poniedziałek, 17 stycznia 2011

Nasz pastuszek

Dziś mieliśmy dzień pełen wrażeń, a główne były związane z uroczystościami w przedszkolu z okazji Dnia Dziadków. Dzieci prezentowały swoje jasełkowe przedstawienie. Wspominałam kilka notatek wcześniej o tym, jak w tamtym tygodniu Jędrek dzielnie spisał się na próbie Jasełek a potem na przedstawieniu przed gośćmi z pobliskiej szkoły. Przypomnę: dał się przebrać, był grzeczny, wystał całe przedstawienie na scenie, reagował na znaki, gdzie iść, co robić itd. Ale to było w tamtym tygodniu. Co dziś, tego nikt nie był w stanie przewidzieć. Może w ogóle nie wejdzie do sali, tak jak kiedyś na Dzień Matki? Może zrobi awanturę? Może zacznie skakać i hałasować? Takie scenariusze są bardzo prawdopodobne. Że po raz trzeci zachowa się wspaniale, o tym mogłam sobie pomarzyć. Ale co innego marzyć, a co innego zobaczyć. Na własne oczy. Jak moje dziecko stoi, siedzi, chodzi na scenie, razem z innymi dziećmi. Przebrany za pastuszka. Przez bite pół godziny! I tylko nieznacznie się czasem powiercił, obrócił w inną stronę, trochę poziewał (no jak się wstało o 5.oo rano...). Patrzyłam jak urzeczona i... beczałam, najnormalniej w świecie beczałam ze szczęścia. I nie miało dla mnie znaczenia, że nie mówił, nie śpiewał, że trochę się wiercił i uważny obserwator pewnie zorientował się, że zachowuje się ciut inaczej jak typowy 6-latek. Dla mnie był najwspanialszym aktorem na świecie. I chyba dobrze się w tej roli czuł bo inaczej nie byłby w stanie tak długo spokojnie tam wytrzymać. Nie spodziewałam się...


Panie, Panowie, musicie to zobaczyć!  Jędrek w swojej życiowej roli pastuszka (uwaga, Jędrek to ten środkowy pastuszek bez kapelusza). Warto obejrzeć również ze względu na niesamowite walory muzyczne nagrania (dzieciaki są przesłodkie:)





A tu nasz pastuszek siedzi i odpoczywa po dobrze spełnionej robocie:




PS 1. Specjalne podziękowanie dla Grzesia, który pięknie Jędrkiem kierował.
PS 2. Oglądam nagranie po raz kolejny i nie mogę się nacieszyć i nadziwić. Przecież jeszcze niedawno ktoś w komentarzu pisał mi o tym jak jego autystyczne dziecko wystąpiło na scenie, a ja myślałam sobie, że to nie dla nas, że w naszym przypadku to zupełnie nierealne.

7 komentarzy:

  1. przepiękne, pastuszek dzielny,

    OdpowiedzUsuń
  2. To porzuć tę kwestię: "...to niemożliwe, nie da się, nie dla nas." - z nimi jest możliwe tak wiele rzeczy, że nawet sobie jeszcze nie wyobrażasz, właśni byleby się nie powiedziało "nie". Śliczny pastuszek:))

    OdpowiedzUsuń
  3. cudnie!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajny blog ;)
    Zapraszam do mnie - dlen.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń
  5. To ja jeszcze raz się odezwę: to ja pisałam o występie moje go synka - Kubusia. Oglądając film z waszych jasełek cieszyłam się razem z Wami: bardzo , bardzo::))
    A co do Waszego blogu to powiem jeszcze to, że dla mnie osobiście jest bardzo terapuetyczny, dodaje mi siły i nadziei na każdy dzień z moim Kubą. I uczy mnie patrzeć czasami na całą naszą sytuację również z poczuciem humoru:)
    A z rzeczy praktycznych: dzięki Waszym notatkom o basenie, zapisałam Kubusia na zajęcia na basen (gdzie z Jędrkiem spotykamy się czasami:)! I Kubuś dzisiaj po raz pierwszy sam płynął i nurkował jednocześnie:!!!))
    A na brodziku podpłynęłam dzisiaj do Jędrka i podałam mu gumowego smoka, mówiąc: zobacz Jędrek, jaki fajny smok: Jędrek patrząc mi głęboko w oczy, z iskierkami w oczach wziął z radością smoka ode mnie i dołączył do całej kolekcji zabawek, które trzymał w ręku:)
    Pozdrawiam serdecznie
    Kaśka

    OdpowiedzUsuń
  6. I jak tu nie kochać ludzi za takie słowa?:)

    OdpowiedzUsuń
  7. piękne chłopaczysko z Jedrka wyrosło!!!

    OdpowiedzUsuń

Na skraju... niestety nie lasu

Strasznie dawno tu nie pisałam. Prawie już zapomniałam jak to robić.  Trudny to rok.  Od ubiegłego roku szkolnego Jędrek ma nową panią terap...