piątek, 5 kwietnia 2013

PECSik - pić

Jędrula się kręci po domu. Widzę, że szuka. Coraz bardziej niecierpliwie. Próbuje mnie nawet gdzieś niby prowadzić. Swoim szóstym matczynym zmysłem domyślałam się, że pewnie chodzi mu o tą butelkę coli, którą z pół godziny wcześniej widział i którą schowałam. Siedzę w fotelu i pytam: Chcesz colę? On, ożywiony: Taa. Nie tak często reaguje tak zdecydowanie i entuzjastycznie. Ja: No to weź z książki i daj mi obrazek. Wyjmuje sam z plecaka swoją książkę, wyszukuje obrazek i daje mi. Ni mu nie pomagam, nie przytrzymuję, nie pokazuję, siedzę w odległości pewnej. I faktycznie dał PIĆ. No to nas zastrzelił :) Bo przyznam się bez bicia, że PECS ćwiczą z nim w Ośrodku. W domu książka przeważnie jest w plecaku. I żeby tak sam z plecaka wyjmował książkę, potem szukał PECS i dał ten co trzeba. No no, miał motywację. Żeby było śmieszniej, jemu nawet nie tyle na tej coli zależy, co na butelce. Trzeba ją odkręcić, nalepkę zerwać itd. Szkoda tylko, że jednak woda do tego stopnia go nie motywuje.
PS. Oczywiście wiem, że nie powinien pić coli.

5 komentarzy:

  1. No i czy to nie jest sukces !!! Bardzo się razem z Wami cieszę. Aż się człowiek zastanawia co te małe cwaniaczki są w stanie osiągnąć jak się dobra motywacja pojawi !
    Nie jest dziwne ,że to co dobre to raczej najzdrowsze nie jest...ale jak to ja mówię od pierwszego kilograma cukierków to się próchnica nikomu nie zalęgnie (niedobrze tak mówić)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czegoś nie rozumiem... Zdaje sie ze w zeszlym roku zapraszaliscie do siebie przedstawicieli Piramid, ktorzy mieli wdrazac PECSy w komunikacji synka. A teraz mowicie, ze w domu nie korzystacie z tej komunikacji? ze ksiazka lezy w plecaku? Gdzie sens, gdzie konsekwencja? Jakie sa powody tego, ze odeszliscie od systemu PECS?

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiem, jak się anonimie przedstawisz:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie szkodzi ;) Zasłużył chłopak :)))

    OdpowiedzUsuń
  5. No i co? Cisza. A więc nie było to rzeczywiste zainteresowanie, a kuksaniec-prztyczek w nos.

    OdpowiedzUsuń

Na skraju... niestety nie lasu

Strasznie dawno tu nie pisałam. Prawie już zapomniałam jak to robić.  Trudny to rok.  Od ubiegłego roku szkolnego Jędrek ma nową panią terap...