środa, 21 maja 2014

Dobra chwilo, trwaj! Nie uciekaj nam!

Wczoraj uświadomiłam sobie (nie po raz pierwszy zresztą), jak cudownym zjawiskiem są przespane noce. Oczywiście potrzebne mi do tego było noce nieprzespane. Od kilku dni (nocy) Jędrek budzi się o 3-5. Wczoraj nie dość, że się obudził o 3 to już nie zasnął. To cofnęło mnie w czasie. No tak, przespane noce na dłuższą metę mamy od lipca 2013, czyli niecały rok. Wcześniej, przez 9 lat to były noce szarpane. Owszem zdarzały się przespane, ale dość rzadko i nie na długo. Czym jest nieprzespana noc dla takiego śpiocha jak ja, może sobie wyobrazić tylko inny śpioch. Mam nadzieję, że to tyko chwilowy powrót do starych niedobrych czasów.

Innym, jeszcze gorszym aspektem tych starych niedobrych czasów były jędrkowe ataki złości. Też już dawno tego nie było, aż tu nagle dziś rano, ni z gruszki ni z pietruszki, Jędrek zaczął muczeć, złościć się, bić się po głowie, skakać ze złością itd. Byliśmy bezradni. Żaden znany nam sposób na uspokojenie go nie działał. W końcu w takim nastroju wyszedł z domu. Pojechali z Andrzejem do Ośrodka rowerem, mam nadzieję, że po drodze Jędrek się wyciszy. Ale boję się kontynuacji.

A było tak dobrze. Ostatnio Jędrek co nie raz czymś nas zachwycił. Np. któregoś dnia powiedziałam, że po kąpieli posmaruję mu palce maścią (ma tam ranki bo sobie obrywa skórkę) i zapomniałam o tym. A on sam z siebie przyniósł mi krem!

Co poniedziałki Jędrek jeździ na zajęcia do Axonu. Dostał tam zajęcia na pół roku. Początkowo podchodziłam do tego bez większego entuzjazmu. Ale to się zmieniło - co poniedziałek chłopaki wracają bardzo zadowoleni, i jeden i drugi. Jędrek bardzo lubi swoją panią Anię, znaleźli nić porozumienia. Pani Ania proponuje mu różne aktywności a on w to wchodzi i jeszcze na dodatek często prosi o kontynuację. I nic na siłę, jak chce, to odpoczywa (pokazuje jej to). Więc co poniedziałek dostajemy porcję optymizmu.

To co, za dużo tego dobrego było i czas na trudne? Oby nie.

1 komentarz:

  1. Myślę,że tak jak w życiu będzie raz dobrze raz trochę gorzej,by cieszyć się znów z tych lepszych chwil.U mnie tak właśnie jest.Choroba nie daje całkiem zapomnieć o sobie,ale daje się wyciszyć.W naszym przypadku dużą rolę odgrywa pogoda,księżyc w pełni,ogłaszane końca świata.Robert czyta te informacje i przeżywa.Normalka:)Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Domowy pomocnik

Okazało się, że wybieranie i naciskanie odpowiedniego przycisku na domofonie nie stanowi żadnego problemu. Nie trzeba było żadnych szkoleń i...