentarze:

  1. hihihi podoba mi się wasza wersja wyjścia do kina;)) Jak byliśmy nad morzem, w pewien deszczowy dzień pojechaliśmy do Koszalina: ja z kolezanką na zakupki po centrum handlowym, a panowie z dziećmi na film dla dzieci:) wszyscy byli zadowoleni:DD

    OdpowiedzUsuń
  2. I podobał Ci się ten 'Rewers'? Różne opinie słyszałam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Podobał mi się. Swietny film. Aczkolwiek troche na co innego sie nastawilam (wiedzialam, ze to o tamtych czasach, ale nie znalam konwencji filmu). A aktorki - Buzek, Janda, Polony ZNAKOMITE wszystkie trzy. No i grały ciekawe postacie.

    OdpowiedzUsuń

Prośba o 1 %

Kochani Gdybyście, Ci co chcą i mogą, o nas pamiętali wypełniając swoje roczne PIT'y i decydując na co przekazać 1 % swojego podatku,...