środa, 7 grudnia 2011

Ma on oskrzela czy nie?

Jędrek od dawien dawna był wodolubny, ale to, co się dzieje ostatnio powoduje, że się zastanawiam, czy on nie ma oskrzeli i czy niedługo nie wyrosną mu płetwy. Najchętniej cały czas siedziałby w wannie (tylko czym ja mam zbierać tą rozlaną wodę??? żadne szmaty-ręczniki nie schną w takim tempie w jakim ja muszę je moczyć). Na basen to go już zaczęliśmy wysyłać na 2 godziny na raz, żeby się wymoczył dostatecznie.
Za to ducha rywalizacji w Jędrku wciąż brak. Na wczorajszych zawodach pływackich przypłynął ostatni, hehe. Fakt, że inne dzieci płynęły z podpórkami i z rodzicami, a jego Andrzej puścił samego. No to się zabawiał po drodze:) Jak ten zając z bajki. Ale medal i tak dostał:)

PS. Oczywiście chodzi o skrzela a nie oskrzela:)

2 komentarze:

  1. oskrzela ma chyba na pewno;)
    a skrzela.....?

    OdpowiedzUsuń
  2. No, koleżanka mi już zwróciła uwagę, że biolog ze mnie jak z koziej d... trąba.
    Oczywiście, że chodzi o skrzela:)))
    Cóż, nigdy nie przepadałam za biologią, co mnie oczywiście nijak nie usprawiedliwia i świadczy tylko o tym, ze nie należy moich zapisków traktować naukowo;)

    OdpowiedzUsuń

Na skraju... niestety nie lasu

Strasznie dawno tu nie pisałam. Prawie już zapomniałam jak to robić.  Trudny to rok.  Od ubiegłego roku szkolnego Jędrek ma nową panią terap...