piątek, 15 czerwca 2012

A delfiny

A delfiny były - minęły. I choć w czasie pobytu w Turcji przeżyłam wiele ciężkich chwil, to jakoś we wspomnieniach pozostały głównie te lepsze. Okazuje się, że wspomnienia bywają lepsze jak rzeczywistość.
Czy delfinoterapia miała jakiś wpływ na Jędrka, czy coś zmieniła w jego funkcjonowaniu. Nie wiem. W szkole, na niektórych zajęciach po szkole mówią nam, że Jędrek jest spokojniejszy. Ale czy to efekt delfinoterapii, czy zmian w szkole, gdzie Jędrek ma od końca kwietnia zajęcia indywidualne z panią, która lepiej się z nim dogaduje, nie walczy z nim, bardziej za nim podaża niż wymusza, by się stosował do jej koncepcji?
Nie wiem, bo czynników zawsze jest wiele.
Wiem zaś to, że Jędrek od jakiegoś czasu upodobał sobie ręcznik z delfinami. Mamy ten ręcznik od zawsze, ale on od niedawna go wyciąga, rozpościera, przygląda się, nosi. Przecież to nie przypadek, że akurat ten ręcznik (mamy w domu kilka innych kolorowych ręczników z obrazkami). Chyba naprawdę polubił delfiny :) Szkoda tylko, że te wyjazdy są takie pieruńsko drogie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Żeby nie było za dobrze

Kłopoty ze skórą Jędrka trwają. Mimo diety raz jest lepiej raz gorzej. Dziś otrzymaliśmy wyniki badań. Wyszło, że Jędrek ma helikobakter, ch...