piątek, 5 lutego 2010

Siusianie

Oprócz sukcesów mamy i porażki. Ostatnio Jędrek ma dużo wpadek z sikaniem. I to wcale nie w nocy, ale w dzień, zwłaszcza po basenie. Nie możemy go dowieźć do domu, żeby się nie zsikał. Np. dziś po basenie wysikałam go 2 razy, a on jeszcze zsikał się w samochodzie i to u znajomej, która nas odwoziła. 10-15 minut i nie wytrzymał. Nie wiem, czy sobie coś tam podziębił i ma problem z trzymaniem, czy tak się opija wody na basenie. Piotrek mój skomentował dzisiejszą sytuację: "No to Jędrek, przez Ciebie mama dzisiaj straciła honor. Więcej ją koleżanka do samochodu nie wpuści". Po czym dał mi radę: "Mamo, następnym razem bierz Jędrka na kolana. To zsika się Tobie na spodnie, a nie komuś na samochód". Niestety tak to jest jak się ma dziecko inne. Wpadek i niezręcznych sytuacji jest więcej. Ale ja się martwię, co się dzieje z Jędrkiem?

2 komentarze:

  1. Haniu,naprawdę nic sie nie stało!!!!!!!!!!!!nie przejmuj sie tym bo to prawdziwe ,wielkie NIC.Poczytałam dziś Wasz blog i troche się zdołowałam...no ,może nawet to nie dołowanie.Jak wiemy że nasz synek jest chory rok to jeszcze nikt do nas nie wyciagnał reki,co ja mówie dobrego słowa nie usłyszałam od znajomych,rodziny.Ja nie mówię o rodzicach takich jak my sami-chorych dzieci.No ale cóz zycie musi toczyc się dalej a ja przez ten rok nauczyłam sie jednego :umiesz liczyc ?licz na siebie.a to czasami jest bardzo trudne..Myślałam że po prostu takich ludzi niema,którzy po prostu pomogą,bez żadnego podtekstu.Fajnie Haniu ze trafiłas na kogos zyczliwego.Chociaz bardzo przykre jest to jak nawet mama do ciebie nie zadzwoni ..boi się ze się zarazi?

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiesz, Elu, musze sie przyznac, ze mnie tez przewaznie doluje czytanie - sluchanie o innych. Bo przewaznie mi sie wydaje, ze maja lepiej;)
    A co do pomocy, to mysle, ze na nia tez czlowiek musi umiec sie otworzyc. Nie oczekiwac, ale zauwazac i doceniac. I samemu tez cos z siebie dac, otworzyc sie na swiat i innych. Bron Boze, nie traktuj tego jako udzielanie rad, ja mowie tylko o sobie, jak ja to widze. Ze kiedys bylam bardziej zamknieta, a jak sie otworzylam troche, to jakby i swiat sie do mnie zaczal bardziej usmiechac. To nie jest tak, ze wokol nas nie ma dobra, nie ma bezinteresownej pomocy, tylko my to nie zawsze dostrzegamy, nie potrafimy tez przyjmowac.
    A ja probuje dostrzegac, doceniac i cieszyc sie kazdym dobrym slowem i gestem. I sama tego innym nie zalowac (choc pewnie roznie mi to wychodzi). I nie myslec kategoriami, ze znikąd pomocy. Bo to nieprawda, w moim przypadku nieprawda.
    A co do mamy... coz, kazdy ma w swoim zyciu takie bolace przypadki- historie, czasami po troche sami jestesmy temu winni, a czasami nie.

    OdpowiedzUsuń

Prośba o 1 %

Kochani Gdybyście, Ci co chcą i mogą, o nas pamiętali wypełniając swoje roczne PIT'y i decydując na co przekazać 1 % swojego podatku,...