środa, 15 sierpnia 2012

Na weselu

Nie opisałam jeszcze naszych wakacyjnych wyjazdów. Czas zacząć, by wspomnienia nie uleciały bezpowrotnie i bym mogła sobie porównać zachowania Jędrka za jakiś czas.
Zacznę od ostatniego wyjazdu nad morze. Może byśmy się na ten wyjazd nie zdecydowali, gdyby nie wesele w Gdańsku. Pojechaliśmy, jak zwyczaj każe. Jędrek w drodze idealny, bezproblemowy (kilka godzin jazdy z zatrzymywaniem się w zasadzie tylko na tankowanie). W kościele - ok, choć na koniec przewrócił ławkę;) Na weselu - super. Siadał grzecznie do stołu i jadł, po czym sobie brykał na parkiecie. A jak mu się znudziło, to szukał odmiany i samotności w clubie-kręgielni na dole. Po raz kolejny Jędrek pokazał, że lubi takie imprezy i zachowuje się na nich grzecznie. Oczywiście po swojemu i co niektórzy niewtajemniczeni gości trochę mu się przyglądali, ale to już taki urok bycia innym.
Po weselu zajechaliśmy na noc do rodziny w KOSZALINIE i tam Jędruś również ładnie się zachowywał. Notuję to bo dla mnie to ważna informacja. Wizyta z Jędrkiem u kogoś jest aktualnie dla mnie dość stresująca. Muszę uważać by czegoś nie zniszczył, nie wiem nigdy jak będzie się tam czuł, czy nie będzie się awanturował. Dlatego cieszą sytuacje, gdy wszystko jest ok.

3 komentarze:

  1. barbara.szumowska8@wp.pl6 września 2012 23:01

    Uprzejmie prostuje,ze nie w Kolobrzegu byliscie,tylko w Koszalinie!

    OdpowiedzUsuń
  2. No fakt.
    Hania widocznie po zmierzchu nie zauważyła gdzie ją wywiozłem, a ja notatkę czytałem i też nie zauważyłem, że tam Kołobrzeg a nie Koszalin. Dobrze że nie Kluczbork... też na K :)

    OdpowiedzUsuń

Na skraju... niestety nie lasu

Strasznie dawno tu nie pisałam. Prawie już zapomniałam jak to robić.  Trudny to rok.  Od ubiegłego roku szkolnego Jędrek ma nową panią terap...