czwartek, 28 stycznia 2010

Mały delfinek

Wczorajszy i dzisiejszy dzień spędziliśmy w domu. Wyjeżdżaliśmy tylko na basen. Wczoraj po raz pierwszy byłam sama na basenie z Jędrkiem (bo Andrzej miał pilną pracę). W zasadzie to można powiedzieć, że Jędrek był sam. Wskoczył do dużego basenu na mnie się nie oglądając (typowe) i przez prawie pół godziny pływał ochoczo za panem Jarkiem. Pan Jarek zajmował się głównie pewnym starszym niepływającym chłopcem, a Jędrek cały czas płynął za lub obok nich, czepiał się pana Jarka, chciał na niego wchodzić, cieszył się jak szalony i patrzył się na niego tak, jakby się nie mógł nacieszyć, że go widzi. Był tak spragniony kontaktu z panem Jarkiem, że ja patrzyłam na to zachwycona i zastanawiałam, jakby to przenieść na innych. Mnie ignorował;)
Dziś na basenie Jędrek miał pana Jarka tylko dla siebie, ale już nie był aż tak kontaktowy jak wczoraj. Nie wiem, czy wczoraj miał taki humor, czy się stęsknił, czy był zazdrosny o tamtego chłopca? Dziś pan Jarek zapewniał Jędrkowi różne atrakcje (włącznie ze stawaniem przed nim na głowie w wodzie ;) i muszę powiedzieć, że facet ma wyjątkowy talent, jest doskonałym instruktorem pływania i znakomicie się zajmuje dziećmi niepełnosprawnymi. Jest niezmordowany i ma pełno pomysłów. Jędrek prawie cały czas spędził na dużym basenie, dużo nurkował. Momentami aż się bałam. Ale pan Jarek, który też nurkował mówił, że Jędrek doskonale kontroluje już oddech w wodzie, to, czy chce się zanurzyć, czy wynurzyć itd. Wczoraj to aż nawet troszkę było zabawne jak pan Jędrek był cały czas przy tym 12 (?) latku z deską i piankami, podtrzymując go a  mały Jędrek sam bez niczego pływał i nurkował kilka metrów dalej (czasem lekko się niepokoiłam, ale Jędrek radził sobie doskonale, jak mu brakowało sił, to się łapał koralików).
Patrząc na Jędrka na basenie pomyślałam sobie, że z tymi terapiami, to naprawdę nie ma jednej drogi dla wszystkich. Widząc kontaktowego Jędrka w wodzie przeszła mi przez głowę myśl (nie po raz pierwszy zresztą), że kto wie, czy dla Jędrka terapia basenowa nie jest ta najistotniejszą. A jeśli nawet nie, to na pewno najprzyjemniejszą :)

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Na skraju... niestety nie lasu

Strasznie dawno tu nie pisałam. Prawie już zapomniałam jak to robić.  Trudny to rok.  Od ubiegłego roku szkolnego Jędrek ma nową panią terap...