sobota, 25 czerwca 2011

Czerwcowy turnus

Wróciłam z Jędrkiem z tygodniowego turnusu w Czarnym Lesie. Jestem bardzo bardzo zadowolona. Jędrek był cudny. I fajnie się zachowywał i pięknie pracował. Choć nie zawsze było łatwo i przyjemnie. Np. gdy Szymon ćwiczył z nim pokonywanie różnych jego nadwrażliwości i fobii bywało, że Jędrek beczał przez całe zajęcia. Ale jak przyjemnie było, gdy udawało mu się pokonać swoje słabości, gdy jeszcze kwękał, ale sam wyciągał rękę do czegoś przed czym się wcześniej wzbraniał.  Coś na zasadzie "i chciałabym, i boję się". Szymon znalazł też dobry sposób na Jędrka, który pomagał Jędrkowi się uspokoić i wytrwać. Po prostu razem liczyli do iluś (do 5, do 10).
U Asi Jędrek ćwiczył głównie artykulację (płynne wyraźne powtarzanie) i samodzielne pisanie samogłosek: U i O. Powiem szczerze, parę razy miałam łzy w oczach ze wzruszenia. Gdy słuchałam jak pięknie mówił (u Asi szczególnie się stara) albo gdy widziałam jak sam pisze U lub O, skupiony, zapatrzony w kartkę, bez najmniejszych protestów. Gdy będę miała nagranie, umieszczę.
W ogóle Jędruś był w bardzo dobrym humorze i formie. Nawet na Weronice pięknie ćwiczył i robił takie ćwiczenia, na które zazwyczaj nie miał ochoty.
Bardzo mnie ten turnus doładował energetycznie. Dodał mi i wiary w moje dziecko, i sił do pracy. Tego nam było trzeba :)

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Na skraju... niestety nie lasu

Strasznie dawno tu nie pisałam. Prawie już zapomniałam jak to robić.  Trudny to rok.  Od ubiegłego roku szkolnego Jędrek ma nową panią terap...