piątek, 26 listopada 2010

Podentystycznie

Dzisiejszy dzień przeżyliśmy w szpitalu lecząc Jędrkowi zęby pod całkowitą narkozą. Bardzo się tego bałam, ale na szczęście wszystko poszło dobrze. Jędrek został uśpiony i jego zębiskami zajęła się miła pani stomatolog (w przeciwieństwie do tej sprzed 2,5 roku, która nam zaserwowała tekst, że nie rozumie, czemu mu nie wstawiać plomb z amalgamatu bo przecież autyzmu od tego nie dostatnie bo już ma). Ta dzisiejsza nie filozofowała tylko co mogła to Jędrkowi poleczyła i polakowała. Niestety trzy zęby poszły do wyrwania. Mam nadzieję, że teraz, jak Jędrek daje sobie lepiej myć zęby, nie będziemy mieć już takich szybkich zniszczeń w buzi.
Po zabiegu i wybudzeniu spędziliśmy prawie trzy godziny na oddziale pooperacyjnym, a w zasadzie w większości przed oddziałem na kanapie w korytarzu bo tam dopiero Jędrek mi się uspokoił (po przebudzeniu bardzo się wściekał, denerwował go wenflon, chciał jeść). Na szczęście Jędrek przeżył narkozę zupełnie bezproblemowo. Na to wygląda. Mam nadzieję, że nie tylko fizycznie dobrze to wszystko zniósł, ale i psychicznie i nie będzie zbyt mocno odreagowywał. Próbowałam go w szpitalu pocieszać nowymi kredkami, ale najwyraźniej źle mu się kojarzą i teraz w domu woli swoje stare.

10 komentarzy:

  1. Dobrze że istnieje coś takiego jak narkoza, mam kuzyna po wypadku, ktory tez musi miec robione zeby pod narkoza. Fajnie ze Jedrek sie tak dobrze rozwija ale to przede wszystkim duza zasluga pani i pani meza ze ma tyle zajec ;) Pozdrawiam ania www.mandrynka.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak dobrze, ze juz po wszystkim. Szkoda tylu zebow, mam nadzieje, ze juz takich problemow nie bedziecie miec. Uzywacie zwyklej czy elektrycznej szczoteczki? elektryczna polecam, mozna wyszorowac zeby blyskawicznie i dokladnie. moj mlody strasznie dlugo je i tu jest problem, mamy zakaz mycia zebow po sniadaniu. Tak, dokladnie, trzeba odczekac min. pol godziny po posilku, inaczej oslabione szkliwo latwo uszkodzic. No, a ze moj mlody przed szkola nigdy sie wyrobic nie moze, to dentystka uznala,z e duzo lepiej dla jego zebow bedzie, jak bedziemy szorowac tylko wieczorem przed zasnieciem. Wyglada na to,z e dziala, bo zeby ma ladne, a sama pamietam,z e sie nadziwiwc nie moglam, ze najwiecej dziur mi sie robilo, jak niemal obsesyjnie szorowalam zeby po kazdym posilku.

    OdpowiedzUsuń
  3. Musimy wypróbować tą elektryczną szczoteczkę, choć nie wiem, czy coś z tego wyjdzie. I tak się cieszę, że od niedawna daje sobie trochę poszorować zęby zwykłą.

    OdpowiedzUsuń
  4. A co do mycia zębów po każdym posiłku, u nas to kompletnie niemożliwe. Jędrek je ciągle. Z 10 razy na dzień.

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj, znam ten problem. Mlody nigdy nie czul glodu, mogl w ogole nie jest. Jakis czas temu po terapii SI mu sie poprzestawialo i teraz caly czas jest glodny. Nie wiem, co gorsze, chba jednak to pierwsze, b np bolu tez nie czul, ani odmrozonych rak, ani krwawiaych stop. Posilki dostaje zawsze o stalej porze i pilnuje, zeby mial przynajmniej 1,5-2 godziny przerwy miedzy posilkami i przegryzkami, slodycze dostaje max raz dziennie bezposrednio po posilku. wredna jestem, ale coz, samadentysty panicznie sie boje i jednak stan zebow i zoladka mlodego jednak mi lezy na sercu. Co gorsze? wredna matka, odmawiajaca dziecku zarcia, czy dbanie o jego zdrowie? Teraz twierdzi, ze to pierwsze, ale konsekwencja swoje robi i mlody akceptuje zasady, wiedzac, ze i tak nic nie wskora;) Mysle, ze za jakis czas jednak doceni dobre nawyki;) Dostaje sniadanie o 7.45 (do szkoly na 8.45), owoce o 10.30, lunch o 12.30 i po nim czasem cos slodkiego, przegryzke / podwieczorek o 15.30 i obiado-kolacje o 17.30-18.00, z deserem. Wyjatki robimy tylko z okazji wyjsc czy specjalnych okazji. Niewiarygodnie, ze ktos, kto wiecznie sie spoznia ma dzien zaplanowany w sumie co do minuty;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Podziwiam! Ja sama mam bardzo złe nawyki żywieniowe i to się niestety przenosi na moich chłopaków.

    OdpowiedzUsuń
  7. no, moje nawyki zywieniowe tez sa daleeeekie od idealu, tym bardziej pilnuje mlodego;)U mnie jest problem m.in z wybiorczoscia pokarmow, skutek uboczny autyzmu. Moge tygodniami jesc 2-3 produkty, zeby potem pol roku na nie nie spojrzec. Dopoki sie da, staram sie mlodego odpowiednio "ustawic" ;) Nie wiem, jakim cudem sie to udaje, bo ani ja ani maz nie jestesmy przykladami zdrowego stylu zycia. Ja chociaz jeszcze jestem uzalezniona od zieleniny, moj maz moglby zyc mlekiem i czekolada:/

    OdpowiedzUsuń
  8. Podziwiam, tijgertje. Ja wiem, wszystko (lub prawie) da się "ustawić". Trzeba być tylko (?) stanowczym i konsekwentnym. Mnie w tej dziedzinie zdecydowanie tego brak. Pocieszam się, że wszystkiego się w życiu nie da robić, jak by się chciało, jakby trzeba było. Nobody is perfect.

    OdpowiedzUsuń
  9. Wiesz, ja mam jedna zalete, ktora sprawia, ze konsekwencje mam we krwi: autyzm;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło;)

    OdpowiedzUsuń

Na skraju... niestety nie lasu

Strasznie dawno tu nie pisałam. Prawie już zapomniałam jak to robić.  Trudny to rok.  Od ubiegłego roku szkolnego Jędrek ma nową panią terap...