poniedziałek, 13 grudnia 2010

Mama obserwuje na zajęciach

Lubię być na zajęciach z Jędrkiem, patrzeć co robi, jak reaguje. Kiedyś bywało to bardzo stresujące bo i jego zachowanie takie było. Chcąc nie chcąc przeżywałam Jędrka bunt, złe zachowanie na zajęciach itd. Jakbym brała odpowiedzialnośc za jego zachowanie i było mi głupio przed terapeutą. Potem się nauczyłam rozumieć i przyjmować zachowania Jędrka, jakie by one nie były. Owszem, smucą mnie one czasami, ale nie czuję się już głupio, nie wstydzę się, gdy Jędrek źle się zachowuje. Obserwuję i czasem doskonale rozumiem (lub mi się wydaje) dlaczego w danym momencie Jędrek się np. zezłości, albo zachowuje tak lub inaczej. No i fajnie jest być na zajęciach, bo wtedy wiem, co się dzieje, uczestniczę w tym, choć staram się tylko obserwować, nie interweniować. Cieszę się, gdy coś wychodzi, gdy widzę małe kroczki do przodu. A Jędrek na zajęciach zachowuje się o niebo lepiej jak kiedyś. Więc serce roście.
Nie zawsze mogę być na zajęciach, z różnych względów. W tamtym tygodniu byłam jednak na zajęciach z panią pedagog z wczesnego wspomagania. I miło mi było popatrzeć, porozmawiać z panią. Pani Marta się Jędrka uczy, a okazji nie ma wiele, bo zajecia mamy tylko raz w miesiącu. Podobało mi się, że stara się być elastyczna i nie pracuje z Jędrkiem na punkty co się według nas nie sprawdza w przypadku Jędrka. Podobało mi się, że chciała mnie słuchać i próbowała wykorzystać to, co mówiłam o Jędrku. Podobało mi się, jak bawiła się z Jędrkiem klockami. Budowali wspólnie wieżę i odniosłam wrażenie, że Jędrkowi się to nawet podoba, że była w tym pewna lekkość, namiastka zabawy, a nie tylko wykonywanie zadania.
Mimo tego, że czasem odnoszę wrażenie, że terapeuci w Białymstoku stawiają Jędrkowi nisko poprzeczkę, za bardzo nie wierzą w jego możliwości i dają mi ciągle te same zadania, to dobrze, że Jędrek ma te zajęcia. Z różnymi terapeutami. Każdy coś wnosi.

3 komentarze:

  1. Dobrze,że ma z różnymi terapeutami bo generalizuje umiejętności, a nie bardzo że powtarzają z Jędrkiem łatwe zadania, takie jest moje zdanie. Ja też obserwuje zajęcia mojego syna, czasem jest tak ,że siedzę i patrzę na ręce terapeucie, głupio się przyznać ale tak jest. No bo na sukces pracuje nie tylko dziecko ale i jego terapeuta.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam (ale tylko czytałam, więc nie upieram się, że to prawda absolutna), że to dobrze, jeśli daje się podczas terapii te same zadania, nawet takie poniżej możliwości dziecka. Że to rodzaj wzmocnienia pozytywnego, żeby pokazać małemu człowiekowi, że jest w czymś dobre, że mu się udaje. Żeby nie było tak, że tylko nowe, nowe, nowe i trudne, trudne, trudne. Co o tym myślicie?

    OdpowiedzUsuń
  3. Myślę, że trzeba dziecko obserwować. Jeśli daję dziecku łatwe ćwiczenie i ono to robi zadowolone to ok pod warunkiem, że na tym się nasza praca nie kończy. Gorzej, jak dziecko jest znudzone ciągle tymi samymi zadaniami.
    Problem polega na tym, że autika niełatwo rozgryźć. Ja mam wrażenie, że wielu terapeutów "wykłada się" na tym, że mimo, że wiedzą, jak to z autystami jest, to i tak, jak dziecko nie robi jakiegoś zadania, to wyciągają prosty wniosek, że ono tego nie potrafi i w koło go katują zadaniami tego typu.
    No ale łatwo jest się wymądrzać, gorzej z takim autikiem pracować. Także, mimo wszelkich moich zastrzeżeń, wielki szacunek dla wszystkich terapeutów za ich ciężką pracę.

    OdpowiedzUsuń

Na skraju... niestety nie lasu

Strasznie dawno tu nie pisałam. Prawie już zapomniałam jak to robić.  Trudny to rok.  Od ubiegłego roku szkolnego Jędrek ma nową panią terap...