czwartek, 2 stycznia 2014

Jak pomóc dziecku autystycznemu?

Jak pomóc dziecku autystycznemu? Jak z nim postępować? Jak rehabilitować, terapeutyzować, leczyć? Co jest skuteczne, co jest właściwe? Te pytania zadaje sobie każdy rodzic dziecka autystycznego? Przypuszczam, że nie ma jednak jednej dobrej drogi, odpowiedzi. Każdy robi, jak potrafi i jak mu się wydaje, że będzie najlepiej.
Od jakiegoś roku mamy bardzo dużą poprawę w funkcjonowaniu Jędrka. Nie są to postępy jakieś wyraźne w jego umiejętnościach, ale w zachowaniu. Jędrek bardzo się wyciszył, uspokoił. Jest pogodny i radosny. Coś cudownego.
Co jest przyczyną takiej zmiany? Jestem przekonana, że przyczyna tkwi w nas i w zmianie warunków życia i postępowania z Jędrkiem. Przestaliśmy go na siłę leczyć- terapeutyzować. Stawiamy na spokój i komfort. Cokolwiek robimy staramy się zauważać w tym Jędrka, czy jemu to pasuje czy nie i co mu to daje, a nie nasze ambicje i teorie niepasujące do życia. Dbamy o spokój nie tylko Jędrka, ale i całej rodziny. Za wszystko co ma nas umęczyć - dziękujemy, nie chcemy. Owszem, czasem trzeba robić rzeczy niewygodne, niemiłe, ale nie takie które z nas wysysają soki, siłę, bez sensu. My tą siłę musimy mieć jeszcze długo długo - więc trzeba o nią dbać, nie marnować pochopnie.
Gdy Jędrek miał najgorszy okres, gdy był agresywny aż strach, mówiono nam, że trzeba postawić na rozwijanie komunikacji, na stronę sensoryczną, na leczenie somatyczne. Okazało się, że nie. Nic w tym temacie nie zmieniliśmy za bardzo. Komunikacji jak nie było, tak nie ma, tylko proste potrzeby. PECSy idą Jędrkowi w Ośrodku trochę, w domu w ogóle nie używamy. Ćwiczeń sensorycznych ma mniej jak kiedyś, gdy szaleliśmy z każdą formą terapii. Diety nie wprowadziliśmy, a te trochę jakiś probiotyków, witaminek, które mu wprowadziliśmy we wrześniu trudno nazwać leczeniem i wątpię, żeby to od nich była jakaś poprawa. Potrzebny był za to spokój i komfort życia. Nic na siłę, zrozumienie podstawowych potrzeb, radość bycia, rozrywki. Jędrkowi jest teraz przede wszystkim dobrze, w Ośrodku i w domu. I to na razie mu wystarczy.
Nie zrozumcie mnie nie źle. Nie nawołuję do tego, by nic nie robić. Terapia, leczenie - ok. Ale przede wszystkim wyciszenie, spokój, akceptacja, miłość.
Bardzo wszyscy kochamy Jędrka takim jaki jest. Ostatnio to mam nawet teorię, że on jest wyższą formą bytu niż my i mimo tego, że nie potrafi mówić, że jest niesamodzielny, ma lepszy kontakt z rzeczywistością, niż my ogłupieni, otumanieni naszą cywilizacją. A to takie myśli po lekturze "Przebudzenia" Anthony de Mello (chyba najważniejszej książce mojego dotychczasowego życia).

8 komentarzy:

  1. Zgadzam się w zupełności :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Haniu - jak miło przeczytać taki wpis! Tak strasznie sie cieszę, ze Jedrek lepiej funkcjonuje, ze jesteście spokojniejsi. Wszystkiego Dobrego w Nowym Roku!

