środa, 9 stycznia 2013

Szczęście jest dla wszyskich

Pół roku temu byłam w fatalnej formie. Miałam depresję. Poszłam w końcu do psychiatry, choć moja pani psycholog nie widziała powodu (tzn. uważała, że mój stan jest adekwatny do tego, co mnie w życiu spotyka, stąd i trudno liczyć na to bym się mogła lepiej czuć). Ale ja w pewnym momencie już wiedziałam, że przekroczyłam pewną granicę. Psychiatra dała mi antydepresanty. W sumie brałam je 5 miesięcy (teoretycznie pani mówiła,że jak już zacznę, to muszę brać co najmniej pół roku). Mnie poprawiło się już po miesiącu. Jestem przekonana, że nie tylko dzięki chemii, ale i temu, że w wakacje poprzestawiałam sobie w głowie i udało mi się w końcu rozumowo znaleźć sens życia. Ale obawiałam się, co będzie w roku szkolnym, jak zaczną się kłopoty codzienności. Niemniej jest dobrze, więc po 4 miesiącach brania zdecydowałyśmy z panią psychiatrą, że odstawiamy. Odstawiłam miesiąc temu i jest dobrze. Mało tego, jest super. Ja w tak dobrej formie psychiczno-emocjonalnej to chyba nigdy nie byłam. Jestem pełna optymizmu i energii. Co nie znaczy, że się nie wkurzam, czy smucę, jak mam powód. Nadal chodzę do psychologa i każdemu polecam bo można wiele rzeczy sobie wypracować.
I w zasadzie to chciałam powiedzieć jedno:
MOŻNA BYĆ SZCZĘŚLIWYM MAJĄC NIEPEŁNOSPRAWNE DZIECKO.

5 komentarzy:

  1. Bardzo się cieszę Haniu,że lekarstwa pomogły,pamiętam jak kiedy się zastanawiałaś czy skorzystać z pomocy farmakologicznej,ja byłam na "TAK". Myślę czasem co jest pierwsze,czy to mama jest szczęśliwa kiedy dziecko jest spokojne,czy to dziecko jest spokojne,kiedy mama jest szczęśliwa?!Naprawdę nie wiem? U mnie też dużo lepiej,mąż przeszedł szczęśliwą operację krwiaka mózgu,drugi krwiak mniejszy sam się wchłonął.Po pół rocznym zwolnieniu z pracy wrócił do zajęć,oprócz dziur w głowie wszystko jest ok.Był TO NIEZWYKŁY CZAS,CZAS CUDÓW I MODLITW.Bardzo jestem wdzięczna BOGU,że pomógł naszej rodzinie.Zawsze zaglądam na Twój blog i cieszę się,że JEST;)Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Same dobre wieści:) Super. Sciskam Cię, Bożenko.

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie, że tak piszesz :)
    Ja chyba posłucham dobrej rady, niby taka ze mnie programowa optymistka, ale nie gra w duszy, nie gra... ech.

    OdpowiedzUsuń
  4. Witam! Jestem pod wielkim wrażeniem czytając Pani bloga. Zgadzam się z Panią że można byc szczęśliwym mając niepełnosprawne dziecko. Sama mam siostrę z zespołem Downa. Niedawno założylam stronę, w której chce przybliżyć i opowiedziec ludziom życie takich dzieci i ich rodzin, dlatego chciałam się zwrócic z prośbą do Pani o pozwolenie na opublikowanie jednej z historii z życia Jedrka i dodanie jego zdjęcia. Bardzo by mi na tym zależało. Dodałabym również pani prośbę o przekazanie 1% podatku. Tutaj jest adres strony: http://chorzy-nie-znaczy-gorsi.manifo.com/ . Dopiero zaczynam więc dużo tego nie ma.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Sabino, dla nas to zaszczyt znaleźć się w takim towarzystwie. Masz moją zgodę, zamieść co uważasz za słuszne. Pozdrawiam ciepło Ciebie i Wiktorię.

    OdpowiedzUsuń

Na skraju... niestety nie lasu

Strasznie dawno tu nie pisałam. Prawie już zapomniałam jak to robić.  Trudny to rok.  Od ubiegłego roku szkolnego Jędrek ma nową panią terap...