niedziela, 31 lipca 2011

Szczoteczka

Wróciliśmy z turnusu w Czarnym Lesie. Było bardzo dobrze i owocnie. Z Asią Jędrek ćwiczył samodzielne nazywanie przedmiotów. Oczywiście moim zadaniem jest ćwiczenie tego w każdej możliwej sytuacji, przy stoliku i w życiu. A więc ćwiczymy. W zamrażarce są lody, Jędrek je chce, musi najpierw nazwać. Pytam: Co to? A on?..... SZCZOTECZKA. Hmm, mój syn jest niewątpliwie ciekawym człowiekiem.

Za to pełnym sukcesem było sobotnie wyjście na basen (w przeciwieństwie do tego sprzed 2 tygodni). Tym razem chyba możemy być już pewni, że Jędrek z okularami basenowymi i goglami jest w pełni oswojony. Szczególnie spodobało mu się wykładanie jak płaszczka na dnie basenu dla dzieci i zabawa polegająca m.in. na przyglądaniu się Andrzejowi okularki w okularki pod wodą. Może tak łatwiej mu nawiązać kontakt wzrokowy?

Na turnus wzięłam też rowerek (na 4 kołach). I codziennie robiłam z Jędrkiem małe przejażdżki wokół osiedla. W sobotę Andrzej się zdziwił jak Jędrek stosunkowo dobrze w porównaniu do tego, co było kiedyś jeździ. Już nie jest tak, że wciąż ogląda się na boki i jedzie tempem żółwia. Trzeba nawet za nim biegać.

Wracając z turnusu zajechaliśmy do znajomych do Warszawy, którzy zafundowali nam restauracjoterapię, co Jędrek lubi szalenie. Na początku troszkę się zezłościł gdy pani kelnerka rozdawała kartę dań, a my chcieliśmy go pominąć. Musiał dostać swoje menu, choć już chwilę potem stracił do niego zainteresowanie. Jadł z wielkim apetytem, najwyraźniej ceniąc kuchnie włoską. Podobnie dziś, podczas wizyty u mojego brata docenił kuchnię polską i wcinał ogórki małosolne i mizerię (pierwszy raz  w życiu to widziałam).
I bardzo się Jędrek stęsknił za tatą. Tylko Piotrek ubolewa, że Jędrek nie chce się do niego przytulać. Oj, na to, chyba przyjdzie nam jeszcze poczekać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Kilka słów wyjaśnienia

 Kochani Dziękuję za wszystkie słowa wsparcia i próby pomocy - rady itd.  Wiem, że KAŻDY piszący pomyślał o nas ciepło i chciał, jak najlepi...