sobota, 6 listopada 2010

Sobota

Co do tego, jak było w przedszkolu wczoraj, to dziś z maila od pani dowiedziałam się, że grzeczny to on był, ale jak doszło do pracy, to niestety się wkurzył i i był wobec pani agresywny. Oj, smutno się takie rzeczy czyta.
W domu zaś jest spokojny, pogodny choć ma też momenty złości.
Na basenie fajnie pływał. Rozbawił nas akcją, gdy ścigając się z Piotrkiem, który płynął obok na plecach, podpływał do brata i ręką naciskał mu na brzuch. Najnormalniej w świecie próbował go przytopić, żeby być pierwszy. Jak na Jędrka to dość niezwykłe.
Na biofeedbacku też było dobrze. Pani znowu go chwaliła.
W domu ze mną pracował ładnie. Trochę ćwiczyliśmy artykulację, ale też pisanie na alfabecie. Losował zdjęcia osób z rodziny i miał napisać, jak ktoś ma na imię. Fajnie wyszło z ciocią Agnieszką. Wylosował ją jako trzecią czy czwartą, najpierw okazał niezadowolenie. Ja na to, żeby go uspokoić - możesz pisać skrótem (że niby Aga), a on pisze AGN... i się śmieje. No i napisał Agnieszka. Niestety wciąż jest to ze wspomaganiem (słownym czy dotykowym, w Jędrku jest dużo obaw, dużo niepewności i on tego wsparcia potrzebuje), ale wierzę, że za jakiś czasu będzie pisał już na tyle samodzielnie, że będzie to ewidentne dla sceptyków również. I jeszcze jedna ciekawa sytuacja. Wymyśliłam sobie na koniec tego ćwiczenia, że spytam Jędrka, która z osób na obrazkach nie jest Polakiem (mamy szwagra Włocha). Jędrek gdy zobaczył, że kolejny raz rozkładam zdjęcia i pytam go, chwycił cokolwiek z brzegu po czym zdenerwowany wyszedł z pokoju. Sam jednak wrócił za chwilę, sam usiadł przy stole i podał mi prawidłową osobę. Kolejny przypadek?
A mieliśmy dziś jeszcze jedną fajną sytuację. Oglądamy film, Jędrek nam przeszkadza. W pewnym momencie zaczął się domagać by wyciągnąć mu kredki zza tapczanu, gdzie je chwilę wcześniej sam wrzucił.
Andrzej pyta: Kto je tam wrzucił?
Jędrek milczy.
Andrzej: Powiedz: Ja
Jędrek: Ja
Andrzej: A po co? Żeby tata miał zajęcie? Powiedz: żeby tata miał zajęcie.
Jędrek: (bez żadnego wspomagania, podpowiadania, wymuszania, sam z siebie): TA-TA ZA-JĘ-CIE.
Osłupiałam z zachwytu. Nie dość, że dwa słowa bez wspomagania, to jeszcze sobie je wybrał ze zdania. No i słowa 'zajęcie' nigdy artykulacyjnie nie ćwiczyliśmy.
Poza tym jest dla mnie bardzo przytuliński. W czasie części filmu przesiedział mi na kolanach przytulając się i zaglądając w oczy. Fajne to, jak mały autik tak do człowieka lgnie.

1 komentarz:

  1. Super czyta się takie rzeczy ;) Brawo dla jędrka :) Oby więcej takich sytuacji :) Pozdrwionka ania (mandrynka.bloog.pl)

    OdpowiedzUsuń

Na skraju... niestety nie lasu

Strasznie dawno tu nie pisałam. Prawie już zapomniałam jak to robić.  Trudny to rok.  Od ubiegłego roku szkolnego Jędrek ma nową panią terap...