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam,
    wpadlam na wasz blog jakis czas temu w trakcie wiecznych poszukiwan odpowiedzi na pytanie ktore jest w tytule tego postu. Wczesniej wyrywkowo przeczytalam kilka wpisow z czasow wczesniejszych i bylam zadziwiona jak znajdujecie czas na te wszystkie terapie, badania, itp. Zaczelam przez chwile sie zastanawiac, ze jestem wyrodna matka, bo moj Karol (4,5 lat, klasyczny autyzm) oprocz szkoly specjalnej do ktorej chodzi 4 razy w tygodniu i basenu nie ma zadnych dodatkowych terapii. Ale z jednym zgadzam sie w pelni, spokoj i czas poswiecony dziecku, chocby na to zeby z nim posiedziec i pogapic sie na telewizje, poprzytulac sie, pomilic, polezec w jednym lozku przed zasnieciem, pojsc na spacer ..., ten wspolny czas daje wiecej obu stronom niz gonienie z jednych zajec na drugie z wywieszonym jezykiem, bo wtedy narasta frustracja zarowno w dziecku, jak i w rodzicu. Ja od roku mam taki czas, kiedy przemeblowalam swoj swiat, poczawszy od pozbycia sie najbardziej frustrogennego elementu w moim zyciu, czyli faceta, poukladaniu sobie na nowo czasu pracy i przewartosciowaniu wartosci. Cieszymy sie zyciem, soba, wspolnym czasem, a to dalo efekt zaskakujacy, Karol jest spokojniejszy, odstresowany, zaczal wychodzic do swiata, komunikowac sie z tym swiatem z wlasnej nieprzymuszonej woli, probuje cos mowic, powtarzac, migac (tego ucza go w szkole) i widac ze sprawia mu to radosc. NP. Otwiera drzwi, czeka by go poprosic o ich zamkniecie, potem jest nagradzany albo oklaskami, albo slowem brawo i dziekuje. Kiedy widze jego usmiechnieta buzie, radosne oczy swiadomie patrzace na nas i jak z zadowoleniem powtarza, kuje-kuje (dziekuje) to az lzy sie cisna do oczu, lzy radosci. Chcialabym stanac na glowie, poddac go wszystkim mozliwym badaniom, pomoc mu, ale czasami sie nie da, albo da sie ale jakim kosztem? Czasami nie warto stawac na glowie mimo wszystko. Czasami trzeba dac uniesc sie zyciu i cieszyc sie nim, poprostu, carpe diem.... Tu u nas (mieszkam w holandii) holendrzy powtarzaja - Ciesz sie, ciesz sie dzieckiem, tym czasem, korzystaj...
    pozdrawiam serdecznie i zycze przede wszystkim duzo sily, bo jest niezbedna, wiem cos o tym...

    OdpowiedzUsuń
  4. Myślę dokładnie tak samo :)
    Miłość, spokój i poczucie bezpieczeństwa - to najważniejsze co możemy dać :)
    A o blogu dowiedziałam się z podręcznika szkolnego do j. polskiego na praktykach w szkole podstawowej ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem zdumiona. Piszą o naszym blogu w jakimś podręczniku ???

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak jest - carpe diem :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam synka z diagnozowanym dopiero spectrum. Mieszkamy w Kanadzie. Synek hest bardzo wysoko funkcjonujący I autism dotyka w zasadzie tylko sfery społecznej ale czasem jest ciężko. Najbardziej przeraza mnie agresja. Usiłuje my w ogóle tutaj znaleźć jakąś pomoc terapie i boję dosłownie głową w mur . Tez mam intuicję z dziecku najbardziej spokój potrzebny. Ostatnio jak przyszły dwie behavior consultant do domu to tylko zmeczyly mnie i dziecko. Było gorzej. Bardzo się martwię ty.i wy ucha mi agresji. Synek ma dopiero 6 lat. Ma stan jak yo kiedyś mówiono Asperger disorder. Teraz bazę I tow jest wszystko autism spectrum disorder. Jak mu pomóc Usiłuje mu pomóc i załamuje się bo nie potrafię. Do tego wieczne zmęczenie i brak zrozumienia innych.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale literówek narobił telefon. Movie mi napisać czy pomoc dziecku ba autism spectrum jest w ogóle możliwa. Pozdrawiam z Kanady zatroskana mama.

    OdpowiedzUsuń

Domowy pomocnik

Okazało się, że wybieranie i naciskanie odpowiedniego przycisku na domofonie nie stanowi żadnego problemu. Nie trzeba było żadnych szkoleń i...