wtorek, 14 sierpnia 2012

Nie jest źle

Powiem szczerze - czekałam na wakacje, ale też bałam się ich. Przed wakacjami był czas, gdy byłam potwornie zmęczona byciem z Jędrkiem, gdy jego agresja mnie przerastała. Momentami czułam się jak ofiara przemocy domowej;) A więc myśl, że będę z Jędrkiem przez 2 miesiące praktycznie non-stop z lekka mnie przerażała. A tymczasem rzeczywistość potrafi zaskoczyć. Jędruś w wakacje jest złoty chłopak. Owszem, zdarza mu się pozłościć,a tym bardziej mieć swoje widzimisie. Podrapani też bywamy, choć ja rzadko i to raczej na początku wakacji było. Nauczyłam się przyjmować ataki Jędrka spokojniej, nie przejmować się nimi tak głęboko. Owszem bolą i pewnie zawsze tak będzie, trudno nie przeżywać, gdy dziecku jest tak źle, że w ten sposób się zachowuje, ale uczę się podchodzić do tego mniej emocjonalnie, z pokorą i akceptacją, próbując jednocześnie zrozumieć dlaczego tak zareagował. Nie zawsze jest to łatwe do zrozumienia i takie sytuacje są najtrudniejsze do zaakceptowania, ale uczymy się, że tak bywa i tyle.
Uczę się też dostrzegać to, że trudne zachowania Jędrka trwają znacznie krócej, niż te dobre, bezproblemowe lub nawet radosne. Gdy zaakceptuje się to, że czasem są arcytrudne chwile (te, gdy Jędrek jest agresywny), gdy zaakceptuje się to, że generalnie próbuje wprowadzać swoje porządki (które w domu polegają np. na robieniu bałaganu), to pozostaje jeszcze dużo miejsca na to, co miłe i dobre. Na Jędrka przytulaka, Jędrka radosnego, zaśmiewającego się, szukającego zabawy i kontaktu, Jędrka grzeczniutkiego, Jędrka spokojnego. Czemu nie skupić się na tym? :)

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Na skraju... niestety nie lasu

Strasznie dawno tu nie pisałam. Prawie już zapomniałam jak to robić.  Trudny to rok.  Od ubiegłego roku szkolnego Jędrek ma nową panią terap...