środa, 13 stycznia 2010

Praca w domu


Staram się pracować "po nowemu",
czyli według wskazówek pani Eli, kładąc większy nacisk na
samodzielność. Dziś pracowałam tylko na 2 pomocach (pożyczonych
od terapeutki; generalnie może być mniej, ale bardziej
samodzielnie), ale też wykorzystuję, co się nadarza. Np. Jędrek
przychodzi z długopisami i jakimś kawałkiem zabawki i jest to
doskonały pretekst by poćwiczyć mówienie słowa: długopisy albo
hak. Jędruś wtedy bardzo chętnie współpracuje, ale też przy
czysto stolikowych zadaniach nie mogę narzekać na jego brak
współpracy.



1. układanka: rybka z 8 elementów
(tego typu, co ostatnio ćwiczyłam kwiat i statek). Bałam się, że
to będzie za trudne, a tymczasem on to zrobił niemalże
samodzielnie. Owszem parę razy mu podpowiedziałam ustnie typu: „tak
- tu”, albo „nie, tu nie da rady”, czy „przekręć”, ale
wszystko powsadzał sam. Chętnie też nazywał - powtarzał: ryba,
ogon, płetwy, oko.



2. układanka drewniana z dzikimi
zwierzętami, do włożenia w otwory. Niby banalne, ale chodziło o
to, by Jędrek samodzielnie wykonał polecenia, działał na
polecenie. Najpierw nazwaliśmy zwierzaki, tzn. wyjmowałam je i
pytałam: Kto to? I naprawdę Jędrek czasem próbuje odpowiadać
samodzielnie i tak było np. z lwem, małpą i papugą :) Potem
powyjmował zwierzaki z otworów na polecenia typu: wyjmij żyrafę,
wyjmij słonia itd. Następnie wkładał zwierzaki na polecenia, miał
cały zbiór i na polecenie typu: włóż żółwia musiał go sam
wybrać i włożyć. Oczywiście przewlekaliśmy to artykulacją,
odpowiadaniem na pytania (próbą samodzielnego odpowiadania lub z
podpowiedziami) typu: Kto to? A na koniec (po przerwie)
przeczytaliśmy etykiety do tych 8 zwierzaków, po czym Jędrek
podawał mi te etykiety na moją prośbę.



Niby nie robiliśmy nic nowego, innego,
a jednak forma była inna. Ponieważ nie wspomagałam Jędrka
„dźganiem” go w plecy. Chodziło o to, by zrobił każde
polecenie sam. Jeśli nie chciał pomagałam mu, tzn. brałam za
drugą rękę i wtedy robił (aczkolwiek nie tak jak u Wianeckiej, że
wystarczyło by go wzięła za rękę i robił idealnie; czasem mi
się rozpraszał). Po czym prosiłam by po raz kolejny wykonał to
samo polecenie całkiem sam. I tu dopiero było widać, że to ta
samodzielność jest problemem! Jednak nie było źle, udało nam się
zrobić całkiem sporo. Tak więc dalej będziemy ćwiczyć
samodzielność i odpowiadanie na pytania. Taki mamy plan.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Na skraju... niestety nie lasu

Strasznie dawno tu nie pisałam. Prawie już zapomniałam jak to robić.  Trudny to rok.  Od ubiegłego roku szkolnego Jędrek ma nową panią terap...