wtorek, 29 września 2009

SI

Jestem padnięta. Po przedszkolu (i pracy) basen (na szczęście nie bezpośrednio, ale z niewielką przerwą), na którym Jędrek pływał z tatą bardzo intensywnie, a  ja tylko robiłam zdjęcia. Potem mieliśmy zajęcia z SI w KTA z panią Ulą (tak właściwie to pierwsze, na których coś z nim robiła, bo na poprzednich był wywiad). Jędrek początkowo był mocno nie w sosie, może był zmęczony, może miejsce mu się źle kojarzyło, może nie wiedział, czego się spodziewać. Na szczęście dość szybko dał się przekonać, że to fajne i przyjemne zajęcia i przestał protestować, a poddał się temu, co mu pani proponowała. Porównując te zajęcia do tych z Rzemieślniczej, powiedziałabym, że tamte sa bardziej zabawowe, podążające za dzieckiem, te może bardziej według planu, może bardziej profesjonalne sensorycznie. W każdym bądź razie i jedne i drugie nam się podobają, i Jędrkowi też. Myślę, że i te i tamte mu się przydadzą.
A po powrocie do domu, zjedzeniu tego i owego, chłopczyk padł. A ja też padam, mimo, że byłam przecież mniej aktywna jak on.

A jeszcze chciałam zanotować, że wczoraj uskutecznialiśmy pewną zabawę z Jędrkiem. Zadawałam mu pytania typu: Kto kocha mamę? Kto kocha tatę ? itd a on odpowiadał JA. No zgoda, pytania były tendencyjne, a pierwsza odpowiedź trochę podpowiedziana, ale potem mówił już całkowicie samodzielnie. A my mieliśmy wielką radość. Taką namiastkę komunikacji werbalnej. I oczywiście nie twierdzę, że to było w pełni przez Jędrka kontrolowane i chciane, że gdybym mu zadała pytanie typu: Kto chce klapsa, nie usłyszałabym takiej samej odpowiedzi, ale  po pierwsze wierzę w mojego synka, a po drugie nie o sprawdzanie nam chodziło. To była bardzo przyjemna zabawa. I mieliśmy z niej przyjemność wszyscy troje.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Na skraju... niestety nie lasu

Strasznie dawno tu nie pisałam. Prawie już zapomniałam jak to robić.  Trudny to rok.  Od ubiegłego roku szkolnego Jędrek ma nową panią terap...