niedziela, 31 sierpnia 2014

Pisane w ostatni dzień wakacji

Mieliśmy bardzo dobre lato. Tylko skończyło się za szybko. Zwłaszcza wakacje. Nie mogę sobie z tym poradzić. Wybaczcie więc jeśli notatka będzie chaotyczna.

Drugą połowę wakacji Jędrek spędził poza domem. Można wręcz powiedzieć, że całe swoje wakacje bo w lipcu chodził przecież do Ośrodka. Potem spędził kilka dni z mamą i bratem u jednej babci (a tata wymieniał instalację elektryczną), potem z tatą i bratem u drugiej babci (a mama się byczyła z koleżankami na działce), potem 2 tygodnie z mamą na turnusie rehabilitacyjnym, potem z całą rodziną na wspólnych wakacjach nad jeziorem, a potem jeszcze kilka dni z bratem u babci (a rodzice doprowadzali dom po remoncie do stanu używalności). A więc przejeżdżał Jędrek z jednego miejsca w drugie przez ponad 5 tygodni i był bardzo dzielny. Naprawdę. I grzeczny. Owszem zdarzało mu się zdenerwować, pozłościć się trochę, ale wszystko w granicach normy (jędrkowej ;-) Było dobrze. Czasem tylko coś wyskoczyło, żeby rodzice przypadkiem nie zapomnieli, że tak całkiem bezproblemowo to nie ma. Najbardziej dały nam się we znaki problemy z zasypianiem (ale już nie spaniem) i przesiadywanie w kibelku (zafiksował się Jędrek, albo traktuje to jak swój azyl).

Wizyty u dziadków były nadspodziewanie udane. I gdy Jędrek był z rodzicami i gdy był tylko z bratem. Nie psuł, nie marudził, nie trzeba było za nim latać i mu z rąk wydzierać wszystkiego, jakoś się odnajdywał. Coś mu się takiego zrobiło, że o wiele rzeczy prosi zamiast samemu brać i narozrabiać. Niechętnie wyjeżdżałam do tej pory z Jędrkiem do dziadków bo to było bardzo męczące, ale tego lata było super. Nawet jak został sam z bratem. Babcia nie narzekała. Bardzo dobrze sobie radzili. Ja na początku byłam mocno zestresowana tym ich samodzielnym pobytem, ale okazało się, że niepotrzebnie. Zostawiliśmy Jędrka samego (no z bratem) u dziadków po raz pierwszy od dobrych kilku lat. Zrobiliśmy to z konieczności, ale bardzo się cieszę, że eksperyment się udał, że dziadkowie przeżyli to bezboleśnie. Kto wie, może powtórzymy. Dobrze mieć taką możliwość.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Domowy pomocnik

Okazało się, że wybieranie i naciskanie odpowiedniego przycisku na domofonie nie stanowi żadnego problemu. Nie trzeba było żadnych szkoleń i...