środa, 14 listopada 2012

Nauczył mnie...

Jędrula moja kochana urządziła wczoraj awanturkę w Ośrodku. Było chyba dość ostro bo dziś pani Marta odbyła dość długą rozmowę z mężem mym. Pani Marta powiedziała, że trudno jest im czasem zrozumieć Jędrka. Że np. robi awanturę zupełnie niespodzianie, w sytuacji, którą zazwyczaj lubi (patrz wczoraj). A kiedy indziej, gdy są przygotowani (bo się awanturował parę razy w danej sytuacji) jest ok. Że jest nietypowym autystą bo ucieka schematom. Najwyraźniej ich nie lubi. A dobrze się zachowuje w nowych sytuacjach. Że gdy opracują jakąś strategię, to on swoim nietypowym dla autysty zachowaniem im ją rozwala. Że wydaje się, że czegoś nie potrafi, że to jest dla niego za trudne, a on to z inną osobą robi i terapeuta wychodzi w tym momencie trochę "na wkręconego".
To są słowa, które mi mąż przekazał, mam nadzieję, że nie przekręciliśmy ich sensu. Pocieszające w tym jest to, że to są też nasze spostrzeżenia od dawien dawna i w tym momencie czuję się lepiej, o tyleż bardziej usprawiedliwiona w swej nieumiejętności postępowania z Jędrkiem, że okazuje się, że specjaliści mają ten sam problem. Że wygląda na to, że to nie nasza nieumiejętność postępowania z Jędrkiem, tylko Jędrka nietypowość jest być może przyczyną tego, co jest.
Z drugiej strony pocieszające to wiele nie jest. Bo jeśli oni też, w którymś momencie się poddadzą i rozłożą ręce i każą nam Jędrka stamtąd zabierać? Boję się, mam traumę. Za dużo złych doświadczeń w naszym życiu już było.
I tylko my, rodzina nie możemy się poddać i wypisać od nas Jędrka, jakkolwiek złe byłoby jego zachowanie. Na szczęście w domu ostatnio nie jest źle. Bywa trudno, ale tylko bywa, a nie jest. Poza tym pomyślałam sobie, że nasz trudny syn wiele mnie nauczył.
Nauczył mnie cierpliwości, o jaką nigdy bym się nie podejrzewała.
Nauczył mnie przyjemności z pływania.
Nauczył mnie chodzić z rozpuszczonymi włosami.
Bardzo go kocham.

5 komentarzy:

  1. Boże, jak mnie denerwuje podejście specjalistów, o którym piszesz - te klapki na oczach i nic z elastyczności - podążania za dzieckiem... a może metoda jest zła dla dziecka i to jej się trzeba przyjrzeć... a nie dziecko wpychać w metodę...

    OdpowiedzUsuń
  2. O nie, ja naszym specjalistom z Ośrodka jestem wdzięczna. Widzę bowiem, że oni próbują Jędrka zrozumieć, szukają do niego drogi. Ale on łatwy nie jest, wymyka się schematom. Tyle, że poprzednie doświadczenia mam tak złe, że się boję, czy i tu za jakiś czas się nie okaże, że nasze dziecko jest dla nich za trudne.

    OdpowiedzUsuń
  3. Być może niezbyt jasno się wyraziłam - mam po prostu wrażenie, że nie wszystkie dzieci reagują dobrze na metody dyrektywne - a co za tym idzie, żadne strategie w tym nurcie mogą nie dać rezultatów - to te klapki na oczach... a poza nurtem dyrektywnym są inne, nie brane pod uwagę drogi... o to mi chodziło... :) może podejście niedyrektywne by coś dało... nie tylko stawianie na dyscyplinę, ale próba podążania za dzieckiem... piszę to dlatego, że mój Maluch prawdopodobnie działa podobnie ;) z Ośrodkiem mam na razie mały kontakt, ale mnie drażni to, co w moich oczach jest próbą "zrobotyzowania" dzieci :/ na co mój osobisty Syn reaguje źle - wróciła agresja i bunt w przedszkolu i w domu :/ przed zetknięciem z Ośrodkiem panie w przedszkolu chwaliły go, mówiły, że nie sprawia im problemów... dziwne...

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak miło czyta się takie rzeczy :) Pełne optymizmu :) Fajnie, że dostrzegasz to, jak wiele Jędruś wniósł w wasze życie - to piękne ;) Oby tak dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ponieważ z przyjemnością go czytamy, pozwoliliśmy sobie nominować Waszego bloga do zabawy „Libster Blog”. Szczegóły na http://blogeliszki.blogspot.com/2012/11/libster-blog_26.html Pozdrawiamy, Kasia & co

    OdpowiedzUsuń

Na skraju... niestety nie lasu

Strasznie dawno tu nie pisałam. Prawie już zapomniałam jak to robić.  Trudny to rok.  Od ubiegłego roku szkolnego Jędrek ma nową panią terap...