sobota, 5 listopada 2011

Nasze małe radości

W czwartek Jędrek wytrwał w szkole cztery godziny i było super. W piątek zaraz na wstępie musiałam z nim wyjść. Zwykły spacerek po szkole nic nie dał. Był mocno rozdrażniony, wymyślał, był jakiś taki niepocieszony. Wyszłam z nim ze szkoły na pobliską huśtawkę, tam się wyciszył, uspokoił, rozweselił. I potem wrócił na 2 godziny do szkoły, podczas których moja interwencja nie była potrzebna. Słyszę czasem przez drzwi, co oni tam robią i jestem pełna zachwytu, że Jędrek reaguje, że bierze w tym udział, że pani jest w stanie tyle z niego wyciągnąć.
A z angielskiego postanowiłam, zgodnie z ustaleniami, go zabrać. Wychodząc poprosiłam Jędrka by powiedział pani "Bye". Powtórzył po mnie. Po czym podeszła do niego pani Ania i powiedziała:" Jędrek, do widzenia", na co Jędrek, ku mojemu zaskoczeniu, nie powtórzył do widzenia, tylko powiedział: Bye! :)
Wczoraj na hipoterapii Jędrek jeździł na koniu prowadzonym na lonży. I to czasem całkiem szybko. Wow !!!
Dziś na dogoterapii też było fajnie. Robiliśmy drzewo z listkami. Dla Jędrka wszelkie prace manualne to problem, ale całkiem ładnie dawał się wciągać w robotę. Największym zaś osiągnięciem było samodzielne wsadzanie kartek (nie bez trudu) do takiego małego dziurkacza (co robił listki).  Jeszcze parę zajęć u Zosi i będziemy mieli piękne drzewo:) Poza tym zauważyłam, że Jędrka trochę przerasta żywiołowość psów.
Na basenie pani Halina stwierdziła (według mojego męża, co to lubi trochę dorabiać, ale chyba tym razem nie dorobił?), że w swojej 40 letniej karierze trenerskiej (a miała ona zawodników z medalami), nie widziała dziecka (ani zdrowego ani niepełnosprawnego), które zachowywałoby się tak naturalnie w wodzie, oddychało itd. Po prostu Jędrek jest stworzeniem wodnym. To tylko umacnia nasze marzenie o delfinach.
Ot takie nasze małe radości. Smutki też są. Np. Jędrek złości się od kilku dni w domu częściej, jak ostatnimi czasy. Ma takie nagłe napady złości. Ale postanowiłam nie pisać tu zbytnio o tej stronie medalu (do tego założyłam drugi tajny blog tylko dla głęboko wtajemniczonych, hehe). Wiem, że w ten sposób ten blog przestaje dawać całościowy obraz Jędrka i naszego życia z nim. Ale po pierwsze ten blog zawsze podlegał mojej wewnętrznej cenzurze, a po drugie ta ciemna strona życia bywa zbyt przykra, by pisać o niej całkowicie publicznie.

3 komentarze:

  1. Jak łączycie pracę z tym siedzeniem w szkole?

    Trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  2. No niestety, wygląda na to, że jedno z nas musi przestać pracować:( Albo pracować w sposób mocno ograniczony.

    OdpowiedzUsuń
  3. Na szczęście czasem w pracy wystarcza mi laptop i telefon, więc udaje mi się co nieco popracować na korytarzyku.

    OdpowiedzUsuń

Kilka słów wyjaśnienia

 Kochani Dziękuję za wszystkie słowa wsparcia i próby pomocy - rady itd.  Wiem, że KAŻDY piszący pomyślał o nas ciepło i chciał, jak najlepi...