niedziela, 4 września 2011
Jesce
Wieczorkiem byłam z Jędrkiem na podwórku. Huśtałam go na huśtawce sznurkowej, dość wysoko stojąc przed nim i odpychając go naciskiem na kolana lub nogi (oj, prosta czynność a taka trudna do opisania). W pewnym momencie, gdy akurat go nie odepchnęłam (huśtał się dość wysoko, nie było w zasadzie potrzeby odpychać go za każdym razem) Jędrek sam z siebie bez żadnych moich próśb powiedział do mnie: JESCE (=jeszcze). I robił to potem za każdym razem gdy go nie odepchnęłam. Wow! Wyraził swoją potrzebę mową, tak jak trzeba, bez mojego nagabywania, pytań w stylu: Co chcesz? Ale fajnie. Powiem tak: Jędrku, ja poproszę JESCE.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Kolejny ciężki rok za nami
Ostatnio pisałam ponad rok temu. Kronikarska potrzeba motywuje mnie do streszczenia tego, co się wydarzyło przez ten rok i w jakim s...
-
Koniec roku skłania do podsumowań, więc opowiem, co u nas. W lipcu Jędrek skończył 20 lat. Tamten rok szkolny był największym koszmarem w n...
-
To będzie bardzo trudna notatka. Notatka podsumowująco-rozliczająca naszą dotychczasową terapię. Czuję się w obowiązku o tym napisać bo wiem...
-
Ostatnio pisałam ponad rok temu. Kronikarska potrzeba motywuje mnie do streszczenia tego, co się wydarzyło przez ten rok i w jakim s...
Jak miło czytać takie rzeczy :) Jak miło :) O więcej proszę ;)
OdpowiedzUsuńja też proszę jesce ;))))
OdpowiedzUsuń