wtorek, 18 maja 2010

Uciekaj, mamo, bo cię złapię

Basen - wczoraj i dziś bardzo pozytywnie. Aby zmotywować Jędrka do dłuższego pływania na dużym basenie, pływamy we trójkę. Jędrek mnie goni, a Andrzej go trochę przytrzymuje na początku. Liczy do 10 i dopiero puszcza Jędrka. A ten ma sporą motywację, żeby mnie dogonić i się uczepić. Sunie tak, że muszę się nieźle wysilić, żeby mnie zbyt szybko nie złapał. Czasem mi się nie udaje :) To niezłe ćwiczenia zarówno dla Jędrka, jak i dla mnie :)
Wczoraj na zajęciach grupowych, pierwszych było ciężko. Jędrek awanturował się prawie przez całe pierwsze zajęcia. O czipsy. Andrzej przed zajęciami w ramach spaceru do sklepu (by go rozbudzić przed zajęciami) kupił mu czipsy i Jędrek nie zdążył wszystkich zjeść. Na drugich zajęciach, z Weroniki, już było dobrze. W przypadku Jędrka czasem dużo nie trzeba, by go rozzłościć. Niby jest w miarę spokojny i pogodny. Ale jak coś mu nie podpasuje, to ciężka sprawa. Zajęcia zmarnowane. Chociaż te nie były do końca porażką, bo pod koniec zajęć Jędrek ładnie układał obrazki z małych figurek w kształcie kół, kwadratów i trójkątów. No a na koniec zajęć, gdy każde z dzieci po kolei wychodzi na środek kręgu, to pomachał sam dzieciom na pożegnanie, sam z siebie, bez mówienia mu, żeby to zrobił.
A dziś nie mieliśmy zajęć z SI (niestety często są one odwoływane). Popracowałam z Jędrkiem w domu. Fajnie nam się pracowało. Ćwiczyliśmy artykulację, by Jędrek powtarzał wyrazy słyszane zza głowy, pokazywanie na obrazkach, odpowiadanie na pytania: Co to? do obrazków (dążę do tego by odpowiadał na pytania bez moich podpowiedzi wszelkiego rodzaju, ale udaje się to jeszcze sporadycznie; wciąż potrzebuje wsparcia, choć jakiś postęp widzę). Naśladowałam też różne zwierzęta, pytając Jędrka co to za zwierzę i wyraźnie mu się to podobało (to był rodzaj wygłupów i tak to odbierał; dla mnie cenne było, że patrzył, że się cieszył, w jakiś sposób wchodził w zabawę). Całkiem nieźle znajdywał też małe elementy na większym obrazku (z gry: Gdzie jest żabka?). Oj, cenna jest ta w sumie nowa umiejętność pokazywania palcem:)
A w łazience normą jest już to, że gdy pytam, co robi, czy zrobił, czy będzie, to mówi mi SI-KU. No to teraz marzę sobie, że powie mi to kiedyś, chcąc zakomunikować, że chce siku. A co, pomarzyć nie można?

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Na skraju... niestety nie lasu

Strasznie dawno tu nie pisałam. Prawie już zapomniałam jak to robić.  Trudny to rok.  Od ubiegłego roku szkolnego Jędrek ma nową panią terap...