czwartek, 28 stycznia 2010

Praca w domu

Wczoraj Jędrek był w dobrym humorze i miło nam się pracowało. Pracowaliśmy głównie z pomocą "Co to? Kto to?"  na 6 obrazkach i dobranych do nich dźwiękach, które można usłyszeć w domu (młotek, piła, telefon, skrzypienie drzwi, dzwonek do drzwi, plusk wody). Jędrek powtarzał te słowa (woda, piła, telefon, młotek - samodzielnie, drzwi, dzwonek z lekką pomocą słuchową, ale jak pięknie mówił dzwonek!:) Podawał obrazki, pokazywał je palcem (jak super wyciąga sam paluszek i dotyka! Ma co prawda tendencje do podawania, ale jest już w stanie pokazać też palcem!) Próbował też odpowiadać na pytania, typu: Co to? Odpowiedzieć, a nie powtórzyć (to duża różnica), czasem mu co prawda lekko podpowiadałam mimicznie początek, ale też parę razy udało nam się bez tego (woda, telefon!). Wybierał też obrazki słuchając dźwięków, po czym mówił, co to (lekka podpowiedź mimiczna lub słuchowa). Podpisywał obrazki etykietami typu: telefon, ale też stuk młotka, plusk wody i nie miał z tym żadnego problemu. Na koniec podawał napisy słuchając nagrań. Ładnie nam się pracowało. Zachwycała mnie jego artykulacja (no taki młotek czy dzwonek, to łatwe do powiedzenia nie są :), fajnie współpracował. Oczywiście to nie jest tak, że on siedzi skupiony na robocie. Trochę odlatywał, ale mimo wszystko współpracował.
Dziś był w gorszym nastroju do pracy. Okazywał swoją niechęć, ale nie było źle. Ćwiczyliśmy najpierw odtwarzanie wzorów z klocków z obrazka na przestrzeń za pomocą gry Kamelot. Przerobiliśmy pierwsze startowe 12 obrazków. Chodziło mi o to, by Jędrek robił to jak najbardziej samodzielnie. Musiałam mu jednak podpowiadać, często poprawiać (tzn. mówić, że nie tak, pokazywać na obrazku, prosić o poprawienie, podpowiadać słownie, że obok itd). Zdawać by się mogło, że przełożenie obrazka na przestrzeń sprawia mu problem. Momentami jednak... nie byłam tego pewna. Bo gdy np. zapowiedziałam, że jakiś klocek będzie trudny do położenia, to on myk, zrobił go jak trzeba. Przypadek? Czy wjechałam na ambicje (czasami się udaje). Myślę że to bardzo dobre zadanie dla Jędrka i choć nie jest zbyt chętny do robienia tego (zanim się nauczył, już mu sie znudziło? Czy problem w samodzielności, której wymagam? Staram się podpowiadać mu tylko słownie lub pokazując na obrazku), to trzeba to kontynuować (póki nie będziemy musieli oddać gry bo nie nasza ona).
Potem pracowaliśmy na innej pożyczonej grze Mini Mózg elektroniczny. Są tam obrazki a poprawną odpowiedź wybieramy dotykając właściwej dziurki wtyczką (i wtedy pali się lampka i gra pozytywka; z jednej strony co prawda nie chciało nam działać, ale potem się naprawiło, więc może następnym razem będzie działać wszystko). Nie przypuszczałam, że Jędrek na to pójdzie, raczej myślałam, że będę musiała to wtykać albo sama albo jego ręką, a tymczasem robił to sam (no może nie zawsze najzgrabniej ale jednak) i najwyraźniej mu się podobało. A pracowaliśmy dziś na obrazkach z serii "Co kto jada?". Była więc artykulacja kilku zwierzaków i jedzenia, próby odpowiadania na pytania typu: Co je mysz? albo odwrotnie Kto je ser? Jędrek odpowiadał też najpierw na pytania pokazując właściwy obrazek, co bylo tym trudniejsze dla niego, że wszystkie obrazki były na jednej kartce (naprawdę całkiem nieźle idzie mu pokazywanie palcem, nieidealnie może, bo nie zawsze trafia, ale postęp jest spory). Sprawdzaliśmy też odpowiedzi na pipczącym urządzeniu. Była artykulacja (powtarzanie) zdań typu: Mysz je ser. Jeśli chodzi o właściwe dokonywanie wyborów, to bez większych problemów.
Zrobiliśmy też drugą serię kartek, typu: Dopasuj cień. Artykulacja, pytania (Co to?), pokazywanie, wybieranie cienia. Sprawdzanie na "pipczydle". Bardzo fajna gra!

