niedziela, 19 września 2010

Tak źle to dawno nie było

Ostatni tydzień był... koszmarny. Tak źle to chyba było tylko raz, wiosną 2008. Jędrek awanturował się w nocy, awanturował się nad ranem. Potem już i w przedszkolu i w domu, praktycznie cały dzień. Najgorzej były chyba w środę i czwartek. Na początku bardzo mu współczułam, potem miałam już tylko dość. Byłam wykończona psychicznie. W końcu Jędrek jakoś się uspokoił. Teraz ja od 2 dni dochodzę do siebie. Nie wyobrażacie sobie, jakie to szczęście, gdy dziecko jest spokojne, nie awanturuje się. Ta cisza, spokój...
Cieszę się, że się trochę wyciszył. Bo dziś wieczorem pojechali z Andrzejem na turnus na tydzień. Boję się, jak tam im będzie. To ich pierwszy dłuższy czas beze mnie, w dodatku na obcym terenie + z ciężką pracą.
Nie wiem, co Jędrkowi było w tym tygodniu. Fakt, był przeziębiony, co sprawy nie ułatwiało, ale bez przesady. Różne mam hipotezy, jakie mogły być powody. Stres? Że nowa-tragicznie mała sala w przedszkolu, zbliżający się turnus, przeciążenie organizmu??? Nie wiem. Faktem jest, że mimo podłego nastroju w domu i w przedszkolu Jędrek chętnie chodził na inne zajęcia (basen, biofeedback...) Ech, nie jest łatwo zrozumieć autystę.
PS. A wczoraj na pikniku z TWzK sam, z własnej woli, bez niczyjej zachęty pogłaskał tamtejszego psa. Pogłaskał, ciut "potarmosił" (delikatnie). Normalnie szok.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Na skraju... niestety nie lasu

Strasznie dawno tu nie pisałam. Prawie już zapomniałam jak to robić.  Trudny to rok.  Od ubiegłego roku szkolnego Jędrek ma nową panią terap...