niedziela, 22 sierpnia 2010

Dziwactwa

Kupiłam 4 jogurty. Jędrek otwiera wszystkie cztery na raz i je je jednocześnie. Nie może być najpierw jeden, potem drugi. Musi być jedna łyżka z tego, druga z tamtego.
Złości się. Robi groźną minę i zgrzyta zębami. Nie wiem o co. Czasem wydaje się, że robi to w zupełnie nieodpowiedniej chwili. Ale jestem przekonana, że on ma powód, tylko nie potrafi go wyrazić.
Nad morzem ugryzł mnie w nos. A drugim razem próbował w policzek.
Nie wszystko jest fajnie. Niektóre dziwactwa Jędrka są nieszkodliwe, inne niepokoją. Do tej pory mnie raczej nigdy bez wyraźnego dla mnie powodu nie okazywał złości. Teraz od jakiś 3 tygodni zdarza się to stosunkowo często. Jest to do opanowania, ale nie jest mi miło. Staram nie brać tego do siebie. I nie zapominać, że oprócz złości okazuje też i to dużo dużo więcej ciepła i radości. Przytula się, uśmiecha, całuje.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Na skraju... niestety nie lasu

Strasznie dawno tu nie pisałam. Prawie już zapomniałam jak to robić.  Trudny to rok.  Od ubiegłego roku szkolnego Jędrek ma nową panią terap...