10 komentarzy:

  1. Postępy z dnia na dzień - wspaniale! Jaki tam przypadek, Jędrek jest zdolnym chłopcem i jeszcze nie wiesz, Haniu, jak często Cię zaskoczy. Tym bardziej, że mając takich Rodziców nie da się inaczej :-) Jestem o tym przekonana.

    OdpowiedzUsuń
  2. Haniu mail niestety nie doszedł mieszkamy pod Warszawą dla pocieszenia mogę ci napisać, że za tak zwanych naszych czasów nie było dla autystów prawie żadnej propozycji, nie było też internetu, mieliśmy dużo szczęścia że trafiliśmy na metodę, którą pracowaliśmy, diagnoza też przyszła za późno za to było dużo młodych ludzi chętnych pomagać mi za darmo i to nas uratowało z mailem może spróbuj jeszcze raz.pozdrawia

    OdpowiedzUsuń
  3. Moniko
    Wysłałam maila jeszcze raz. Jak nie dojdzie to prosze, napisz na mój e-mail (podany z boku na stronie) bo to by oznaczyło,że mam cos nie tak w Twoim adresie email, aczkolwiek go kopiowałam a nie przepisywałam.
    Ciekawa jestem, jaką metodą pracowaliście.

    OdpowiedzUsuń
  4. Haniu, ponieważ nie dostałam tych maili od Ciebie, więc wysłałam Ci dzisiaj krótkiego maila na adres hanszum@poczta.onet.pl i czekam na odpowiedz.pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Z mozgiem elektronicznym tez sie bawilismy-uczylismy. Tyle, ze Ian opanowal "system" a nie odpowiedzi. Pokombinowal co jest z czym polaczone i na jakikolwiek zestaw pytan te same dziurki pasuja do tych samych dziurek i on pozapamietywal. Zatem NICI. ;)))

    OdpowiedzUsuń
  6. Haniu, robisz kawal dobrej roboty z synkiem, naprawdę.
    Gratuluje sukcesów.
    Jestem bardzo mądrą i pracowita matka- tak dalej...
    Z Jędrka jest mistrz i będzie coraz lepiej.
    Super- bardzo sie ciesze

    OdpowiedzUsuń
  7. sorki..mialo byc-
    jesteś bardzo mądrą matka
    (chcochlik drukarski)

    OdpowiedzUsuń
  8. Moniko --> dzieki. Doszedl. Jak bede w domu (na dluzej to dopiero w sobote), to odpisze.

    Gosia --> spryciarz z Iona:) Ja po Jedrku nie obserwuje tego rodzaju sprytu.Poza tym robie to najpierw na sucho, pokazuje mi najpierw palcem na obrazku, bez gry.

    Ania --> Tak widac miało być:)

    OdpowiedzUsuń
  9. W pewnych sprawach spryciarz w pewnych nie...

    np. nie potrafi nauczyc sie plywac. Uwielbia wode, basen. Ale zajecia w sensie, ze ktos go uczy i nim kieruje go przerastaja. Nie nie nie i nie.
    Najwieksze osiagniecie paru lat - wklada glowe pod wode.

    Czytam czytam i podziwiam. Macie tyle sily i energii. My tak duzo nie pracujemy w domu. Szkola ma terapie i my tylko podazamy.
    Mam wielki natlok myslowki. Zarazilam sie od Ciebie ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Gosiu
    Bo kazde dziecko ma inny talent, inne zainteresowania itd. Mysle tez, ze dosc wczesnie zaczelismy Jedrka oswajac z woda i on sie nauczyl plywac tak... instynktownie, prawie jak niemowle. Bo Jedrek tez nie jest z tych, co slucha i robi tak, jak mu ktos mowi. A z nasladowaniem tez kicha. Wiec w zasadzie to mozna powiedziec, ze nie ktos go nauczyl, tylko sam sie nauczyl.

    OdpowiedzUsuń

Na skraju... niestety nie lasu

Strasznie dawno tu nie pisałam. Prawie już zapomniałam jak to robić.  Trudny to rok.  Od ubiegłego roku szkolnego Jędrek ma nową panią terap...