sobota, 21 maja 2011

W smutku też trzeba żyć

Z powodu sytuacji w pracy przeżywam bardzo zły okres w życiu. Jeszcze chodzę i jak automat wypełniam swoje obowiązki, ale szczerze mówiąc jestem w fatalnym stanie psychicznym. Zdaję sobie sprawę z tego, że tak nie można, że to się odbija na moim zdrowiu i mojej rodzinie. Tyle, że ja naprawdę mam powody by być przeraźliwie smutną.
Cieszę się, że Jędrek ma dość szczelnie wypełniony czas zajęciami. Ja w tym stanie nie tylko jako terapeuta, ale i jako rodzic jestem do niczego. Dobrze w tym wszystkim, że Jędrek funkcjonuje w miarę bezproblemowo.
Na początku miesiąca przeszedł drugi etap treningu słuchowego metodą Tomatisa. Bardzo fajnie, chętnie słuchał; fajnie ćwiczył z mikrofonem. Po treningu miałam wrażenie, że miał gorszy czas w nocy, gorzej spał, ale już jest lepiej. Zresztą nie mam pojęcia, czy te nocne pobudzenie to efekt Tomatisa, czy czego innego.

Oprócz naszych stałych zajęć (art-terapia x 1 w tygodniu, SI x 1, logopeda x 1, psycholog (2 razy w tygodniu), dogoterapia x 1, basen (x 3 lub 4) doszły nam w maju zajęcia z pedagogiem w KTA (x 1), muzykoterapia (x 1) i konie (x 1).
Tydzień temu Jędrek uczestniczył w przedszkolu w przedstawieniu o Królewnie Śnieżce. Bardzo byliśmy dumni z naszego krasnoludka. Pani Agnieszka też. O tym ma być osobna notatka z filmikiem (jak Andrzej znajdzie chwilkę, żeby przygotować).
W tym tygodniu mieliśmy spotkanie w nowej szkole Jędrka z paniami, dziećmi (4 chłopców), rodzicami. Jędrek zabunkrował się w pokoju z materacem i tam mu było dobrze. Ale jestem pełna nadziei, że jakoś się pani uda, by siadał też przy stoliku i pracował. Obserwując kolegów Jędrka muszę z matczynym żalem stwierdzić, że Jędrek ma z tej grupki największe problemy komunikacyjne i manualne. Największa góra do pokonania przed nami.
Zdarzyło się Jędrkowi ostatnio zachwycić nas kilka razy samodzielnie przekazanym komunikatem słownym. A mianowicie wyprosił nas z pokoju machając ręką i mówiąc wyraźnie IDŹ :) Motywację miał wyjątkową. Chciał wsadzać zabawki za łóżko, na co nie chcieliśmy pozwolić. No to nas wyprosił:)
W tamten weekend chłopcy pływali też super razem na basenie. Piotrek trenował Jędrka a na moje pytanie, jak to zrobił, że Jędrek przy nim przepłynął tyle basenów, czego my ostatnio nie możemy od niego uzyskać, Piotrek odpowiedział: "Bo ja trzymam dyscyplinę!" :) Poza tym chłopcy we dwóch poszli raz sami samiuteńcy do szatni i Piotrek sobie poradził z przebieraniem brata. Jędrek ma szczęście, że ma takiego brata:) Piotrek mu zazwyczaj nie niańczy, żyje jak dziecko swoim życiem i swoja zabawą, ale ma ciepły stosunek do Jędrka i czasem bardzo nam pomaga.
Aktaulnie notatki będą ukazywać się raczej rzadko.  Chyba, że znajdę w sobie gdzieś siłę, by pokonać smutek. Kiedyś pewnie tak. Na wszystko trzeba czasu.

Pani Magdo P., dziękuję! :)

5 komentarzy:

  1. a co to za nowa szkoła? dzieci tam mają podobne do Jędrka problemy?

    OdpowiedzUsuń
  2. Jędrek idzie do I klasy do szkoły integracyjnej, ale do klasy 4 osobowej dla autystów.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam nadzieje, ze sytuacja w pracy niebawem sie ustabilizuje i szybciutko wroci Ci dobry nastroj.
    "A po nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój..." I niech u Ciebie Deszczowa Mamo tak bedzie. Pozdrawiam cieplo :)))

    OdpowiedzUsuń
  4. deszczowa-mama28 maja 2011 21:48

    Dziękuję, Ewelino:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Haniu, jestes bardzo dzielnym czlowiekiem, a to przez to ze tyle milosci masz w sobie, nie martw sie "jutro" bedzie lepsze, wiary i otuchy ci zycze

    OdpowiedzUsuń

Na skraju... niestety nie lasu

Strasznie dawno tu nie pisałam. Prawie już zapomniałam jak to robić.  Trudny to rok.  Od ubiegłego roku szkolnego Jędrek ma nową panią terap...