piątek, 16 marca 2012

Pomoc i cud


Czasem mam wrażenie, że niektórzy myślą, że z tego, że piszemy bloga, że startujemy w konkursie na bloga roku, czy też, że byliśmy w TV są jakieś wielkie pieniądze. Nie ukrywam, że jedną z przyczyn, dla których robimy te wszystkie rzeczy jest szukanie funduszy na rehabilitację Jędrka. Ale jakie to ma przełożenie na realia, fakty? Trudno mi do końca powiedzieć bo nie wiem, które pieniądze z 1% są od znajomych, a które od nieznajomych, którzy poznali nas dzięki "mediom". Raczej mam wrażenie, że ta druga grupa jest niewielka i to mnie nie dziwi. Prędzej ktoś się zainteresuje losem znajomego dziecka, jak nieznajomego. Mało jest osób, które mają na tyle czasu i ochoty by wczytać się, wczuć w naszą sytuację i chcieć nam pomagać. Myślę też, że zdecydowanie więcej moich czytelników to osoby, które same mają problemy ze swoimi dziećmi i które same potrzebują pomocy.
I choćby dla tych osób warto pisać. Dziś dostałam maila, od mamy, z którą kiedyś wymieniłam kilka maili:
"Kiedyś zasugerowałaś, żeby uderzyć od razu do Wianeckiej. Ten numer, który mi do niej podałaś... to wszystko bardzo zmieniło bieg wydarzeń. Chciałam Ci za to ogromnie podziękować. Byliśmy u niej w Krakowie w styczniu, P. miał dwa dni zajęć, po tych dwóch dniach jego mowa ruszyła o kilkaset procent! Cudem zgodziła się przyjąć go do siebie na zajęcia (musieliśmy w trybie błyskawicznym przeprowadzić się do Polski), w tej chwili P. zaczyna czytać wyrazy, powtarza sylaby, łączy je, komunikuje się. Oczywiście jeszcze wiele przed nim, ale to, czego jesteśmy świadkami od stycznia to prawdziwy cud, który dzieje się na naszych oczach. I Ty masz w tym wielki udział, bo pomogłaś mi odnaleźć tą właściwą drogę."
Cóż mogę powiedzieć? Cieszę się, że komuś choć w jakiś pośredni sposób pomogłam. Cieszę się, że komuś przytrafił się mały cud.
My na nasz wciąż czekamy:)




4 komentarze:

  1. witam,kiedy zobaczylam w telewizji program ,w ktrym wystapil pani syn jedrek,to tak jak bym widziala tam swoje dzecko kiedy byl w tym wieku,bo tez jestem mama dziecka z autyzmem.Moj syn jest juz doroslym chlpcem ale wciaz jest takim malym chlopcem.wymaga duzo troski,uwag,ale sama pani o tym wie najlepiej jak sie ma takie dziecko,i sami domownicy.

    OdpowiedzUsuń
  2. czytają też osoby, które nie mają tego problemu. pozdrawiam. a cud się zdarzy. na pewno.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kochana Haniu!Ja tez czytam waszego bloga i wierze,ze ten cud na pewno sie zdarzy!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Anula, ja wiem, że Ty bardzo mocno jestes z nami:) Wiem bo swiadczysz to nie tylko czytaniem i mysla:)))

    OdpowiedzUsuń

Kilka słów wyjaśnienia

 Kochani Dziękuję za wszystkie słowa wsparcia i próby pomocy - rady itd.  Wiem, że KAŻDY piszący pomyślał o nas ciepło i chciał, jak najlepi...